Postawmy na profilaktykę przez izolację

z prof. Małgorzatą Polz‑Dacewicz,
kierownikiem Zakładu Wirusologii UM w Lublinie, prezes Polskiego Towarzystwa Wirusologicznego,
rozmawia Danuta Matłaszewska

  • Czego nie wiedzą wirusolodzy o koronawirusie?

– Jest wiele niewiadomych, bo to nowy wirus. Na przykład, dlaczego jest tak bardzo zakaźny, jak dalece jest zmienny, czy może mutować? Z punktu widzenia klinicznego ważne jest, że obecnie nie ma skutecznych leków przeciw koronawirusowi i nie ma szczepionki profilaktycznej.

Chociaż wiele ośrodków i laboratoriów rozpoczęło badania nad ich opracowaniem. Jedną z firm jest Moderna z Cambridge, która przygotowała preparat i wysłała go już do Narodowego Instytutu Stanów Zjednoczonych, gdzie ma być poddany badaniom, których celem jest opracowanie szczepionki najnowszej generacji – z wykorzystaniem mRNA. Zasada działania takiej szczepionki jest prosta. Podczas zakażenia wirusowego, komórki zakażonego organizmu produkują wirusowe mRNA a następnie białka wirusowe. Znając sekwencje RNA wirusa, możemy zsyntetyzować tylko dany fragment mRNA wirusa, który koduje białko, przeciw któremu nasz organizm wytworzy odpowiedź immunologiczną. Jeśli zatem wstrzykniemy takie fragmenty mRNA do komórek, zostaną one użyte jako matryca do produkcji białka wirusowego. W ten sposób nie stwarzamy ryzyka zakażenia dla naszego organizmu (bo produkujemy jedno białko, a nie wszystkie białka wirusa), a jednocześnie oszukujemy nasz układ immunologiczny, który po wykryciu białka wirusowego wytworzy przeciwciała. W ten sposób uzyskamy odporność choć nie będziemy zakażeni. Produkcja takiej szczepionki ma być szybsza i tańsza aniżeli tradycyjnych szczepionek, ale trzeba będzie jeszcze poczekać na ten produkt około 1 roku.

  • To długo w sytuacji, gdy dziś mamy już tak dużą skalę zakażeń.

– To prawda. Teraz, kiedy rozmawiamy – połowa marca – WHO ogłosiła stan pandemii, w Chinach epidemia zaczyna wygasać, w Polsce ogłoszono stan zagrożenia epidemicznego. Równocześnie mamy sezon zwiększonej zapadalności na grypę oraz infekcje układu oddechowego wywołane innymi wirusami. Współczynnik śmiertelności przy koronawirusie wynosi 3,4 proc., przy grypie poniżej 1 proc. Wirusy, które wywołują te choroby uaktywniają się w sezonie jesienno‑zimowym. Prawdopodobnie SARS‑Cov‑2 wywołujący chorobę COVID‑19 nie będzie mutował, bo ma duży genom i dość prostą budowę. W sytuacji gdy zachorowalność spadnie, bo tego spodziewają się epidemiolodzy, szczepionka może okazać się potrzebna w przyszłości.

  • Co jeszcze w obecnej sytuacji powinniśmy wiedzieć?

– Pacjenci z koronawirusem nie powinni trafiać ani do poradni, ani do lekarza rodzinnego. Są procedury, które to wykluczają. Ale może się zdarzyć tak, że pacjent nie był za granicą, nie kontaktował się z osobami, które przebywały w krajach o podwyższonym ryzyku i ma objawy grypy. Kiedyś z ciekawości zrobiliśmy badanie sprawdzające, czy wirus grypy eliminuje inne wirusy. Okazało się, że jednocześnie występowały zakażenia innymi wirusami pneumotropowymi.

Ostatnio czytałam artykuł, gdzie Chińczycy opisali przypadek pacjenta z ciężkim zapaleniem płuc, u którego oprócz koronawirusa metodą RT‑PCR wykryto także wirus grypy typu A.

  • Musimy nauczyć się postępować z wirusami.

– One były i będą. Koronawirusy od dawna krążą w środowisku i dotychczas były odpowiedzialne za 20‑30% tzw. przeziębień. W 2002 roku pojawił się wirus SARS, który wywołał epidemię, ale on po kilku miesiącach zniknął z populacji. W roku 2012 pojawił następny koronawirus – MERS. I wreszcie pod koniec 2019 r. pojawił się nowy – SARS‑‑CoV‑2. Ten wirus jest podobny do tych poprzednich, stąd też nazwa. Przypomnę jeszcze epidemię ospy prawdziwej, którą udało nam się wyeliminować. Do tego potrzebna była jednak szczepionka i zaszczepienie 95% populacji i to przyniosło efekty. Dziś na świecie nie ma zachorowań na ospę prawdziwą. W chwili obecnej jedyną skuteczną metodą w profilaktyce zakażeń koronawirusem są metody profilaktyki nieswoistej, czyli izolacja chorych, kwarantanna i kordon sanitarny. Dopóki nie będzie szczepionki, nie ma innych sposobów na opanowanie sytuacji epidemiologicznej. Poza tym przypominam, że jest to wirus posiadający osłonkę lipidową więc dokładne mycie rąk nawet zwykłym mydłem w ciepłej wodzie jest wystarczającym zabiegiem higienicznym. I jeszcze jedno – wirusy są wrażliwe na czynniki atmosferyczne. Uważam, że wyższe temperatury, a może raczej słoneczna pogoda (chodzi o działanie promieni UV) sprawią, że przestanie on być aktywny – nie będzie się namnażał. Być może pojawi się w następnym sezonie.