Pamiętnik znaleziony w szpitalnej szafce

(serial prawie codzienny)

2 sierpnia

I znowu szpital. Tym razem urologia z powodu dolegliwości ze strony nerek. Obu. Okazało się, że właśnie w obu mam jakieś kamienie. Dostałem kroplówkę, bóle zelżały a lekarz poinformował mnie, że być może te kamienie przy wsparciu lekowym same się wydalą, albo mi je specjalną metodą rozkruszą. Boję się i tego rozkruszania, ale i samowydalania też, żeby pisuaru szpitalnego nie potłuc. Okazało się, że niepotrzebnie się obawiałem, bo dla kontroli mam obowiązkowo korzystać tylko z kaczki. Trudno, jakoś trafię.

4 sierpnia

Trafiam, ale nerwowo, bo nawet w szpitalu człowiek nie ma spokoju od tej polityki. Wszystko przez tę szpitalną, chyba wybiórczo dobraną programowo telewizję. Słuchając tych wieści i patrząc na ten nasz aktualny polityczny światek, a raczej półświatek, człowiek dochodzi do wniosku, że coraz łatwiej w nim natknąć się na kogoś przy wódce, niż przywódcę!

10 sierpnia

Dolegliwości mam niewielkie, ale na razie nic mi się jakoś nie wydala i wnerwia mnie to coraz bardziej. Dodatkowo wczoraj w telewizorze zobaczyłem program „Matura to bzdura”, w którym młodzi ludzie w ulicznej sondzie wyrywkowo odpytywani byli z ogólnych bieżących wiadomości. Musiałem zrewidować swój dotychczasowy zasób wiedzy, gdy dowiedziałem się na przykład, że „Mamry” to areszty, „Big Ben” to rodzaj muzyki młodzieżowej, „Aborygeni” to muzułmańscy rdzenni mieszkańcy Afryki, Beldzy, Holendrowie i Finczycy to członkowie Unii Europejskiej, Moskwa leży nad Odrą, Warszawa ma dwa tysiące mieszkańców, najbliższa planeta Ziemi to Słońce i jeszcze paru innych nowości. Cóż, świat się zmienia. Intelektualnie też i chyba czas nadążać za aktualnymi wiadomościami, bo wychodzi na to, że nasza matura to bzdura i minione zacofanie.

14 sierpnia

Chyba nie z tego powodu, ale w oświacie jednak zapowiadają się daleko idące zmiany dzięki dalekowzroczności obecnego ministra. Jasne ma być czego uczyć, czego absolutnie, co jest dla ucznia ważne, a co zbędne i tak punkt po punkcie aż człowiekowi włosy dęba stają, gdy o tym słyszy. Zagrożeni zawodową banicją będą dyrektorzy, którzy zechcą, by w ich szkołach uczono tego, czego się powinno, a nie tego, czego z odgórnego nakazu będzie się musiało. Chyba tam w górze przydałaby się chociaż częściowo era Oświecenia. I to szybko.

16 sierpnia

Trochę przymusowo oglądam tę telewizję i nie mogę pojąć, skąd u nas nadal te wielkomocarstwowe ambicje i zapędy, mimo że onegdaj byliśmy już nawet jakiś czas Moczarstwem. Ale jak widać, nic nam to nie dało w kwestii zmiany megalomaniackiego, globalnego myślenia przy nadal wysokiej nieświadomości społecznej. Widocznie na to potrzeba czasu, którego chyba jednak mamy coraz mniej.

18 sierpnia

Jak się okazuje leżenie w szpitalu sprzyja wspomnieniom. Sąsiad obok przyznał się, że bardzo mu brakuje wędrówek po górach. Zaczął opowiadać, że lubił iść szlakiem, podziwiać widoki, zatrzymać się na polanie, polać, łyknąć, odpocząć i znowu na szlak. I znowu widoki, potem przerwa na polanie, polanie, łyknięcie, odsapnięcie i znowu na szlak. No, muszę przyznać, że gdyby nie ten szlak to to mogłaby być bardzo interesująca i przyjemna forma rekreacji. Drugi sąsiad też przyznał się a propos, że w szpitalu najbardziej odczuwa brak ulubionego swojego kota i piwa. Pomyślałem, że do niego najbardziej by pasowało stare powiedzenie „PIJEM, AŻ SIĘ OKOCIM!”.

