Primum non nocere!

z dr. Jackiem Niezabitowskim,
Okręgowym Rzecznikiem Odpowiedzialności Zawodowej w LIL,
rozmawia Anna Augustowska

  • O lekarzu antyszczepionkowcu, na którego skargę złożył na początku listopada do LIL wojewoda lubelski, głośno jest w całej Polsce. Do tej pory to jedyna skarga tego typu, którą Pan rozpatruje, a przecież wiadomo, że takich lekarzy jest dużo więcej. Mimo wiedzy medycznej odradzają pacjentom szczepienie się przeciw COVID‑19. Co w takich sytuacjach można zrobić?

– Trzeba sobie jasno powiedzieć: takie zachowania lekarzy nie powinny mieć w ogóle miejsca! Lekarz nie może szkodzić pacjentowi, obowiązują go zgodne ze współczesną wiedzą medyczną zasady i nawet, jeśli uznamy, że każdy lekarz ma prawo do swoich poglądów – to musi je zachować dla siebie. Primum non nocere!

Skargę na lekarza z Puław, który straszył pacjentkę szkodliwym działaniem szczepionki na COVID‑19, zgłosił wojewodzie Lechowi Sprawce mieszkaniec Lubelszczyzny i wojewoda oficjalnie cytuje tego maila. Brzmi on tak:

„Teściowa miała wizytę u kardiologa i wróciła przerażona. Pan doktor zapytał, czy się szczepiła, i usłyszawszy, że tak, i planuje przyjąć trzecią dawkę, zrobił jej 20‑minutowy wykład na temat zabójczego działania szczepionki. Przekonywał, że preparat jest zrobiony z 12‑tygodniowych ludzkich płodów, które są rozcinane na żywca, i z nich pobiera się coś, co potem wstrzykuje się głupcom, którzy się na te szczepienia zgłaszają. I tylko kwestią czasu jest, kiedy i która dawka okaże się tą zabójczą”.

  • Brzmi nieprawdopodobnie.

– Dlatego wszczęliśmy postępowanie wyjaśniające. Dodam, że zawsze, kiedy wpłynie oficjalna, skarga mamy obowiązek sprawę przyjąć i rozpatrzyć. Działamy jak prokuratura. Rzecz w tym, że pacjenci zwykle unikają tego. Po prostu boją się złożyć oficjalnie na papierze taką skargę. Owszem rozmawiają o tym z nami, ale zwykle nie decydują się oficjalnie skarżyć.

  • Kiedy jednak skarga wpływa to…?

– To postępowanie wyjaśniające wszczyna się tak, jak w prokuraturze. Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej kieruje się kodeksem postępowania karnego. Należy przesłuchać świadków, osobę która skarży i oczywiście samego oskarżonego, zbadać dostępne materiały. To zwykle trwa jakiś czas. Dopiero wtedy stwierdzamy, czy zostało popełnione przewinienie zawodowe. Jeśli to się potwierdzi, to lekarzowi grozi upomnienie, nagana, ograniczenie czynności, zawieszenie w prawach wykonywania zawodu czy nawet pozbawienie praw do wykonywania zawodu.

  • Czy w tym konkretnym wypadku lekarz nie powinien zostać przeszkolony z wiedzy na temat szczepionek?

– Cóż… zapewne to słuszny kierunek. Wojewoda ma prawo (w czasie pandemii) takiego doktora skierować do pracy na oddział chorób zakaźnych, najlepiej na oddział, gdzie leżą pacjenci z COVID‑19. Kilka tygodni wśród tych chorych daje szansę, że lekarz przestanie odradzać innym korzystanie ze szczepień. Ale jak się potoczy ta sprawa i jaki będzie jej finał dopiero się okaże. Na razie nie mamy prawa zawiesić tego lekarza w jego prawie wykonywania zawodu.

24 listopada wysłaliśmy do kardiologa zawiadomienie o wszczęciu postępowania wobec niego.