Pamiętnik znaleziony w szpitalnej szafce

(serial prawie codzienny)

19 czerwca

Coraz bardziej nerwowo. Pogoda nieprzewidywalna, temperatura jak w tropikach, duszno, no i te powodzie! A to już zakrawa na kolejny paradoks. Przecież przy każdym korycie mamy tyle dobrze poustawianych wałów, że nie powinno być szans, żeby się coś wylało.

20 czerwca

Władze optymistycznie zapowiadają koniec zarazy. Czyżby chcieli abdykować?!

22 czerwca

Większość obywateli zdaje sobie sprawę z poziomu znajomości języków, zwłaszcza angielskiego, wśród elit rządzących. I nie ma się co dziwić, przecież wszyscy słyszeliśmy, że – „NIE BĘDZIE NIKT W OBCYCH JĘZYKACH MÓWIŁ NAM, CO MAMY ROBIĆ!”. Ale w praktyce ci, którzy pozwolili sobie skrytykować to, co w myśl odgórnego nakazu przekazanego po polsku mamy robić, szybko odczuli to na własnej skórze w anglojęzycznym określeniu językowym – „HEJT TU FEJS”!

23 czerwca

Zaczynam współczuć doktorom, bo środowisko lekarskie nadal w orbicie negatywnych opinii mediów, ale i zwykłych obywateli. Dzisiaj sąsiad rozwiązując krzyżówkę bezradnie zapytał – „Słuchajcie, jaka może być odpowiedź na hasło – »Napój kojarzący się z lekarzem«? Leżący obok na to – „A jakiej specjalności?”. Okazało się, że tego w haśle nie ma. Na to ten z boku – „To może być trudne, bo gdyby chodziło na przykład o okulistę, to według mnie najbardziej pasowałaby OKOWITA”. Drugi na to – „A dla gastrologów ŻOŁĄDKOWA GORZKA”. Następny – „A dla onkologów RAKIJA”. Trzeci – „Dla urologa SIKACZ, dla geriatry STARKA”. A ten z dostawki „A dla ginekologów CYSTA!”. Na to ten obok – „Nie! Przecież cysta to nie napój!”. A ten z dostawki – „A cego nie?!Tez zdaza mi się pić!”. I rozwiązania nie znaleziono, syrop nikomu się nie skojarzył, ale pokaz poziomu zbiorowego intelektu i stosunku do doktorów był.

25 czerwca

W czasie rozmowy o tym, jak sobie radzić w obecnych niełatwych czasach sąsiad z żalem stwierdził – „Szkoda, że nie mam głowy do interesu!”. Drugi na to z politowaniem – „I co, chciałby pan chodzić taki zgarbiony?!”. Jak widać, ludzie coraz mniej się rozumieją. No, ale takie czasy.

28 czerwca

Były wybory. Byliśmy. Teraz będziemy czekali na oficjalne wyniki z nadzieją, że może będą inne niż te już nieoficjalnie znane!

30 czerwca

Ogłoszono wyniki wyborcze, ale nieco niezgodne z ustalonym wcześniej zaPISem i już wiadomo, że będzie druga tura. No, ale jeżeli i ta nie rozstrzygnie się tak jak trzeba, to pewnie i następne tury będą i tak aż do skutku. A w międzyczasie władza łaskawie ogłosi, że tak zapewnia wszystkim obywatelom bezpłatną TURYstykę i kolejne TURnusy. W końcu jest przecież lato.

2 lipca

Tak sobie nieraz myślę, że jeżeli ciągle mówimy o władzy, to najbardziej pożądaną władzą u władzy powinna być pełna władza umysłowa. Wtedy nawet konieczność trójpodziału władzy byłaby w pełni zrozumiała nawet dla władzy głoszącej przyszłość bez podziałów.

4 lipca

Niedługo druga tura, agitacja przedwyborcza osiąga apogeum i coraz bardziej się przekonuję słuchając apeli o gremialny i tłumny (niezależnie od wieku) udział w tejże turze, że to czym dla nas w większości jest KORONAWIRUS, dla nawołujących i namawiających to zwykły KORONAZWISUS i w wyborach nie przeszkodzi. Po wszystkim najwyżej się to zdementuje jako wyrwane z kontekstu. Dodatkowo niektórzy nie do końca są zorientowani (może to przez tego wirusa), kto jest KANDYDATEM a kto KANTDYDATEM. Ale to już historia pokaże. Historia choroby oczywiście.

8 lipca

Jestem po operacji!!! Wczoraj niespodziewanie się odbyła! Myślę, że moi doktorzy chcieli w ten sposób zmniejszyć ryzyko mającej lada moment wejść kary nieuchronnego więzienia za zrobienie niechcący jakiegoś błędu w zabiegu, bo przecież błąd zawsze da się znaleźć. Nie mam kamienia żółciowego, woreczka też nie, bo kamień wyjęli mi razem z opakowaniem. Poprosiłem o coś przeciwbólowego. Dostałem, połknąłem, ale nie pomogło. Okazało się, że dostałem czopek. I w ten sposób sam na sobie się przekonałem, że ludzie potrafią wszystko łyknąć, co im się podsunie, nie patrząc i nie myśląc, co im podsuwają.

12 lipca

Była druga tura wyborów! Sąsiedzi pod ręce zaprowadzili mnie do punktu wyborczego, zagłosowałem i stało się coś strasznego, bo razem z kartą do głosowania wpadł mi do urny długopis!!! Wyjąć mi nie pozwolono. Byłem zdruzgotany. Została mi tylko nadzieja, że może nie będzie to odebrane jako forma oddania dwóch różnych głosów na dwóch różnych kandydatów. Do tego pewny nie jestem, który głos zostanie uznany za ważniejszy. A wszystko przez te nerwy!!!

15 lipca

Mamy oficjalnie ogłoszone oficjalne wyniki II tury wyborów. Zupełnie niespodziewanie nowym prezydentem zostaje ten sam prezydent, a z nim tym samym zostaje oczywiście cała RESZTA pousadzana na intratnych stanowiskach z dalszym zapewnieniem NIETYŁKALNOŚCI. Nie jest to chyba możliwe, ale gdyby Jego Reelekcja Nowy Pan Prezydent, deklarujący daleko idące zmiany, po dżentelmeńsku i po nowemu obwieścił – „RESZTY NIE TRZEBA!”, to byłby to z wdzięcznością przyjęty napiwek przez liczną rzeszę obywateli. Ale raczej aż takiego rozdawnictwa nie będzie.

17 lipca

I tak zostaje tylko czekać, aż się wszystko wygoi. O sobie myślę.

Irosław Szymański