Pamiętnik znaleziony w szpitalnej szafce

(serial prawie codzienny)

7 lutego

Przyszedł mi do głowy pomysł na uzdrowienie sytuacji w kraju, mianowicie, żeby na próbę zastąpić miłościwie nam panujących polityków lekarzami. Mogłoby być ciekawie i może nawet lepiej. Przecież lekarz ogólny zawsze szybciej znajdzie receptę na codzienne bolączki i dokładnie zbada każdą sprawę, psychiatra obniży poziom głupoty, urolog sprawi, że skończy się olewanie wszystkiego, radiolog wyeliminuje idiotyzmy w radiu, a może i w telewizji, internista zakaże internowania zawodowego niepokornych, okulista niektórym otworzy wreszcie oczy, proktolog oceni każdy problem także z drugiej strony, psycholog poradzi, jak zacząć wreszcie logicznie myśleć, ginekolog i lekarz pierwszego kontaktu naturalnie poprawią przyrost naturalny, anestezjolog uśpi, a chirurg wytnie wszystko co chore i co nas toczy. Same korzyści. Tylko jak taką kurację zaordynować i przeprowadzić?

10 lutego

A jednak chyba nie do końca prawdą jest, że sprawowanie władzy cechuje buta i arogancja. Przykładem tego niech będzie zachowanie prezesa jednego z sądów, który publicznie podarł uchwałę gremium sędziowskiego, będącą oficjalnym urzędowym dokumentem. Podarł elegancko, a mógłby równie ostentacyjnie ją pomiąchać i odpowiednio zmiękczyć pokazując jednoznacznie do czego chce jej użyć, co świadczy o kulturze i poziomie tego prezesa, zaprzeczając jednocześnie obiegowym i negatywnym opiniom o tych, którzy trzymają władzę.

12 lutego

Niestety, zmieniam zdanie o wpływie faktu reprezentowania władzy na zachowania jej przedstawicieli. Wczoraj dzięki transmisji telewizyjnej byłem świadkiem wypowiedzi naszych za euro parlamentarzystów w Europarlamencie i posłuchałem do JAKIEGO POZIOMU można się na takim forum zniżyć i na JAKIM poziomie dyskutować. Mam nadzieję, że przyjdzie czas, gdy to towarzystwo wzajemnej adoracji z takiego poziomu zostanie wreszcie postawione do pionu.

16 lutego

Gremium sejmowe zagłosowało jak trzeba i dokonało przerzutu dwóch miliardów złotych na niezależne rządowe media, tym samym odrzucając wniosek o przeznaczenie tej kwoty na lecznictwo onkologiczne. Z tego wynika, że przerzuty mogą być i tu i tu, a wskazania medyczno‑społeczne, jak widać, podobne. Tylko nie wiadomo, co dla nas gorsze. Chyba że „te pieniądze im się po prostu należały!”?

18 lutego

Sąsiad zapowiedział, że jak tylko go wypiszą, to idzie do kina wybierając miejsce w najlepszym rzędzie. Pomyślałem – po co? Dobry rząd już przecież wybrał, kino ma na co dzień, a właściwe jego miejsce dawno mu już pokazano. Zostaje tylko się wypisać. A to wyjątkowo można jeszcze, póki co, na własne żądanie.

20 lutego

Podobno się zbroimy. I to korzystnie, bo korzystając z wyprzedaży posezonowej. Otóż zakupiliśmy okazyjnie okręty podwodne i myśliwce podniebne! Dobrze, że nie odwrotnie, chociaż to może się dopiero w praktyce okazać. Uzbrójmy się więc w cierpliwość i już spokojnie poddajmy się. Na razie oczywiście biegowi czasu.

25 lutego

Według Ministerstwa Zdrowia reanimacja Służby też Zdrowia oczywiście nieustająco trwa, ale z trudnościami, bo od początku brak kontaktu „reanimujących” z reanimowaną, do tego klasyczne metody zawodzą. Sztuczne oddychanie nieefektywne przez smog, metoda „usta usta” nic nie daje, bo w ustach pełno frazesów. Masaż serca wykluczony, bo kojarzy się z uciskiem, kardiowersja nie wchodzi w rachubę, bo za dużo wersji. Co transfuzja to konfuzja, a adrenaliny nie można podać, bo jej poziom przekracza już wszelkie normy w tej Służbie, co widać i coraz głośniej słychać. Nie zacytuję, bo nie wypada. Ale ministerstwo nie odpuszcza i nadal daje nadzieję! Tylko! Ale i tak dobrze, że coś daje.

28 lutego

Bardzo poważne ostrzeżenia i restrykcyjne zarządzenia sanitarno‑epidemiologiczne mające uchronić nas przed rozprzestrzenianiem się koronawirusa sięgają zenitu. Jak tak dalej pójdzie to niedługo w obawie przed zarażeniem strach będzie nawet komuś powiedzieć – „Pocałuj mnie w d…!”, bo jeszcze nie daj Boże posłucha! I gdzie się potem leczyć?

1 marca

Rozmawiali sąsiedzi. Ten z dostawki zapytał tego spod okna, czy ma syna czy córkę. Ten odpowiedział, że syna. Na to tamten „Ma pan szczęście. A ja będę musiał płacić ten nowy podatek córkowy!”. „Jaki córkowy? Cukrowy! Źle pan usłyszał!”. A tamten z ulgą – „Oj, to świetnie!”. Na to tamten spod okna – „Nie ma co się za wcześnie cieszyć – córkowy jeszcze może być! Cyrkowy też!”. Ten z dostawki – „Nie chodzę do cyrku!”. A ten drugi na to – „Nie musi pan chodzić! W aktualnej rzeczywistości płaci się za to, co jest!”… A mówią, że Polacy nie potrafią rozmawiać z sobą.

3 marca

Przypominając sobie wszystkie konsekwencje, doznane szykany, chamskie inwektywy, utratę możliwości orzekania, łącznie z obcięciem pensji, które spotkały sędziego Juszczyszyna, chciałoby się ostrzec wszystkich niezależnych sędziów przed jeszcze jednym możliwym niebezpieczeństwem, więc – „UWAGA PANOWIE – NAWACKI!”.

Irosław Szymański