Wstęp

Nie śledzimy na bieżąco wypowiedzi padających z sejmowej mównicy, a szkoda. Padły z niej słowa członka rządu „szkodliwe dla środowiska lekarskiego”, jak to określił prezes Andrzej Matyja. Ja pozwolę je sobie nazwać zwykłym kłamstwem. Otóż wiceminister Sławomir Gadomski 13 lutego stwierdził że: „przedstawiciele Okręgowych Izb Lekarskich, Naczelnej Izby Lekarskiej – mówią jednoznacznie, że już nie chcą i nie postulują zwiększenia wynagrodzeń lekarzy, że nie taki jest cel ich działań…”. Komuś bardzo zależy na skłóceniu środowiska lekarskiego, podważeniu zaufania do samorządu.

Zarówno wywołany do tablicy prezes Warszawskiej Izby Lekarskiej, jak i przewodniczący Rezydentów OZZL, a w kolejnym dniu także prezes NIL, zażądali od wiceministra wyjaśnień. I tutaj znowu stary numer. Od 14 lutego wiceminister jest niedostępny, na urlopie. Rzecznik prasowy ministerstwa zdrowia oznajmił, że minister użył skrótu myślowego i powiedział co innego niż myślał i co innego niż usłyszeliśmy. Mimo postępów w psychiatrii z tym chyba nie da sobie rady. Czemu ma służyć szerzenie kłamstwa z trybuny sejmowej przez członka rządu? – nie wiem. Co szykują nam władze? – nie wiem.

Przypomnę, że domagamy się średniej krajowej dla stażysty, 2 średnich dla rezydenta i 3 dla specjalisty. W 2008 roku lekarz stażysta zarabiał 160% średniej krajowej, w tym roku w styczniu mniej niż najniższe wynagrodzenie bo ktoś w ministerstwie nie wydał na czas rozporządzenia. Przykre w tym wszystkim jest to, że podobno minister zdrowia też jest lekarzem, w co coraz bardziej zaczynam wątpić. W czasach, które wszyscy tak chętnie wspominają, czyli przed wojną, pogoniłby na „cztery wiatry” takiego zastępcę. Chyba że jego działania są celowe.

Nie mamy nowej ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty. Przy tej złożonej w Sejmie ktoś ciągle manipuluje. Cały czas jesteśmy sekowani przez któregoś z wiceministrów. Wygląda to na długofalowe działanie, mające na celu rozbicie jedności naszego środowiska i zdyskredytowanie w jego oczach samorządu lekarskiego.

Pamiętajmy o tym, i pomimo różnic wynikających z różnego sposobu wykonywania zawodu Lekarza, starajmy się mówić jednym głosem i bronić wyznaczonych celów. I jeszcze jedno, gdybym kiedyś dużą literą napisał słowa: minister zdrowia, proszę mnie zganić. Chyba że coś się zmieni i osoba pełniąca to stanowisko przemówi ludzkim, lekarskim głosem. Ale o tym poinformuję natychmiast.

A tak poza tym cieszę się bardzo ze zbliżającego się spotkania na Zjeździe Delegatów Naszej Izby. Do zobaczenia.

Leszek Buk
prezes LIL