Lekarka – skandalistka sprzed wieku

Była pierwszą lekarką w Polsce, która uzyskała tytuł doktora nauk medycznych w Imperium Rosyjskim. „Panna doktór Sadowska” – pisali o niej dziennikarze. Zaangażowana feministka, która poszła do Piłsudskiego upomnieć się o prawa wyborcze dla kobiet. Działaczka społeczna i naukowiec. Ceniona przez pacjentów internistka. Niosła pomoc w czasie pierwszej wojny światowej i poszkodowanym w powstaniu warszawskim. Właścicielka kopalni ropy naftowej i przedsiębiorca inwestująca w budowę osiedla. Automobilistka. Zawsze w męskiej marynarce, pod krawatem, w binoklach na nosie.

Kiedy 28 listopada 1918 roku ukazuje się dekret Józefa Piłsudskiego o ordynacji wyborczej: „Wyborcą do Sejmu jest każdy obywatel państwa bez różnicy płci, który do dnia ogłoszenia wyborów ukończył 21 lat” – tylko nieliczni wiedzą, że do tego wpisu przyczyniła się mająca wtedy zaledwie 32 lata lekarka, wschodząca gwiazda stołecznej medycyny. Do jej gabinetu przy ul. Mazowieckiej 7 przychodzą gwiazdy teatru, panie z towarzystwa, ziemianki przyjeżdżające do Warszawy za interesami. To elegancki adres, przy Mazowieckiej znajduje się też słynna księgarnia Mortkowicza i legendarna Ziemiańska.

Sadowska leczy, ale też podejmuje pracę naukową w Katedrze i Zakładzie Anatomii Patologicznej Uniwersytetu Warszawskiego. Oprócz nauki i leczenia pociąga ją biznes. Już w 1920 roku przystępuje do Pierwszego Polskiego Towarzystwa Kąpieli Morskich i kupuje pod Gdynią majątek, gdzie wkrótce rusza potężna inwestycja – budowa kilkunastu kilometrów ulic, fabryka cegły, tartak, kuźnia, ślusarnia i powstaje 20 willi i hotel. To nie koniec – w 1923 roku Sadowska wchodzi do zarządu spółki kopalni ropy naftowej „Zofia”, która przez lata utrzymuje wydobycie na wysokim poziomie.

Dlaczego Zofia Sadowska mimo tylu zasług przez lata walczyła o dobre imię? Wojciech Szot, autor jej biografii, odtwarza mechanizmy zaszczuwania lekarki przez prasę i przywraca jej miejsce w historii. – Zaciekawiła mnie przede wszystkim dlatego, że była jedną z niewielu nieheteronormatywnych postaci spoza świata literackiego i artystycznego, o której prawie nie zachowały się jakiekolwiek wspomnienia. To był początek mojej przygody z panną doktór. Postanowiłem poznać ją bliżej – mówi Wojciech Szot, autor książki „Panna doktór Sadowska”, która ukazała się w tych miesiącach, chociaż jej autor pracował nad nią od 10 lat. Warto sprawdzić, co było przyczyną, dla której historia tak bezwzględnie obeszła się z tą dzielną, bezkompromisową i bardzo odważną lekarką, która do śmierci żyła z piętnem „tej Sadowskiej”.

Anna Augustowska

Wojciech Szot, Panna Doktór Sadowska, Dowody na Istnienie, Warszawa 2020