Pamiętnik znaleziony w szpitalnej szafce

(serial prawie codzienny)

5 stycznia

Patrząc w telewizor odnoszę wrażenie, że upadek służby zdrowia to nie taki znów dramat, bowiem reklamy różnych leków nadawane co kilkanaście minut podobno gwarantują wysoki poziom zdrowotności narodu. Reklamowane są syropy, odżywki, krople, tabletki na obstrukcję (niestety, jeszcze nie parlamentarną), na wszelkie bóle, katary, zapalenia, rozwolnienia, nawet tabletki na erekcję (oczywiście bez myślenia o jakimkolwiek innym powstaniu), a wszystko działające znakomicie, szybko i skutecznie. Więc po co dramatyzować, po co wystawać w kolejkach do lekarzy, gdy telewizyjne leczenie mamy na takim poziomie, że czopki z głów!

6 stycznia

Chińczycy od stycznia mają ROK SZCZURA. My raczej mamy SZCZURA ROKU. I to nie od stycznia.

8 stycznia

W mediach alarmistyczne wieści o coraz to nowych ogniskach ptasiej grypy. No, jak tylu orłów na czele i dookoła, to myśląc logicznie, jaka inna grypa może być?

11 stycznia

Niedługo przed nami nowe wybory dotychczasowego prezydenta. Dziwne, przecież wyniki (i skutki) prezydenckich wyborów już dobrze znamy (odczuwamy też), więc po co grozić nam nowymi! Chyba że tych aktualnych jest jeszcze za mało. A może rzecz w tym, żebyśmy się jeszcze bardziej mogli przyzwyczaić do tego, co prezydent wybierze. Teraz i w przyszłości też.

13 stycznia

Od wczoraj w sali mamy półmrok, bo świeci tylko jedna żarówka. Zgłosiliśmy, żeby ktoś tę awarię usunął, ale okazało się, że to nie awaria tylko oszczędności, bo produkcja prądu podobno drożeje i nie będziemy marnotrawili wspaniałych osiągnięć rodzimej energetyki. Przy okazji udzielono nam jednoznacznej i życzliwej, porady żebyśmy się uspokoili i nie stwarzali napięcia! Większość się natychmiast uspokoiła. Czyli znów wyszło na to, że większość dla bezpieczeństwa woli płynąć zgodnie z byle jakim prądem, a nie pod prąd, bowiem to może grozić krótkim spięciem, kopnięciem, albo nawet dłuższym porażeniem.

15 stycznia

Obserwując popisy rodzimych polityków na arenie międzynarodowej, człowiek ma odczucie że te przypadki powinny bezapelacyjnie podlegać konsultacjom gastroenterologicznym, bo duplomację powinno się leczyć, a nie uprawiać, zwłaszcza kosztem naszego zdrowia i bezpieczeństwa.

18 stycznia

Położyli nam na sali pacjenta po wyrostku, a właściwie po dwóch, bo obu spotkał późno wieczorem w bocznej ulicy. Szwów ma założonych tyle, że niejedną normalną operację można by obgonić. A wszyscy uważają, że wyrostek to niewielki problem dla nowoczesnej chirurgii. Niestety, narodowe czasy się zmieniają i wyrostek wyrostkowi nierówny.

21 stycznia

Okazuje się, że Polacy spożywają za dużo cukru, co jest bardzo niezdrowe, więc profilaktycznie podniesione będą też ceny wszystkiego, co słodkie, uświadamiając w ten sposób narodowi przed czym odgórnie jego zdrowie będzie chronione. Cukrzyków się pewnie wyróżni awansując ich do wyższego sortu lojalnych obywateli. Reszcie raczej słodko nie będzie. Ale dalekowzroczność autora toastu – „GORZKA WÓDKA!!!” należy podziwiać.

24 stycznia

I mamy kolejną troskliwą decyzję władzy w walce z nałogami i uzależnieniami Polaków. Otóż drożeją papierosy i alkohol, co ma poprawić kondycję i podnieść poziom fizycznej wydolności społeczeństwa. No, to wyniki i osiągnięcia na metach na pewno będą jeszcze lepsze.

27 stycznia

Różne rzeczy ostatnio podobno były podpisywane, ale europejskiego pakietu klimatycznego nie podpisaliśmy, bo po co! Tak jak o wszystko, tak i o swój klimat sami sobie zadbamy. Zresztą niepotrzebny nam jeszcze lepszy, gdy przez ostatnie cztery lata mamy znakomity i świeżego powietrza w zupełności wszystkim wystarczy. Oczywiście o atmosferę, a zwłaszcza o wiatry, przyszłościowo trzeba zadbać, ale to nie będzie trudne bo jesteśmy wystarczająco nadęci, żeby i z wiatrami sobie poradzić.

29 stycznia

Jeśli chodzi o komfort pobytu pacjenta w szpitalu, to szpital szpitalowi nierówny. Rozmawiałem telefonicznie ze znajomym aktualnie leżącym w innym szpitalu i ten mi się pochwalił, że mają we dwóch z sąsiadem cały basen do dyspozycji. Nie chciałem wierzyć.

31 stycznia

Rozmarzony sąsiad spod okna spytał mnie, kiedy chodziłem po Tatrach. Odpowiedziałem pytaniem na pytanie – po ilu? Nie zrozumiał. A ja kiedyś nawet po dziesięciu „Tatrach” chodziłem i rozumiałem, chociaż ostatnio tylko rozumiałem, ale nie wszystko. No, ale kiedyś i czasy były inne, i możliwości większe.

1 lutego

Na świecie coraz większa panika, ale nasz minister od zdrowia uspokajająco stwierdził „Koronawirus prędzej czy później dotrze do Polski, ale jesteśmy na to przygotowani!”. Czyli zagrożenia nie ma. No, to może być prawda, bo i nawet ten wirus też ma małe szanse rozwinąć się i utrzymać w naszych warunkach. Tak czy owak nie mamy się czego bać, ani włos, ani korona nam z głowy nie spadną.

3 lutego

W sądownictwie ogromna awantura, szarpanina, kłótnie, przepychanki i groźby, a ciągle nie wiadomo czy to jest spór kompetencyjny, czy raczej kompromitacyjny. Nie da się osądzić, kto może sądzić, kto już nie może, kto sądzi legalnie a kto wbrew, który sąd się liczy, a na który liczyć nie warto, kogo od czego odsądzić, a komu ile zasądzić itd. Pogubić się można. Ogólnie jest fatalnie i może tak się zdarzyć, że salomonowe wyjście z tej skomplikowanej sytuacji pokażą nam zachodni sojusznicy, a będzie to (bez używania języków obcych) pokazanie palcem (może nawet środkowym) bocznego wyjścia z Unii Europejskiej. Nie przesądzam, ale tak sądzę. I nie tylko ja.

Irosław Szymański