Ta pandemia jest do pokonania

Przez świat przetacza się III fala pandemii, chociaż w wielu krajach, także w Polsce, zdecydowanie opada. Niestety, nie wiadomo, jaki będzie jej dalszy przebieg.

Jak twierdzi prof. Krzysztof Toma­siewicz z Katedry i Kliniki Chorób Zakaźnych Uni­wer­sytetu Medycznego w Lublinie, nie możemy skali problemu, z którym się dziś mierzymy, odnieść do żadnego zjawiska z ostatnich 100 lat. Wiele mówi się w tym kontekście o hiszpance, ale wtedy sytuacja była zupełnie inna – nieporównywalna. To samo dotyczy eboli albo licznych epidemii grypy. Obecnie mamy do czynienia z chorobą o zupełnie innej skali i z dużo wyższą śmiertelnością pacjentów.

Prof. Tomasiewicz nie kryje, że w związku z mutowaniem koronawirusa SARS‑CoV‑2, co jest związane z presją immunologiczną (chodzi o ucieczkę przed działaniem sił odpornościowych organizmu), największy problem jest z pacjentami, którzy mają zaburzoną odpowiedź immunologiczną. Są to przede wszystkim osoby cierpiące na nowotwory lub żyjące z HIV albo takie, które przyjmują leki immunosupresyjne. Niektórzy pacjenci hematoonkologiczni mają dodatnie wyniki badania antygenowego przez wiele miesięcy! Oczywiście wirus, który utrzymuje się u danego pacjenta tak długo, będzie cały czas uciekał przed jego odpowiedzią immunologiczną. W takich sytuacjach mogą się tworzyć warianty groźne dla człowieka.

– Naprawdę, bardziej obawiamy się tego, co się jeszcze wydarzy, niż tego, co już się wydarzyło – mówi prof. Tomasiewicz.

Tym bardziej niepokoi postawa wielu osób, które nie chcą poddać się badaniom. Niektórzy boją się trafić do szpitala, bo słyszeli, że ktoś znajomy tam umarł. Część nie chce iść do szpitala z wyrachowania. Nie robią testów w kierunku zakażenia SARS‑CoV‑2, bo obawiają się, że jak wynik wyjdzie dodatni, będą musieli odbyć kwarantannę, co wpłynie negatywnie na ich pracę. Kalkulują, że lepiej poczekać, aż im przejdzie i na tym zakończyć sprawę.

– To bardzo nieodpowiedzialne. Przede wszystkim ze względu na innych, bo takie osoby nie przestrzegają przecież zasad izolacji. Ale także ze względu na nich samych: jeśli nie zrobią testu, nie będą odpowiednio leczeni, a stąd już prosta droga do dołączenia do tysięcy osób, które umarły w Polsce na COVID‑19 – przestrzega prof. Tomasiewicz i przypomina, jakie mogą być konsekwencje zbyt późnej hospitalizacji.

– Zasadniczo konsekwencje są dwie. Pierwsza, że nie możemy już takiej osobie podać skutecznych leków przeciwwirusowych, czyli remdesiwiru i osocza ozdrowieńców. Są one zaaprobowane w ramach rekomendacji PTEiLChZ, powszechnie stosowane i mamy z nimi bardzo dobre doświadczenia, ale dotyczy to wczesnego etapu choroby. Chodzi mi naturalnie nie o pierwsze dni po zakażeniu, ale o czas poprzedzający stan ciężki. Druga konsekwencja jest taka, że pacjent, który trafia do szpitala w stanie krytycznym lub bardzo ciężkim, musi często zostać skierowany do terapii respiratorowej, a wtedy jego rokowania są znacząco gorsze.

Jakie terapie powinno się stosować na określonych etapach zakażenia?

