Mięsna lewatywa i inne sposoby na żołądek. Z przepisami

Nikt dziś nie wyśle pacjenta do apteki po butelkowany bulion i raczej nie zaleci kawioru. W trudny dla przewodu pokarmowego czas karnawału, zaglądamy do porad lekarzy, którzy na początku ubiegłego wieku ratowali szwankujące żołądki ordynując ziołowe specyfiki Maggiego oraz mączki Knorra i Nestl’a

– Niezwykła porywczość i pośpiech współczesnego życia, chorobliwa i natężona walka o byt sprawiają, że przy zbytnim natężeniu pracy ludzkiej, ciągłym pobudzeniu umysłowym i podrażnieniu psychicznym, prowadzimy nieregularny sposób życia. Taki stan rzeczy musi prowadzić do rozmaitych zaburzeń w czynności żołądka – mógł 120 lat temu przeczytać czytelnik, który za 50 kopiejek kupił 80‑stronicowy poradnik, powstały z myślą o narzekających na trawienie.

Jeśli był urzędnikiem lub buchalterem miał dodatkowe powody do zmartwień, bo dowiedział się, że niektóre zawody i zajęcia usposabiają do cierpień żołądka. Na przykład praca siedząca jest taką, która źle wpływa na narządy trawienia. Także zajęcia połączone z ciągłym pobudzeniem i podrażnieniem nerwowym wywierają wpływ szkodliwy na żołądek. Dotyczy to kupców, zwłaszcza związanych z giełdą. Zaś dzieci przepracowane umysłowo, cierpią na wymioty nawykowe, choć to zwykle objawy neurastenii lub histerii.

Wpływy szkodliwe

– Częstość cierpień żołądka da się do pewnego stopnia wytłumaczyć tym, że żaden narząd nie jest wystawiony w tak wielkim stopniu na wpływy szkodliwe, jak żołądek – konkluduje Władysław Sterling autor książki „Jak powinien zachować się chory na żołądek”.

Kiedy weszła na rynek, najwyższą władzą był najjaśniejszy pan, car Mikołaj II Aleksandrowicz. W Lublinie nie było jeszcze elektryczności ani kanalizacji a automobile widać było na ulicach może od roku.

Charakterystyczna okładka z nazwą serii Książki dla wszystkich była już czytelnikom świetnie znana. Rok 1902 był czwartym istnienia cyklu wydawniczego, popularyzującego wiedzę z różnych dziedzin. Tytuły dotyczące zdrowia i higieny były wśród Książek dla wszystkich bardzo ważne. Może dlatego, że wydawca, pochodzący z Lublina Michał Arct, miał ojca i dziadka, lekarzy. I może dlatego księgarz i właściciel sporej warszawskiej oficyny wybierał na autorów specjalistów lub osoby mogące na specjalistów się powołać.

Tak jest i w tym przypadku. Za poradami dla czytelników uskarżających się na żołądek stoi późniejsza sława lekarska w dziedzinie neurologii i psychiatrii – Władysław Sterling. Autor, wówczas młody lekarz, który właśnie dostał dyplom na Wydziale Lekarskim Cesarskiego Uniwersytetu Warszawskiego, czerpał od ówczesnych autorytetów. W „Jak powinien zachować się chory na żołądek” znajdziemy zalecenia i sposoby przyrządzania specyfików proponowanych przez niemieckich lekarzy starszych od Sterlinga o ponad pokolenie.

Rozczyn mięsny Leube‑Rosenthala

Posiekać 2 funty chudego mięsa wołowego, dodać litr wody i 20 gr czystego kwasu solnego. Gotować w kotle Papina (pierwowzór autoklawu i szybkowaru) przez 15 godzin obracając. Rozetrzeć masę mięsną w moździerzu i gotować kolejne 15 godzin nie podnosząc pokrywy. Dodać dwuwęglanu sodu, rozdzielić na 4 porcje i włożyć do 4 dobrze zalutowanych puszek blaszanych.

Otrzymany preparat jest papką o barwie szaroczerwonej. Posiada smak nieco przypominający pieczeń. 3‑4 łyżeczki od kawy rozczynu stosować do bulionu.

Autorami przepisu na rozczyn proponowany osobom, które powinny jeść potrawy oszczędzające chory żołądek są: fizjolog Julius Isidor Rosenthal, który zajmował się badaniem oddychania oraz regulacją ciepła u zwierząt stałocieplnych oraz internista Wilhelm Olivier Leube, profesor patologii i terapii specjalnej. Leube był pionierem badań nad niestrawnością nerwową, uważał, że podrażnienie żołądka było często spowodowane wpływem pokarmu na jego nerwy czuciowe. Opracowywał posiłki testowe z różnych rodzajów żywności, które były podawane pacjentom, a następnie pobierane przez zgłębnik żołądkowy (czyli wprowadzoną gumową rurkę), by ocenić stopień strawienia.

Doktor Władysław Sterling na kilku stronach wylicza czytelnikom, zapewne zgodnie z ustaleniami z profesorem Laube, co jest łatwostrawne. W skrócie: mięso drobiu, cielęce, móżdżek cielęcy; szczupaki i karpie; mleko (głównie dla osób zdrowych i akceptujących jego mdły smak); biszkopciki bez cukru, kalafiory, szparagi, szpinak, marchew oraz świeże i czyste(!) owoce.

