Żeby nie zabrakło personelu

z Piotrem Rybakiem, dyrektorem SPZOZ w Puławach,
rozmawia Danuta Matłaszewska

  • W połowie marca szpital w Puławach stał się szpitalem jednoimiennym, jedyną taką placówką w regionie.

– Od tego czasu zajmujemy się przede wszystkim leczeniem pacjentów, którzy są zakażeni koronawirusem. Jesteśmy szpitalem zakaźnym, jednoimiennym, z dostępem do innych specjalności: położnictwa, chirurgii, ortopedii, neurologii, kardiologii. To oznacza, że możemy leczyć pacjentów zakażonych z innymi schorzeniami np. z udarami, zawałem czy w ostrych przypadkach, wymagających pomocy chirurgów. Już wykonano kilka operacji kardiologicznych, kilka chirurgicznych i urodziło się kilkanaścioro dzieci przez cesarskie cięcie. Rodziły kobiety z podejrzeniem COVID 19.

  • W pierwszych dniach szpital dysponował 300 łóżkami i 18 respiratorami. Coś się zmieniło?

– Mamy 302 łóżka, w tym 23 z respiratorami. Otrzymaliśmy już kardiomonitory, czekamy na uzupełniające wyposażenie. Dotarła do nas też informacja o kolejnych 12 łóżkach do intensywnej terapii i 3 kardiomonitorach, które mamy otrzymać od WOŚP.

Dziś – 10 kwietnia – mamy zajęte 44 łóżka, w tym 4 z respiratorami. Chcę zwrócić uwagę, że szpital nie będzie służył wszystkim pacjentom zakażonym, ma leczyć poważnie chorych z objawami typowymi dla koronawirusa. Ze statystyk wynika, że ok. 20 proc. chorych będzie wymagało specjalistycznej, intensywnej opieki. Osoby zakażone, ale z lekkimi objawami są kierowane do izolatoriów. Nasz szpital ma do dyspozycji dwa takie miejsca – w Puławach i Nałęczowie

  • Jaki dodatkowy sprzęt otrzymał szpital jednoimienny?

– Otrzymaliśmy 800 tys. zł na uzupełnienie sprzętu i elementów ochrony osobistej. Kupione zostały kardiomonitory, respiratory, łóżka i odzież ochronna. Z Agencji Rezerw Materiałowych dotarły do nas środki dezynfekujące i sprzęt ochrony indywidualnej. Karetkę z wyposażeniem zakupiły dla szpitala Azoty Puławy, drugą ufundowała Perła Lublin. Pojazdy są zakupione, dotrą jeszcze w kwietniu.

Za pieniądze przekazane przez państwa Lewandowskich zakupimy ultrasonograf. Ale jest też inna pomoc – artykuły spożywcze; rysunki od dzieci przedszkola z Radzynia Podlaskiego. I bardzo ważny gest – brawa dla medyków. To jest coś, czego nie da się wycenić, ale ma niesamowitą siłę. Personel medyczny przebywający w izolatorium na kwarantannie w Puławach widział przez okna osoby bijące im brawo.

  • Co zostało zrobione, by chronić lekarzy, pielęgniarki?

– Zaplanowane prace modernizacyjne zostały wykonane. Mamy śluzy z podciśnieniem, mamy odpowiednie zapasy sprzętu i materiałów do ochrony osobistej. Zapewniliśmy pracownikom możliwość pozostawania w szpitalu, jeśli nie chcą wracać do domów. W tym celu wydzielone zostało jedno piętro w szpitalu. Mamy też zarezerwowane piętro w hotelu. Dwie osoby korzystają z tej możliwości. Zabezpieczyliśmy wyżywienie dla pacjentów i pracowników – dziś wydano ponad 350 obiadów.

  • Zakażenia wśród personelu medycznego to dziś poważny problem. Czy w szpitalu były takie przypadki?

– Na razie tylko jedna osoba została zakażona. Z tego powodu kilka osób trafiło do kwarantanny, ale testy wyszły ujemne. Gdzieś nastąpił błąd, na szczęście jednostkowy, gdyby było inaczej mielibyśmy masowe zakażenie. Higiena, procedury, dezynfekcje to podstawa. Nawet włosy nie powinny być za długie i wystawać spod nakryć głowy, czepków i kapturów kombinezonów. Dlatego sprowadziliśmy fryzjera dla pracowników. Skorzysta z tej usługi przynajmniej kilkadziesiąt osób.

  • Ilu lekarzy jest zatrudnionych w szpitalu?

– Codziennie do pracy w szpitalu przychodzi ponad trzysta osób z personelu medycznego i pomocniczego. Gdy zostaliśmy szpitalem jednoimiennym część osób poszła na zwolnienia albo złożyła wypowiedzenia. Niektórzy wrócili i wystawiają faktury, co znaczy, że podjęli pracę.

To są trudne warunki pracy i bierzemy to pod uwagę. Dlatego na dwa miesiące zostały wprowadzone dodatki do pensji w wysokości od 10 do 30 proc. podstawy wynagrodzenia, a od 15 marca są nowe listy obecności, bo praca w takich warunkach będzie miała znaczenie m.in. przy przechodzeniu na emeryturę.

Dla mnie, gdy rozpoczynamy kolejny dzień walki z epidemią, najważniejsze jest to, żeby na oddziałach była wystarczająca obsada personelu. Część personelu nie przychodzi do szpitala. Przebywa w domach, a my sprawdzamy ich gotowość do pracy. Bo na razie nie ma potrzeby, by zwiększać obsadę na oddziałach.

  • W niektórych szpitalach testowane są leki dla pacjentów z COVID 19. A w Puławach?

– Nie testujemy. Dostaliśmy leki z ministerstwa zdrowia. Jest to arechin, stosowany w leczeniu zakażeń koronawirusem oraz azytomycynę, antybiotyk wspomagający działanie arechinu. Ja nie jestem lekarzem, ale szef naszego oddziału zakaźnego powiedział, że tak właśnie chciałby być leczony. Do tej pory przyjęliśmy 30 pacjentów z COVID?‑19, wyleczyliśmy 10, dwie osoby zmarły.

  • Kiedy szpital ruszał w jednoimiennej formule, największym problemem były emocje wśród pracowników, a dziś – kilka tygodni później…

– To nadal jest wyjątkowa sytuacja, z którą wszyscy musimy się mierzyć. Emocje są, ale rozmawiamy. Było zorganizowanych przynajmniej kilkanaście spotkań z pracownikami. Dlatego jest spokojniej, bo planujemy i wdrażamy pewne działania. Temat trzeba oswoić.