Prof. Tomasiewicz wyjaśnia: – Kiedy pojawiają się pierwsze objawy, a stan pacjenta jest dobry, stosuje się leczenie objawowe. Reagujemy więc tylko na gorączkę oraz ewentualne inne dolegliwości. Na tym etapie nie stosujemy antybiotyków ani sterydów. Nie należy przerywać terapii chorób przewlekłych. Jeśli więc ktoś już sterydy bierze, powinien je nadal przyjmować. Później mamy etap, w którym pacjent ma objawy ze strony układu oddechowego, ale nie dochodzi jeszcze do sytuacji kryzysowej. Wtedy stosuje się remdesiwir i osocze ozdrowieńców podawane w warunkach szpitalnych oraz – w zależności od wskazania – antybiotyk. Wszyscy pacjenci powinni ponadto otrzymywać profilaktykę przeciwzakrzepową. Tutaj ważna informacja: nie łączymy heparyny drobnocząsteczkowej z większością doustnych leków przeciwkrzepliwych! Jeśli dochodzi do burzy cytokinowej, mamy tocilizumab, który blokuje interleukinę 6 i wyłącza układ immunologiczny, dzięki czemu u pacjenta nie rozwija się nadmierna reakcja zapalna. To istotne, ponieważ w tym ostatnim okresie pacjenta zabija nie sam wirus tylko właśnie nadmierna aktywacja układu immunologicznego.

Leczenie przeciwwirusowe ma sens w czasie 7–9 dni od pierwszych objawów klinicznych. W tym przedziale włączanie leków przeciwwirusowych przynosi efekty. Później nie mają one już żadnego wpływu na losy pacjenta. – Zdarza się nam podać poza oknem osocze ozdrowieńców, ponieważ zawiera ono wiele innych substancji oprócz samych przeciwciał. Jednak kiedy chory jest już podłączony do respiratora, nie podajemy leków przeciwwirusowych – zaznacza prof. Tomasiewicz, a pytany o akcję szczepień przeciwko COVID‑19 i szanse na pokonanie pandemii, profesor zaznacza, że szczepienia w połączeniu z zasadą dystansu społecznego to dwie proste metody, które dają nadzieję na przezwyciężenie pandemii.

– Realizacja programu szczepień mogłaby oczywiście być lepsza, ale to zależy od dostaw szczepionek, a z tym tak dobrze nie jest. Na szczęście na rynku pojawiają się kolejne, sprawdzone szczepionki, więc jestem ostrożnym optymistą. Tym bardziej że bardzo zmieniło się podejście społeczeństwa. Wcześniej ludzie bardzo chcieli się szczepić przeciwko SARS‑CoV‑2 i popyt na szczepionki znacznie przewyższał podaż. Teraz jest już inaczej.

W połowie maja resort zdrowia informował, że wystawiono skierowania na szczepienia dla 730 tys. osób które nie ukończyły 18 lat ale z tej grupy zapisało się wtedy tylko 86 tys. młodych osób. Wciąż też jest sporo niezaszczepionych seniorów.

– Ta sytuacja powinna się szybko zmienić bo tylko wtedy, kiedy wszyscy zostaną zaszczepieni w ciągu kilku nadchodzących miesięcy, pojawi się szansa na pokonanie pandemii – podkreśla prof.Tomasiewicz.

Anna Augustowska
(współpraca z Gilead Sciences Poland sp. z o.o.)

Aby powstała immunoglobulina

Apelujemy do lekarzy aby swoich pacjentów z objawami Covid‑19 kierowali do Kliniki Chorób Zakaźnych w Lublinie. Klinika gwarantuje profesjonalne leczenie a także możliwość udziału w badaniach nad preparatem do leczenia Covid‑19, do produkcji którego potrzebne jest osocze ozdrowieńców, zawierające przeciwciała specyficzne IgG przeciwko SARS‑CoV‑2.

– Wystarczy skontaktować się z Klinika Chorób Zakaźnych w Lublinie – podkreśla prof. Krzysztof Tomasiewicz.

Badania nad tym preparatem prowadzone są w ramach projektu pn. „Otrzymanie immunoglobuliny ludzkiej z osocza ludzkiego pozyskanego od dawców po przebytej infekcji wirusowej SARS‑CoV‑2”