I za niemieckim specjalistą podaje sposoby na przygotowanie kolejnych ówczesnych specyfików dla „żołądkowców”.

Buliony butelkowe i beeftea

Około pół funta dobrej wołowiny posiekać i bez żadnego dodatku włożyć do flaszki i dobrze zakorkować. Wstawić butelkę do garnka z wodą, ogrzewać ją stopniowo i zagotować. Po pół godzinie mniej więcej, otrzymujemy ciemny, mętny rosół mięsny, który stanowi całkowity wyciąg z mięsa. Używa się go do zwiększenia wartości odżywczej i smaku rozmaitych innych zup, sosów, jarzyn, potraw mięsnych.

Jak sugeruje się czytelnikom w 1902 roku, niezły dodatek do zup może stanowić także przyprawa Maggiego, która prócz ostrych korzeni zawiera także niewielką ilość tłuszczu, co podnosi wartości odżywcze posiłku. Co ciekawe, butelkowe buliony musiały być wówczas powszechnie zalecane przez lekarzy i stosowane, bo były dostępne w aptekach.

Natomiast beeftea była rodzajem zupy, która także miała choremu i osłabionemu żołądkowi dostarczyć składników odżywczych w postaci łatwostrawnej. Lekarze podawali przepis na nią: pół funta chudego mięsa wołowego, ubij i posiekaj drobno, włóż do pół litra zimnej wody i odstaw na godzinę. Następnie ogrzewaj powoli tę wodę z mięsem i gotuj przez kilka minut. Potem przecedź i otrzymaj rosół, w którym ciała białkowe mięsa są w rozczynie.

Ani sen, ani praca

Adresowane do popularnego odbiorcy broszurowe wydanie „Jak powinien zachować się chory na żołądek” uczyło, kiedy należy jeść i ile. Jako główną ucztę dnia zalecało obiad, składający się z zupy, jarzyny, mięsa, owoców lub kompotu i chleba. Oprócz tego radziło jadać jeszcze 2‑4 razy dziennie, ale niewiele.

Czy obiad powinien być w południe, czy koło godz. 18 według zwyczaju angielskiego, w 1902 roku była to rzecz obojętna. Nie było obojętne, co się po nim robi.

– Nie wolno spać. Należy unikać ruchu fizycznego oraz pracy umysłowej, bo przeszkadzają trawieniu. Najlepiej po obiedzie odpoczywać godzinę, nie zasypiając i rozmawiając, lub zajmując się jaką niezbyt ciężką lekturą – precyzował doktor Władysław Sterling.

Lewatywa mięsna dla kucharek

Gdy odżywianie drogą naturalną spotykało przeszkody mechaniczne, lub jeżeli żołądek w ogóle nie przyjmował pokarmów, na początku XX wieku radzono sobie stosując specjalną lewatywę. Autor książki wspomina o niej jako ratunku w przypadku wrzodu żołądka wskazując, że przyczyną tej dolegliwości może być na przykład oparzenie błony śluzowej gorącymi pokarmami. Z jego obserwacji wynikało, że szczególnie narażone były na to kucharki próbujące gotujących się dań.

Sterling podaje przepis z zastrzeżeniem, że karmienie chorego przez czas dłuższy przez odbytnicę jest niemożliwe.

Oskrobać około pół funta dobrej wołowiny, posiekać i dokładnie wymieszać z 50‑100 gramami drobno posiekanej trzustki wołu. Rozetrzeć masę mięsną w filiżance letniej wody na papkę. Gdy jest w letniej temperaturze, wstrzykiwać do kiszki stolcowej.

Uczeń i mistrz

O serii wydawniczej Książki dla wszystkich, którą do 1913 r. stworzyło około 600 tomów i jej twórcy Michale Arctcie oraz jego następcach i kuzynach można znaleźć sporo informacji. Postać doktora Władysława Sterlinga (1877‑1943), neurologa, psychiatry, poety, krytyka literackiego związanego z Uniwersytetem Warszawskim i Wolną Wszechnicą Polską nie jest anonimowa. Gorzej jest z doktorem Lewińskim, którego 24‑letni autor wymienia na okładce informując, że książka powstała „podług” niego. W Bibliotece Narodowej słyszano o doktorach Lewińskich i to kilku, ale są naukowcami różnych dziedzin. Jedyny lekarz nie żył w stosownych czasach, by służyć młodszemu koledze za mistrza. Na dodatek ówczesna maniera unikania imion komplikuje sprawę. Także przez 121 lat, jakie minęły od ukazania się porad „Jak powinien zachować się chory na żołądek”, pamięć o ich ewentualnym twórcy została przez czas przetrawiona.

W późniejszych latach Sterling wracał do oficyny Arcta i publikował w popularnej serii już autorsko.

Janka Kowalska


Korzystałam z Aneta Bołdyrew, „Działalność wydawnictwa M. Arcta na rzecz popularyzowania wiedzy na początku XX w.”.