Stale słyszymy: „Powariowaliście z tym wirusem”!

z Elżbietą Ganczarską,
lekarzem rodzinnym i wiceprezes Lubelskiego Oddziału Wojewódzkiego
Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce,

rozmawia Anna Augustowska

  • Pandemia kompletnie zmieniła relacje lekarz – pacjent. Szczególnie widać to u lekarzy POZ. Czy brak badań fizykalnych, normalnych spotkań w gabinecie nie jest obarczone zbyt dużą odpowiedzialnością przy stawianiu diagnozy?

– Jeszce kilka miesięcy temu nikt z nas nie myślał, jak bardzo zmieni się nasza praca, a systemy informatyczne staną się podstawową drogą komunikacji z naszymi pacjentami: e‑porady, e‑skierowania e‑recepty i e‑zdrowie… Tysiące odebranych telefonów, długie rozmowy z pacjentami, zbieranie wywiadu, szukanie „czerwonych flag”, oglądanie przesłanych zdjęć, plików, skanów badań i konsultacji specjalistycznych, analiza dotychczasowej dokumentacji medycznej. A z drugiej strony niezwykle pomocne rozmowy i konsultacje z lekarzami specjalistami, pracującymi na oddziałach szpitalnych (ogromne dzięki za Wasze wsparcie, cierpliwość, wyjaśnienia, merytoryczną pomoc i zrozumienie). Kompetencje lekarzy rodzinnych/POZ, są ograniczone, stąd niezbędnie pomocny „telefon do przyjaciela”, za co z całego serca dziękujemy.

W pierwszych dniach pandemii wszyscy byliśmy zagubieni, każdy sam musiał wypracować schemat pracy w nowych, niecodziennych warunkach. Teraz, po kilku miesiącach jest inaczej, chociaż nie znaczy, że łatwiej. Komunikacja lekarz – pacjent, drastycznie zmieniła formę, ale też nabrała jeszcze większego znaczenia. Stale należy pamiętać, aby w czasie teleporady zachować i przestrzegać jej reguł (np. według schematu Calgary Cambridge lub innych).

Warto też pamiętać, że teleporada ma na celu dokonanie przez lekarza rodzinnego/POZ wstępnego postawienia hipotezy diagnostycznej i zakwalifikowanie pacjenta do odpowiedniej struktury systemu opieki zdrowotnej: hospitalizacja, konsultacja w warunkach ambulatoryjnych POZ/AOS, czy nadal teleporada i dalsza obserwacja pacjenta.

  • Ile dziennie (średnio) odbywa się takich telefonicznych „wizyt”?

– Niestety zbyt często słyszymy, że jesteśmy zamknięci i nie pracujemy. Otóż pracujemy i nie było ani jednego dnia „przestoju”. Codziennie od poniedziałku do piątku udzielamy w naszej niewielkiej praktyce ok. 100‑150 porad. W pierwszych dniach lockdownu teleporad było mniej, ale już po dwóch tygodniach – wszystko było jasne dla pacjentów. Wiedzieli jak pracujemy i dzwonili częściej. Co tu kryć, na początku w naszych kontaktach było więcej życzliwości i zrozumienia ze strony pacjentów. Dzisiaj jest trochę inaczej – niepokój, lęk, brak stabilizacji i pozytywnych prognoz – powoduje, że mamy więcej „krzyczących”, roszczeniowych pacjentów, którzy przychodzą do nas bez maseczek („konstytucja daje mi takie prawo”), podważających istnienie pandemii: „bo nie ma umierających na ulicach”, „powariowaliście z tym wirusem” – i takiej komunikacji, musimy także „stawić czoła” – a w tym niewątpliwie pomaga empatia.

  • A wizyty domowe? Przecież są chorzy np. leżący, z demencją itd., z którymi nie ma mowy o rozmowie przez telefon.

– W naszej praktyce są pacjenci z niepełnosprawnościami: głuchoniemi, niewidomi, starsi, samotni. Nikogo nie pozostawiamy w tych trudnych czasach, dla wszystkich mamy sposoby do komunikacji – znamy naszych pacjentów i jesteśmy zawsze blisko.

