Nowoczesna diagnostyka dla dzieci

z dr hab. n. med. Magdaleną Woźniak,
kierownikiem Zakładu Diagnostyki Obrazowej Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Lublinie,
rozmawia Anna Augustowska

  • W USzD za chwilę rozpoczną się badania dzieci z wykorzystaniem rezonansu, który należy do najnowocześniejszych urządzeń tego typu. Co jest jego największą zaletą ?

– Rezonans, który właśnie uruchamiamy – dostaliśmy go wiosną w darze od Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy – jest bardzo potrzebnym dopełnieniem wyposażenia Zakładu Diagnostyki Obrazowej. Jest to tzw. rezonans otwarty i na tym polega jego największa zaleta, szczególnie przy badaniu małych pacjentów. Dziecko nie będzie miało poczucia klaustrofobii, poza tym rodzic będzie mógł w czasie badania być przy swoim dziecku, co nie jest bez znaczenia. Ułatwiony dostęp do pacjenta będą mieć też anestezjolodzy w przypadku badań wykonywanych w znieczuleniu.

Drugi rezonans, którym dysponujemy, to urządzenie klasyczne, zamknięte, należące do najwyższej klasy, o natężeniu pola o wartości 1,5 T.

  • Jakie badania będą wykonywane przy pomocy nowego rezonansu, bo chyba nie wszystkie?

– Nowy rezonans rzeczywiście nie jest uniwersalnym urządzeniem. To niskopolowy aparat – 0,4 T, dlatego będzie służył przede wszystkim do badań stawów i kręgosłupów (to aż 30 proc. wykonywanych tu badań). Spodziewam się, że największą grupę pacjentów będą stanowiły dzieci z chorobami reumatycznymi i ortopedycznymi. Będzie można wykonywać tu także badania oceniające skutki dawnych urazów, np. powypadkowych. Spróbujemy też wykonywać badania głowy, które należą do najczęściej wykonywanych badań w naszym zakładzie. Z całą pewnością nowy rezonans pozwoli skrócić kolejki do badań.

  • Uruchomienie tego kolosa – rezonans waży około 17 ton – to niełatwa sprawa?

– Tak się szczęśliwie złożyło, że pomieszczenia, w których działają nasze poszczególne pracownie, są już po remoncie. Jednak na potrzeby nowego rezonansu musieliśmy wykonać ponownie przebudowę pomieszczenia, w którym znajdowała się pracownia USG. Teraz czeka nas cykl szkoleń dla personelu, który będzie ten aparat obsługiwał, a także skonfigurowanie urządzenia zanim rozpoczną się badania.

  • Dzisiaj chyba nie można sobie wyobrazić pracy lekarzy bez diagnostyki obrazowej?

– Zdecydowanie tak. Dlatego cieszę się, że nasz zakład jest doskonale wyposażony; dysponujemy kompletem urządzeń do diagnostyki obrazowej: dwa tomografy komputerowe; dwa rezonanse magnetyczne, cztery aparaty USG i nowoczesne, wymienione na cyfrowe aparaty RTG.

  • Czy są kolejne plany rozwoju zakładu, czyli o czym Pani jako kierownik tej jednostki marzy?

– Jeśli chodzi o wyposażenie to chciałabym wymienić stary, już ponad 10‑letni aparat do fluoroskopii oraz jeden z tomografów.

Poza tym nasz zakład bardzo potrzebuje techników elektroradiologii z uwagi na zwiększenie ilości posiadanych aparatów diagnostycznych. Praca technika w naszym zakładzie jest trudna, bo praca z dziećmi wymaga cierpliwości i innego podejścia niż do pacjentów dorosłych.