Wstęp

Przed nami kanikuła, a więc powinien być i sezon ogórkowy. A tu nie. Wraz z wiosną w maju wybuchł nam „Nowy Ład”. Władza rozjechała się po kraju wieszczyć dobrą nowinę i mówić ile, kto i co dostanie. Z nami przynajmniej nie ma problemu, bo minister obiecał lekarzom, że nic nie dostaną, a nawet zabierze się im dodatek za tzw. lojalki. Nowa stawka będzie akurat taka, jak ta z dodatkami. Zyskają tylko ci, którzy lojalki nie podpisali. Dlaczego? Ano dlatego, że lekarze zarabiają bardzo dobrze. Pójdzie taki na dyżur „covidowy” i już ma dodatku nawet 15 tysięcy. Nie wierzycie. Przeczytajcie sobie wywiad z ministrem zdrowia w Onet Poznań z 22 maja. Padają potężne liczby: do końca marca 4 miliardy na dodatki. Lekarze dyżurują to w jednym, to w drugim szpitalu i dostają dodatki. Cwaniakują. Onet podpiera się niby wypowiedziami dyrektorów w trosce o publiczne pieniądze. To już brzmi jak niezły dowcip. Potem Panie Pielęgniarki w dobrej wierze wybrały się do ministerstwa na rozmowy o zarobkach. Dostały tak dobre propozycje, że szybciej wyszły niż weszły. Prezes Naczelnej Izby Lekarskiej rozmawiał z przewodniczącym NSZZ „Solidarność”, czyli z tym, który reprezentuje pracowników. Guzik prawda, jako że nazwisko zobowiązuje, pan przewodniczący reprezentuje stanowisko rządu. Odbyło się spotkanie przedstawicieli wszystkich samorządów medycznych wraz z przedstawicielami związków zawodowych w ochronie zdrowia. W końcu po wielu latach co poniektórzy przejrzeli na oczy, że jedziemy na tym samym wózku i doszło do wstępnego porozumienia. Na senackiej Komisji Zdrowia zostaną przedstawione poprawki zarówno w sprawie wynagrodzeń, jak i „Nowego Ładu”. Ta piękna leninowska nazwa wraz z przygotowywaną obecnie reformą ochrony zdrowia wygląda w całości jak budowa socjalizmu. My, starsi koledzy, sobie poradzimy, budowaliśmy. Ale młodzi mogą tego nie wytrzymać. Co nas czeka w związku z licznymi propozycjami zmian? Nie wiem. Musimy poczekać na projekty ustaw, ponieważ dopiero one dadzą pojęcie, w jakim kierunku pójdzie ten cały kołowrotek. Na razie mamy jak w Ameryce, pewne są śmierć i podatki, dla nas wyższe od przyszłego roku.

Zapowiadano desant lekarzy spoza Unii Europejskiej, a do 12 maja wpłynęło 109 wniosków. Było tylko 5 odmów, w tym jedna w Lublinie. Chcieliśmy przyznać prawo, ale niestety nie mogliśmy, ponieważ wnioskującej nie było w Polsce. Prawdopodobnie nigdy. Radosna nowina, że każdy w Polsce może być lekarzem, rozniosła się poza Europę. Zgłosił się Egipcjanin – zero języka – z pismem ministerialnym o nadanie prawa wykonywania zawodu. Chyba po raz pierwszy ministerstwo przeprosiło, ale nazwało to błędem przy pracy. Śliczna arogancja. Egipcjanin objeżdża kolejne Izby próbując szczęścia. Pojawił się również Palestyńczyk, aktualnie rozwożący produkty żywnościowe. Problem powstanie w czerwcu, kiedy zostanie odwołany stan epidemii. Odbierać nadane prawa?, zostawiać? Ciekawe, co będzie potem, kiedy przyjdzie kolejna fala. Trochę to przypomina rollercoaster.

A w naszej Izbie szykujemy otwarcie Klubu Lekarza i pierwszą pocovidową wystawę w czerwcu. Pasjonat tenisa stołowego, profesor Andrzej Kleinrok, organizuje turniej ogólnopolski. Odbędzie się również tradycyjny wyścig rowerowy w Pszczelej Woli. A my wszyscy powinniśmy pomalutku przygotowywać się do wyborów delegatów na zjazd wyborczy w przyszłym roku, w marcu.

Najważniejsze na koniec. 7 czerwca odbędzie się protest Pań Pielęgniarek w sprawie określenia minimalnych warunków pracy i płacy w ochronie zdrowia. Występują w imieniu nas wszystkich. Wesprzyjmy Je w tym działaniu.

Leszek Buk
prezes LIL

lbuk@oil.lublin.pl,
tel. 601 800 779