Proste marzenie – leczyć i żyć w Polsce

z Anną Hordyną,
ukraińską lekarką anestezjologiem,
rozmawia Anna Augustowska

  • Spotykamy się w Lubelskiej Izbie Lekarskiej ponieważ…?

– Ponieważ, według mnie, to jedna z najlepszych Izb Lekarskich, a także dlatego, że staram się o prawo do wykonywania zawodu, tu w Polsce, a konkretnie w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Białej Podlaskiej, gdzie czeka już na mnie miejsce na Oddziale Anestezjologii i Intensywnej Terapii. Teraz załatwiam konieczne formalności.

  • Dlaczego młoda lekarka wybiera Polskę na miejsce do pracy i życia, a nie inne kraje Europy?

– Ponieważ Polska jest dla mnie jak i Ukraina, mamy podobny język, kulturę, tradycję i bardzo otwartych ludzi. Jesteśmy związani przez długą historię. Dlatego czuję się tutaj jak w drugim swoim domu.

O przeniesieniu się do Polski myślałam na długo przed wybuchem wojny także tej, która trwa u nas od 2014 roku. Trudno planować życie w kraju, w którym nie ma spokoju i żyje się w ciągłym zagrożeniu. Już późną jesienią ub. roku razem z mężem postanowiliśmy, że wystąpię o prawo wykonywania zawodu w Polsce. W grudniu 2021 roku mój wniosek wpłynął do Ministerstwa Zdrowia w Warszawie i zaczęło się czekanie na odpowiedź i otrzymanie decyzji.

  • Przyszła w zaskakującym dniu?

– Pozytywną odpowiedź dostałam w lutym, dosłownie kilka dni później wybuchła wojna. Byliśmy razem z rodziną w Ukrainie 40 dni, ja pomagałam szpitalom, a mąż żołnierzom. Kiedy było już bardzo niebezpiecznie, wyjechałam z naszą ukochaną kotką i z jednym plecakiem, w którym nagle zmieściło się całe nasze życie. Mąż został i walczy.

  • A wybór szpitala w Białej Podlaskiej to przypadek?

– Znalazłam w Internecie ofertę pracy i napisałam maila w odpowiedzi, bo spodobał mi się ten szpital, a później do końca nie mogłam uwierzyć, kiedy skontaktował się ze mną dyrektor medyczny i zaprosił na rozmowę. Spotkałam się tam z ogromną życzliwością, otrzymałam wielką pomoc i wsparcie, i to co najważniejsze – wiem, że będę tam mogła pracować zgodnie z moimi kwalifikacjami. Najpierw, kiedy otrzymam warunkowe prawo wykonywania zawodu przez 3 miesiące pod opieką lekarza ze szpitala, a potem już samodzielnie. Zgodnie z obowiązującym prawem, otrzymam też 5 lat na nostryfikację mojego dyplomu.

  • Dobrze Pani mówi po polsku – może ma Pani polskie korzenie?

– Korzeni nie mam, a języka uczę się sama, od chwili, kiedy zaczęłam planować wyjazd, to prawie już pół roku. Na szczęście nie sprawia mi to kłopotu, ale jeszcze popełniam błędy, kiedy się denerwuję lub się śpieszę.

  • Jest Pani anestezjologiem już z pewnym doświadczeniem?

– Studia na Wydziale Lekarskim ukończyłam w Dnieprowskiej Akademii Medycznej (Dniepr to duże milionowe miasto w środkowo‑wschodniej Ukrainie). Po studiach przez 4 lata pracowałam na Oddziale Anestezjologii i Intensywnej Terapii w Zaporożu, w dużym szpitalu obwodowym i tam zrobiłam specjalizację z anestezjologii.

  • Dlaczego wybrała Pani tę specjalizację, a nie na przykład pediatrię czy kardiologię?

– Ponieważ w tej specjalizacji jest naprawdę zawsze ciekawie, można widzieć efekt swojej pracy, nawet w beznadziejnych przypadkach, a to bardzo motywuje do dalszego rozwoju. Kiedy mogę komuś uratować lub przedłużyć życie przeżywam prawdziwe szczęście.

  • Pani marzenia i plany, poza oczywistym życzeniem zakończenia wojny?

– Chciałabym żyć w Polsce z całą rodziną, kupić swój dom i móc podróżować.

Planuję ubiegać się o nostryfikację dyplomu, zdać egzamin językowy, żeby otrzymać możliwość pełnego prawa wykonywania zawodu zwykłą ścieżką, a później zacząć pisać pracę naukową.