20 sierpnia

Niestety, mimo lekowych ponagleń kamienie nie chciały mnie opuścić i zrobiono mi te mikrokamieniołomy. Nie było źle. Teraz chodzę z dużego kalibru cewnikiem, żeby ten urobek, czyli to kruszywo, się wydalił. Sąsiad obok mnie też ma cewnik, on nosi go bardziej z lewej, ja z prawej strony i musimy uważać przy mijaniu się, żeby rurki nam się nie poplątały, bo mogłoby być nieco śmiesznie. Kaczkę oczywiście oddałem.

24 sierpnia

Dzwoniła ciotka. Oczywiście powiedziałem jej o tych moich rozbitych kamieniach i że wszystko jest w porządku. Ucieszyła się i podobno kamień spadł jej z serca. I tak na kamieniu zrodziła nam się rodzinna rozmowa. Sugestia czy co?

25 sierpnia

Niestety, nie mogę bez strachu oglądać tych telewizyjnych głupot, a zwłaszcza rządowej publicystyki. Najbardziej mnie nurtują na każdym kroku te jasno, bez owijania w bawełnę, ogłaszane deklaracje dostojników (a może raczej odstojników), że wszyscy oni pragną naszego dobra, jakby swojego, już zagarniętego, jeszcze im było za mało. A przecież każdy, nawet głupi, by się tego domyślił. Ale widocznie chodzi o to, żeby nie było niespodzianki i żeby każdy z notabli po fakcie mógł powiedzieć – „A nie mówiłem?”.

28 sierpnia

Po ostatnich protestach personelu medycznego mają wejść do użytku jakieś nowe reformy dla służby zdrowia. To poważne ostrzeżenie i próbujmy zdrowieć póki jeszcze można, zanim w te reformy lecznictwo zostanie ubrane. Po prostu służba zdrowia w reformach to może być wesoły widok, ale widoki na przyszłość raczej niewesołe. Chyba żeby decyzją odgórną obok reform powstały Medyczne Spółki Skarbu Państwa, w których uprawiający medyczne zawody członkowie rodzin uprzywilejowanych decydentów mieliby stuprocentowe szanse oraz widoki na awanse i profity znane już z innych spółek tegoż Skarbu. Reszta będzie miała reformy.

30 sierpnia

Sąsiad narzeka, że chyba powoli stajemy się trefnisiem Europy i świata. Nie sądzę. Znaczy nie sądzę, że powoli.

2 września

Rano było trochę spokoju dopóki sąsiad ukradkiem nie wrzucił dwóch złotych i znowu nastała telewizja. I znowu ten obciach, afery, kompromitacje i coraz to nowe, coraz głupsze pomysły na arenie i krajowej, i międzynarodowej. Tylko czekać, jak nam gremium członkowskie po głosowaniu pokaże środkowym palcem wyjście z tej, zdaniem podobno naszej większości, obmierzłej pod wieloma względami (z wyjątkiem oczywiście dopłat, które nam się po prostu należały i należą) Unii Europejskiej. A to chyba niedaleka przyszłość. I na kogo będziemy wtedy narzekali? Bo przecież na kogoś lub na coś musimy!

4 września

Prezes Rady Ministrów ostatnio oficjalnie oznajmił, że wbrew obiegowym plotkom finanse państwa są w znakomitym stanie. Nie oznajmił tylko którego państwa.

10 września

Podobno wykruszyłem się całkowicie. Dzisiaj miałem robione USG i tak wyszło. Jeszcze tylko dla pewności dwa dni z cewnikiem i chyba do domu. Cieszę się i mam przykład, że wykruszenie to nie zawsze negatyw, chociaż patrząc w telewizor niektórym bym tego życzył. I to jak najszybciej.

Irosław Szymański