To krzyk rozpaczy: Szczepmy się!

z prof. dr. hab. n. med. Mirosławem Czuczwarem,
kierownikiem II Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii SPSK nr 1 w Lublinie,
rozmawia Jerzy Jakubowicz

– Gwałtowny przyrost zachorowań obserwujemy od połowy sierpnia. Nasz apel jest skierowany przede wszystkim do pacjentów, którzy mają wątpliwości, co do zasadności szczepień. Bardzo często podnoszonym argumentem przeciwko szczepieniom jest stanowisko bliżej nieokreślonego lekarza, który miałby zniechęcać pacjentów do szczepień, powołując się na ryzyko wystąpienia poważnych powikłań. W rzeczywistości chorzy, którzy są zaszczepieni, mają minimalną szansę na to, że trafią na intensywną terapię, gdzie ryzyko zgonu przekracza 70%. W zasadzie wszyscy pacjenci w ciężkim stanie zdrowia są niezaszczepieni. W związku z powyższym chcieliśmy, aby specjaliści z wielu dziedzin medycyny wypowiedzieli się wspólnym głosem za koniecznością szczepienia się. Tym bardziej że nasze województwo już kolejny tydzień znajduje się w niechlubnej czołówce w kraju pod względem liczby zachorowań i zgonów.

  • Kto jeszcze powinien wesprzeć ten tak ważny apel?

– Liczymy przede wszystkim na wsparcie ze strony liderów lokalnych społeczności – polityków, samorządowców, księży, przedsiębiorców, etc. Pamiętajmy, że w województwie lubelskim w pełni zaszczepionych jest 43% mieszkańców – dane na początek października br., w samym Lublinie ten współczynnik jest wyższy o 10 punktów procentowych. W większości powiatów Lubelszczyzny wyszczepialność nie przekracza 28‑30 procent. To m.in. kwestie światopoglądowe, poziom wykształcenia i duży odsetek ludności zamieszkującej tereny wiejskie. Tymczasem mamy początek października – dynamika zachorowań się nasila, więcej pacjentów jest pod respiratorami, nie ma dnia, żeby ktoś nie umarł. Szczególnie nas martwi, że chorują obecnie ludzie stosunkowo młodzi, niestety, nie zaszczepieni. Dynamika zachorowań stale się nasila.

  • Antyszczepionkowcy mówią, że nie będą się szczepić, bo to jest ograniczanie ich praw jako obywateli. Ale jakie prawo pozwala im narażać na zachorowanie innych współobywateli? We Francji i Włoszech władze państwowe zajęły bardziej rygorystyczne stanowisko.

– Stanowisko ekspertów jest jasne – obowiązkowymi szczepieniami powinny być objęte grupy zwiększonego ryzyka zachorowania, tak jak ma to miejsce w wielu krajach wysoko rozwiniętych. Myślę, że w Polsce główny problem z niejasnym stanowiskiem władz wynika z przyczyn politycznych, a nie merytorycznych. Mam tu na myśli zbieżność poglądów na temat szczepień z sympatiami politycznymi wyborców (vide Konfederacja czy Kukiz).

  • Czy trzecia dawka szczepionki w podanych w rozporządzeniu MZ grupach zawodowych i pacjentów z obniżoną odpornością powinna być obowiązkowa?

– Moim zdaniem, zdecydowanie tak.

  • Czy Pan często spotyka się z objawami tzw. mgły pocovidowej. Jeżeli tak, to jakie powinno być wówczas konkretne leczenie?

– Nasi pacjenci cierpią często na tzw. delirium, wynikające z długotrwałego pobytu na Oddziale Anestezjologii i Intensywnej Terapii i konieczności stosowania leków zaburzających świadomość. W związku z powyższym, ciężko jest stwierdzić, czy zaburzenia świadomości po przechorowaniu ciężkiej postaci COVID‑19 wynikają z samej choroby, czy też z zastosowanego leczenia. W sytuacji stwierdzenia delirium stosuje się leki standardowe, leki przeciw­psychotyczne.