Powinni nosić wąsy, gdy im na zdrowiu zależy

Włosy na głowie, wąsy i faworyty są po to, by ochraniać mózg, płuca i gruczoły. To jeden z wniosków płynących z lektury XIX‑wiecznej broszurki. Leon Hermenegildus Żuławski omawia w niej zalety męskiego zarostu, analizując wiele aspektów fizjologii, kultury i zdrowia. Dedykuje publikację czcigodnym wąsaczom całego świata. Autor, sam wąsaty, był kształconym w Wiedniu, praktykującym doktorem.

To będzie jedna z bardziej kontrowersyjnych lektur, jakie przypominamy w tej rubryce. Tak jawnie szowinistycznego tekstu jeszcze nie było. Ale temat wydanej w Krakowie w 1895 roku publikacji jest jednoznacznie męski, a jej tytuł brzmi: „Wąsy pod względem przyrodzonym, ekonomicznym, estetycznym, politycznym i fizyologiczno‑lekarskim” napisanej przez Leona Żuławskiego znachora w obwodzie sądeckim.

I tu uwaga – Żuławski na stronie 6 robi przypis i wyjaśnia: „znachor” wyraz lekarza oznaczający, w Polsce już od 800 lat używany i trafniejszy.

Wąsy a pochodzenie

Gdy pewien student z Poznania przyszedł do kliniki słynnego wówczas prof. Wattmanna w Wiedniu, został zapytany przez profesora jakiej jest narodowości. – Co? Polak? Toć jeżeli ja myślę o Polaku, przedstawiam go sobie jako tęgiego człowieka, a ty wyglądasz jak liść kapuściany co wyrósł w piwnicy – zareagował profesor, ponieważ student ten nie miał wąsów i wyglądał na wynędzniałego.

Taką to historię, która wydarzyła się w 1839 roku przypomina autor. Dziś już nie dowiemy się, czy był jej świadkiem, czy znał ją tylko z relacji. Na pewno nie mógł być jej bohaterem, bo Leon Hermenegildus Żuławski nie pochodził z Poznania ale z okolic Limanowej, a po drugie na niewielkiej fotografii, jaka się zachowała widać, że ma solidne wąsy.

Leon Żuławski urodził się w 1816 roku. On i brat Juliusz zapoczątkowali rozgałęzienie rodu na lekarzy i artystów. Skojarzenie z pisarzem Jerzym Żuławskim i reżyserami Andrzejem i Xawerym jest jak najbardziej słuszne. To potomkowie Juliusza.

Leon studiował medycynę w Wiedniu, wrócił w rodzinne strony i został jedynym lekarzem rządowym w Limanowej. W jego biografii jest okres, gdy pracował jako naczelny lekarz uzdrowiskowy w Krynicy.

Oprócz publikacji o wąsach, w zbiorach Biblioteki Narodowej można znaleźć jego wcześniejszą pracę „Wody kwaśno‑żeleziste w Krynicy pod względem przyrodzonych własności fizycznych, chemicznych i lekarskich: dla lekarzy i dla chorych”.

Wąs a zdrowie

– Wąs na górnej położony wardze między ustami i nosem, utrzymując tęgość i elastyczność twarzy, i tworząc jakoby ganek dla zabezpieczenia wchodu do domu od wiatrów i zamieci, jest ochroną dla oddechu, czy ten otworem ust czy otworami nosa wciągamy. Wąs zatem jest jako baszta fortecy płuc, chroniąca oddech i płuca; broni wąs oddechu od kurzów, prochów, broni od mrozu, broni przez to płuca od chorób – wylicza znachor i dodaje – Jak urzędnicy, literaci, podróżni, żołnierze, górnicy, fajczarze i wszelacy mieszkańcy miast: tak piekarze, kamieniarze, młynarze, murarze, kominiarze, garbarze, siodlarze, nosić powinni wąsy, gdy im na zdrowiu zależy.

Gdyby któryś ze współczesnych czytelników zastanawiał się nad zapuszczeniem wąsów, za doktorem Żuławskim wyliczamy kolejne argumenty dlaczego zdecydowanie powinien to zrobić!

Otóż, wąsy nadają mężczyźnie urok godności, powagi, urok prawdziwej męskości. Jak kobietę zdobią włosów piękne sploty, tak dla mężczyzny nie ma piękniejszej naturalnej ozdoby nad wąsy.

