Test z Biedronki nie pokaże choroby

Jak informuje PAP – 16 marca br. – rzecznik resortu zdrowia na konferencji prasowej zwrócił uwagę, że w dyskontach pojawiły się różnego rodzaju testy na przeciwciała. – Apeluję o rozwagę i ostrożność. Jeżeli dziś w sklepach pojawią się ludzie chorzy, którzy nie będą polegać na testach PCR‑owych, nie będą chociażby wypełniać formularza na stronie gov.pl, to będziemy mieli ogniska zakażeń w dyskontach. To jest też apel do kierujących tymi dyskontami, żeby z rozwagą podeszli do dystrybucji testów – mówił Wojciech Andrusiewicz.

Zwrócił też uwagę, że test na przeciwciała nie jest wyznacznikiem czy chorujemy i apelował o wypełnianie formularza na stronie gov.pl/dom. – Tam rejestrują i zapisują się na testy, osoby które miały kontakt z osobą zakażoną lub mają objawy – podkreślał Andrusiewicz.

Dr Grażyna Cholewińska‑Szymańska ze szpitala zakaźnego w Warszawie potwierdza, że testy oferowane w Biedronce nie zastąpią laboratoryjnego badania. – Przeciwciała zaczynają się wytwarzać w organizmie 14 dni od zakażenia koronawirusem. To oznacza, że często pojawiają się po przebytej chorobie COVID‑19. Testy oferowane w Biedronce są proste w użyciu, ale pozytywny wynik nie świadczy o chorobie. – powiedziała specjalistka w rozmowie z „Press”.

Oprac. aa