Wizyty domowe, a także patronażowe u noworodków, stały się wieloetapowym wyzwaniem: najpierw dokładny wywiad telefoniczny, potem specjalne zabezpieczenie: fartuchy, maseczki, rękawiczki, okulary i procedury dezynfekcji – szybka wizyta maks. do 15 minut w domu pacjenta – i zalecenia, już po wizycie w rozmowie telefonicznej z rodzicem/opiekunem lub samym pacjentem. Przesłanie zaleceń, e‑recepta czy e‑skierowanie, plan dalszego postępowania diagnostycznego i leczniczego. Jednak inaczej się nie da.

  • Co ze szczepieniami dzieci? Trudno je zlecić i wykonać bez badania – co ze szczepieniami przeciwko grypie?

– Po przygotowaniu procedur wykonywania szczepień w czasie pandemii, rozpoczęliśmy nasze działania. W pierwszej kolejności szczepiliśmy noworodki i najmłodsze dzieci, stopniowo uwzględniając 6‑ i 10‑latki w szczepieniach przeciw MMR – w tym, wciąż groźnej dla maluchów odrze (ok. 1 500 przypadków w Polsce w 2019 r.!), a następnie także pozostałe grupy wiekowe, wymagające zabezpieczenia wg obowiązującego kalendarza szczepień.

Szczepienia przeciw grypie to kolejne wyzwanie. Po pierwsze brak szczepionki („zapisy kolejkowe” w aptekach). Pacjent, który zdobędzie szczepionkę, musi zgłosić się w określony, ustalony wcześniej dzień, na wyznaczoną godzinę, wtedy jest kwalifikowany do szczepienia przez lekarza i ma je wykonane.

Wszystko to musi uwzględniać harmonogram pracy przychodni – teleporady, planowane wizyty chorych i „zdrowych” – kwalifikacje do zabiegów operacyjnych, wykonywanie zabiegów (iniekcji), szczepień i bilansów dzieci – jest ciężko. Przy przestrzeganiu procedur epidemicznych (zmiana fartuchów, rękawiczek, maseczek, przyłbic, dezynfekcja powierzchni, stetoskopów, otoskopów, wietrzenie pomieszczeń, załączanie /wyłączanie lamp, itp.), mimo że zawsze przestrzegaliśmy podobnych procedur – teraz jest znacznie trudniej.

  • Co jest największym problemem dla lekarza POZ w dobie trwającej już pół roku pandemii?

– Wszechobecny stres – lęk odpowiedzialności za zespół współpracowników i za pacjentów. Obawa, że ktoś z nas przeoczy ten jeden szczególny objaw, stan pacjenta…

  • Nowy minister zdrowia wprowadza od września nowe rozwiązania – ustawia lekarzy POZ na pierwszej linii walki z pandemią. Czyli o skierowaniu na test ma decydować lekarz POZ – chyba karkołomny pomysł, ale…?

– To dzięki tej decyzji w ostatni poniedziałek miałam do „opracowania” dodatkowo – poza chorymi, potrzebującymi konsultacji pacjentami – 15 osób na kwarantannie i w izolacji domowej. Niektórzy pacjenci zgłaszali sami ten fakt telefonicznie, innych „zdiagnozowałam” z listy przekazanej w godzinach popołudniowych – po numerach PESEL. Udzielone teleporady – z ustaleniem ogniska epidemiologicznego, w tym miejsc pracy, nauki (do ew. zgłoszenia choroby zakaźnej), objawów, procedur i ewentualnych skierowań na badania diagnostyczne w kierunku COVID‑19 – trwały kilka godzin…

Aby jednak nie kończyć pesymistycznie – pragnę pozdrowić wszystkich lekarzy i personel medyczny – wspierajmy się w tych trudnych czasach, życząc sobie i naszym pacjentom DUŻO ZDROWIA.