Faworyty a zdrowie

Natomiast faworyty, czyli pasma zarostu pozostawione na policzku, okrywają, zdaniem Żuławskiego, między innymi: krtań i gruczoły ślinne (parę podjęzycznych i podszczękowych, a także parę poduchowych).

– Chronią wielkie żyły i nerwy, utrzymują te części w potrzebnej wilgotności, są pośrednikami siły elektrycznej między istotą człowieka i parokręgiem (atmosferą – red.). Stąd łatwiejsze przy golonej lub gładkiej twarzy i szyi bole gardła, bole zębów, puchnięcia gruczołów, stąd też powinność noszenia faworytów, szczególnie dla tych, co chorują na gardło – radzi doktor.

Wąsy a kobiety

Gdyby ktoś szukał argumentów, dlaczego kobiety są stworzone do siedzenia w domu – stosowny cytat z broszurki znachora.

– Kobiety nie mają wąsów ni faworytów od przyrody danych, a tym samym podlegają wpływom co mężczyźni: zważmy atoli, iż sama przyroda już więcej sposobiła kobietę do domowego zacisza, niż do uganiania po kurzach i wiatrach – tłumaczy Żuławski. I zauważa, że kobiety mogą nosić chroniące je niczym faworyty – loki. Fryzurę, niestety, już w czasach autora zapomnianą, oraz rozmaite, strojne podpinki.

Rzęsy a strumienie nawalnych łez

– Brwi i rzęsy zasłaniają wzrok od zbytecznego światła, bronią przystępu wilgoci od czoła nagle spadającej; brwi nadają części pokrytej moc i tęgość; rzęsy bronią przystępu kurzom i robaczkom natrętnym, stąd np. muchy rzadko na powieki, a częściej na nos siadają, rzęsy dają tęgość powiekom, i chronią brzegi powiek od spustoszeń strumieni nawalnych łez w strapieniu żalu i rozpaczy – wylicza autor.

Kołtun a zdrowie

– Włos głowy broni mózg od przepalenia słonecznych promieni w lecie, od odrętwienia mrozem w zimie, nadaje tęgość i elastyczność skórze, utrzymuje wilgotność tej skóry i jest pośrednikiem siły elektrycznej między całą istotą człowieka i parokręgiem. Czyż nie widzimy często, jak nagle włosów obcięcie u delikatnych dzieci pociąga za sobą słabość reumatyczną, kataralną, zdrażnienie mózgu? – czytamy w publikacji.

Znachor a życie

Z przekazów rodzinnych wynika, że Leon Żuławski mógł praktykować w Wiedniu lub robić karierę naukową na Uniwersytecie Jagiellońskim. Miał wrócić do Limanowej, aby opiekować się dziadkiem, z powodu nadwątlonego własnego zdrowia i z pobudek politycznych.

O sobie pisał „doktor choć smutny do tego kulawy”, bo miał problemy z nogami. Postępujący paraliż sprawił, że poruszał się na specjalnie skonstruowanym wózeczku. Zmarł mając 53 lata, a przez ostatnich 13 lat życia do pacjentów noszono go albo wożono.

Zginął w wypadku, nie przeżył upadku po tym, jak wywróciła się bryczka, którą wracał od chorego.

Znachor a historia

Dziś trudno stwierdzić, czy broszurka poświęcona wąsom miała być żartem i lekką formą na pograniczu nauki i literatury. Z pewnością jej język odbiega od tego stosowanego w akademickich publikacjach.

Nic dziwnego. Z osobą doktora z Lima­nowej związana jest ciekawa historia literacka. Kilka pokoleń po śmierci Leona Żuławskiego rodzina natrafiła na wszyte w niemiecką publikację naukową dla lekarzy zapiski doktora. Tak został odnaleziony poemat „Oblężenie Limanowy, czyli Rzeź Galicyjska 1846”. Autor spisał wydarzenia, których był naocznym świadkiem. Jak chłopi napadali na dwory i mordowali szlachtę. A mieszczanom limanowskim i garstce żołnierzy wojska cesarskiego cudem udało się odeprzeć ataki chłopów i uratować miasto przed spaleniem.

Janka Kowalska