Źle utrzymana noga ma w sobie coś z trupa

Kilkuset lekarzy z całej Europy zalecało swoim pacjentom, by korzystali z jego poradnika. Dziś o autorze „Mojego systemu” mało kto pamięta, a był postacią niezwykłą i sławną, jak Andersen. Dlatego wiosennie przypominamy to, co radził, dobrze ponad sto lat temu, Duńczyk Jorgen Peter Müller. Poświęcasz 15 minut dziennie i…

Polskie wydanie „Mojego systemu. 15 minut dziennie dla zdrowia” ukazało się w 1906 roku, dwa lata po publikacji oryginału. Już wówczas wydawca informował, że dzieło zostało przełożone na wszystkie niemal języki europejskie i w ciągu roku osiągnęło nakład 150 tysięcy egzemplarzy. Dziś już wiemy, że na świecie sprzedano ponad 2 miliony egzemplarzy książek J.P. Müllera.

Wady dziedziczne też

– Choroba nie jest bynajmniej potęgą, przed którą trzeba by się na ślepo ukorzyć. Można nawet zwalczać skutecznie wady dziedziczne i nie pozwolić się rozwinąć zarodkom, zdobytym przez urodzenie. Ale jeżeli kto nie kąpie się codziennie i nie wykonuje ćwiczeń, w których wszystkie mięśnie biorą udział (zwykła przechadzka nie wypełnia tego warunku), jeżeli nie czuwa nad tym, aby sobie zapewnić 7 do 8 godzin dobrego snu w nocy, będzie jego winą, jeżeli zachoruje. Ponieważ nie uczynił wszystkiego, co trzeba, aby wyrzucić trucizny, które się wytworzyły w jego organizmie, i aby dać odpór chorobowym pierwiastkom z zewnątrz – uważa Jorgen Peter Müller.

Czytelnik znajduje u niego szereg wskazówek i rad oraz ćwiczenia z zakresu gimnastyki pokojowej bez przyrządów. Ćwiczenia połączono z zaleceniami masaży i kąpieli, by pacjent mógł przy minimum straty czasu i wysiłku osiągnąć maksimum zdrowia i sił fizycznych. – „Mój system” nie dąży bezpośrednio do zdobycia jak największego wzrostu siły mięśniowej, lecz przeciwnie, za cel wyłączny stawia sobie tylko zdrowie! – zapewniał tłumacz polskiej edycji.

Z własnego doświadczenia

Trzy główne cele, jakie określa system Duńczyka dotyczą: podtrzymywania czynności skóry, czynności płuc i trawienia. Autor, podobnie jak działający dwie dekady później, ale znany do dziś Niemiec Josef Humbertus Pilates, wszystkie zalecenia wypróbowywał na sobie. Czerpał z własnych doświadczeń, pisząc instrukcje dla pacjentów wielu lekarzy, żyjąc w zgodzie z ówczesnym światem medycznym Europy.

Jak wspominał, był bardzo chorowitym i wątłym dzieckiem, a noworodkiem tak małym, że mieścił się w pudełku po cygarach. Do świetnej sylwetki i zdrowia doszedł ćwicząc. Patrząc na fotografie dorosłego Jorgena Petera Müllera trudno uwierzyć w opowieści o chuderlawym chłopczyku. Już łatwiej zrozumieć, że był skandalistą. „Mój system” ukazał się w czasach, które były zakorzenione w wiktoriańskiej odrazie do pokazywania ciała. Autor, który miał 190 cm wzrostu, szokował i prowokował publiczność ćwicząc jedynie w maleńkiej przepasce biodrowej. Na wykłady przychodziło po 400 osób.

– Po kilkutygodniowej pracy zauważymy z radosnym zdumieniem, że tłuszcz, nagromadzony na brzuchu i wokoło pasa, ustępuje miejsca mocnym mięśniom; potem ujrzymy, jak się powoli tworzy to, co bym nazwał „gorsetem z mięśni”, który jest dla mężczyzny koniecznym warunkiem do tego, aby mieć zdrowe i silne ciało, podczas kiedy kobietom daje nadzieję łatwych porodów i wiele innych korzyści – zapewnia autor systemu.

Zginanie i wyprostowywanie

Ćwiczenia są proste. Wyciągnięcie ogólne ciała i członków i wygięcie piersi. Zwroty tułowia na miednicy na prawo i na lewo. Stojąc, wyrzucać wyciągniętą nogę naprzód i w tył, ruch ten wykonywać po kolei jedną a potem drugą nogą. Leżąc na plecach, wykonywać nogami ruchy kołowe; obracać je najpierw w jednym kierunku, potem w drugim; w obydwóch razach ściskać stopy w tej chwili, kiedy się do siebie zbliżają.

Wiele z tego, co zostało stwierdzone w jego systemie, zostało zaakceptowane przez środowisko medyczne. Wiele z jego podstawowych ruchów jest wykorzystywanych we współczesnej fizjoterapii i rehabilitacji.

Syn pastora biegnie do szkoły

Kim był Jorgen Peter Müller, który potrafił położyć się jak most, opierając kark na jednym krześle, a pięty na drugim, podczas gdy dwóch kowali uderzało młotami w ważące 90 kilogramów kowadło, ustawione na jego brzuchu…

Urodził się 7 października 1866 r. w Danii, na wyspie Als. Był synem wyklętego pastora, który nie chciał złożyć przysięgi Niemcom, którzy najechali Schleswig‑Holstein i nie głosił kazań po niemiecku. Jako ośmiolatek czytał książki z zakresu gimnastyki i fizjologii, zaczął ćwiczyć rano, mył w zimnej wodzie. Do szkoły miał 10 km, dystans starał się pokonywać biegiem. Należał do pierwszego klubu wioślarskiego, sportem tym interesował się całe życie. Służył w korpusie inżynieryjnym armii duńskiej, pracował na kolei w Argentynie. Studiował teologię, w tym hebrajski i łacinę. Myślał o medycynie. Cały czas ćwiczył. W październiku 1892 J.P. Müller ustanowił 7 rekordów Danii: w bieganiu, chodzeniu, rzucaniu dyskiem, rzucaniu młotem i pchaniu kulą…

W 1901 roku został inspektorem sanatorium przeciwgruźliczego Vejle w Jutlandii. Trwały tam eksperymenty przy użyciu światła i opalania. W tym samym czasie zdobył pierwszą nagrodę w konkursie… pięknego ciała, prowadzonym przez instytucję „Duńskie Towarzystwo Pięknych Kształtów Cia­ła”.

