Pamiętnik znaleziony w szpitalnej szafce

(serial prawie codzienny)

29 marca

Znowu bóle brzucha i znowu leżę na gastrologii, tym razem z podejrzeniem wrzodu żołądka. Nawet gastroskopię miałem na wejście, ale nie wyszła, bo ten aparat do podglądania się popsuł w trakcie, czyli będą musieli powtórzyć, bo to, co zdążyli zobaczyć, to nie wiadomo czy wrzód, czy resztki tatara, który mi ciotka przedwczoraj podesłała, a które rano dojadłem zapomniawszy, że mam być na czczo. Sąsiad powiedział, żebym dał spokój, bo teraz prawie każdy ma jakiegoś wrzoda na… nie będę cytował gdzie, ale nie o żołądek mu chodziło. Cóż, będę czekał na następny podgląd.

31 marca

Pan Prezydent w wywiadzie telewizyjnym oficjalnie pochwalił policję, że działa bardzo sprawnie, humanitarnie i w żadnej z wielu policyjnych akcji nikt jeszcze nie został uśmiercony. Stwierdzał, czy się dziwił?

1 kwietnia

Miałem powtórkę z gastroskopii i okazało się, że wrzodu nie mam tylko jakiś stan zapalny. Czyli to, co wcześniej widzieli, to musiał być ten kawałek tatara. Ale dla odmiany chyba z wątrobą mam coś może nie tak, bo wyraźnie zżółkłem. Wyglądam tak, że z powodzeniem mógłbym występować w reklamie pomarańczowego jujcu! Okazało się, że zaspany pomyliłem pastę do podłogi, którą salowa zostawiła w łazience, z kremem do twarzy. Całe szczęście, bo jeszcze by mi żółtaczki tylko brakowało.

6 kwietnia

Przekazałem sąsiadom wierszowane przeciwwirusowe ostrzeżenie: „Temu, kto doprowadzi cię prawie do szału, Dla własnego zdrowia zrób konieczny gest, Nie proponuj od razu – W dupę mnie pocałuj!, Najpierw niech ci pokaże swój ujemny test!”. Przyjęli do wiadomości, obiecali się stosować i uczą się na pamięć.

8 kwietnia

W medialnej wypowiedzi jakiegoś polityka usłyszałem słowo IMPOSIBILIZM – nowe określenie, bardzo eleganckie, bardzo pojemne i bardzo pasujące do obecnych czasów. Widać, że i pod względem języka się rozwijamy.

12 kwietnia

Sąsiad powiedział, że podobno rząd pracuje nad ustawą, mającą gwarantować bezwzględną czystość języka polskiego, eliminującą „mowę nienawiści”, „język nienawiści”, „wzrok nienawistny” itp., czyli wulgaryzmy, przekleństwa oraz różnego rodzaju epitety obrażające publicznie konkretne osoby lub instytucje. Na niestosujących się do wymogów ustawy nakładane będą wysokie kary pieniężne oraz przymusowe odbycie kolokwiów i kursów językowych, po których wydawane będą zaświadczenia o ich zaliczeniu. Z odpowiedzialności karnej i terapii odwykowej ustawowo zwolnieni mają być tylko przedstawiciele najwyższych gremiów państwowych i niektórych partyjnych, bowiem zakres ich publicznych wypowiedzi musi być maksymalnie szeroki i jasno zrozumiały dla społeczeństwa.

15 kwietnia

I znowu mamy następny przebłysk nieomylnego geniuszu władzy – zakamuflowaną, stopniową likwidację WOLNYCH MEDIÓW, oczywiście dla dalszego naszego demokratycznego dobra. Aż by się chciało podpowiedzieć władcom bezdyskusyjny argument, na który aż dziwne, że jeszcze nie wpadli – „Jako niekwestionowany lider krajów Europy i świata w kwestii tempa rozwoju, potrzebujemy nie WOLNYCH a SZYBKICH mediów, sprawnych i zawsze nadążających z potwierdzeniem naszych dalekowzrocznych planów! I to właśnie chcemy wszystkim zapewnić!”. I wygląda na to, że zapewnią na pewno.

17 kwietnia

Przyjęli nowego. Uprzejmy, elegancki, w piżamie, szlafroku i sandałach. I zdjął te sandały. Wtedy pomyślałem – jak ludzie mogą lubić zapach drzewa sandałowego? Dyskretnie uchyliłem okno.

19 kwietnia

Od paru dni słychać odgłosy jakiegoś kucia. Myśleliśmy, że może remont szpitala się zaczyna, ale okazało się, że to opatrunki na ortopedii zmieniają. Gipsu brakuje i podobno w zamian ceresitu używają, bo tak jest taniej. No, pomysłów nie brakuje.

21 kwietnia

Pamiętam sprzed lat Elvisa Presleya, bożyszcze wielomilionowej rzeszy melomanów na świecie. Ale też podobno idola wielu palaczy przerzucających węgiel z tendra do paleniska w ówczesnych parowozach za piosenkę „LOVE ME TENDER”, być może odzwierciedlającą ich socjalistyczne, gorące uczucie do obsługiwanego łopatą sprzętu PKP. To było dawno, ale patrząc na aktualnych dostojnych maszynistów, wiozących nas po ślepych torach, nie tylko o łopatę by się prosiło. Tendry też by się przydały, zamiast obecnych trendów, a kwalifikacje wspomniani mieliby do nich na pewno odpowiedniejsze.

22 kwietnia

W kraju nadal obłęd szczepionkowy. Jedni się szczepią, inni się czepiają szczepionych, że się wepchali przed kolejkę, duża część nie chce, bo się boi, gdyż słyszeli, że szczepienie może zmienić płeć, część nie może, bo szczepionek brak, bo kolejki długie, bo terminów nie ma, albo nie wiedzą, gdzie jest ich punkt szczepienia, a jest na ramieniu itd. Ale oficjalnie wszystko idzie sprawnie, szybko i naprzeciw zarazie.

26 kwietnia

Coraz większa panika z tym COVIDEM, ale trzeba mieć nadzieję, że może będzie tak jak z wirusem EBOLA, który się u nas korzystnie zmutował i dzięki temu powstał wirus JABOLA, który nadal się rozpowszechnia a epidemii nikt nie ogłasza.

28 kwietnia

Podobno na chirurgię przywieźli pacjenta z kraksy drogowej. Po operacji i po wybudzeniu delikwent zapytał – „Jestem w szpitalu?”. Lekarz na to – „Częściowo tak!”. I słusznie, bo przecież pacjent ma prawo do pełnej informacji o swoim aktualnie nawet niepełnym i zdekompletowanym wyglądzie.

29 kwietnia

Wielu, nawet tych lojalnych obywateli, stawia władzy zarzuty nie zawsze logicznego myślenia, przekładającego się na nie zawsze logiczne decyzje. I z tym do końca bym się nie zgodził. Logika to rzecz względna, zwłaszcza u nas. Mój znajomy od wielu lat ma robaki, ale leczyć się nie chce, bo jest wędkarzem i to by mu się nie opłacało. Logiczne? Logiczne! I może władza też na takiej logice się opiera.

30 kwietnia

Pouczające są te międzysąsiedzkie rozmowy. Wczoraj jeden zapytał drugiego – „Słuchaj, czy ty w swoim wieku wierzysz jeszcze we własne intymne możliwości?”. A ten na to – „Oczywiście, jestem viagrzący!”.

Irosław Szymański