Po publikacji „Mojego systemu” stał się znany na całym świecie jako autorytet w dziedzinie zdrowia. Wiele jego zdjęć, pokazujących jak ćwiczy w swojej przepasce na śniegu, pochodzi z czasów, gdy mieszkał w Szwajcarii. Do Anglii przeniósł się po skandalu, jaki wybuchł po publikacji „Morals, Sex and Happiness”, w której stwierdził, że seks przedmałżeński jest w porządku, dopóki para jest zakochana i ma zamiar się pobrać. Bestseller nie został dobrze przyjęty przez Kościół.

Już w Londynie zmienił nazwisko, usuwając ü. Został Mullerem, żeby nikt nie brał go za Niemca.

Precz koszulki na cebulkę

– Mówiąc o tym, aby odbywać część przechadzki biegnąc, nie zwracam się jedynie do chłopców i mężczyzn; lecz i kobiety, szczególniej młode dziewczęta, muszą się także ćwiczyć w bieganiu na dosyć odległą przestrzeń i w sposób systematyczny i sportowy. Gdyby kobiety poszły za tą radą, nie bylibyśmy zmuszeni tak często widzieć na ulicy, jak wdzięczne sylfidy na widok tramwaju, którego pożądają, zmieniają się w kulawe kaczki lub w oszalałe owce – ironizuje w swoim poradniku.

Pisząc o posiłkach każe unikać octu i przypraw korzennych. I pamiętać, że chleb i jarzyny dają więcej sił, a mniej reumatyzmów lub podagry, niż mięso pieczone lub pieczeń z sosem. Sardynki, homary, stare sery itd. są jego zdaniem prawdziwymi truciznami dla dziecinnych i młodzieńczych żołądków. Tak samo źle oceniał wino, mocne piwo, kawę i herbatę. Sam pił jedynie wodę, czasami z syropem i mleko, oraz filiżaneczkę kawy dziennie.

Podwojenie apetytu zauważył u siebie, gdy wyrzekł się wełnianych kalesonów i koszulek. I przytacza przykład żony, która kiedyś nosiła: wełnianą koszulkę, pas na brzuchu, koszulę, majtki, gorset, majtki reformowane (na podszewce) i dolny staniczek. Po zastosowaniu jego rad, nawet w wielkie mrozy ma pod suknią tylko komplet (koszula połączona z majtkami) z mocnego lnianego trykotu.

Kąpiele, nacierania, masowanie

Wiele miejsca autor poświęca higienie, zaleca kupno wanienki i codzienne ablucje w zimnej wodzie. Dziś jego rady z 1904 roku brzmią jak zaprawa przed morsowaniem. Trzeba stanąć w cynowej wanience i wylewać na siebie zawartość polewaczki. Potem usiąść i wylać na siebie resztę wody z kubła. Dla mięczaków udogodnienie: można napełnić naczynia wieczorem i pozostawić wodę na noc w pokoju. Żeby się przed poranną kąpielą… zagrzała.

Jest zdania, że miękkie i mało zahartowane nogi mogą spowodować liczne zaziębienia, a nawet poważniejsze choroby. Zaleca używanie pończoch, które mają otwór na każdy palec, jak rękawiczki. Kolejny etap, to bose nogi w trzewikach. Zdaniem Müllera, źle utrzymana noga ma w sobie coś z trupa.

Na cokół

Po okresie sławy, podróży z wykładami, spotkań z papieżem przyszły czasy smutne. Spotkały go osobiste tragedie, które podkopały witalność i chęć życia. Jednego syna stracił na wojnie, drugi zginął w wypadku. Żona zmarła na nowotwór kręgosłupa. On sam zaczął chorować, mimo stosowania systemu.

Zajął się okultyzmem, opracował teorię, że nad Morzem Północnym istniał raj. W 1936 roku odkrył uzdrawiające źródła niedaleko Arhus. Studnia Chrystusa miała być nowym Lourdes! Ludzie zamawiali cudowną wodę pocztą.

Miał 71 lat, gdy ożenił się powtórnie, już wtedy miał problemy z oskrzelami i nerkami. Zmarł kilkanaście miesięcy później. Idea mocy cudownego źródła odeszła razem z nim.

W maju 1941 roku w Nykobing w Danii, na nabrzeżu, odsłonięto pomnik Mullera. Stoi tam na posągu, jako sportowiec wycierający się ręcznikiem. Na cokole napisano: Słońce, woda, powietrze. J.P. Muller (1866‑1938).

Jest nadzieja

W „Moim systemie” wylicza, że poranne ubieranie, z ćwiczeniami, kąpielą, osuszaniem, płukaniem ust, gardła i wypicie szklanki wody zajmuje mu 21 minut. I obala rozpowszechniony przesąd, że jest się już za starym dla gimnastyki, kiedy się przekroczyło trzydziestkę.

Janka Kowalska


Korzystałam z artykułu Jensa Larsena „J.P. Muller, duński sportowiec, światowej sławy – i zapomniany”.