Irosław – ironista niebanalny

O tym, że każda epoka, każdy czas ma swoich satyrycznych komentatorów, wiemy doskonale. Wystarczy przypomnieć sobie choćby Stańczyka, jagiellońskiego błazna‑filozofa, nie mówiąc już o nam współczesnych jak Ludwik Jerzy Kern, Maria Czubaszek, Olga Lipińska czy Artur Andrus.

Ironicznie, sarkastycznie ale z humorem najwyższej klasy, trochę jak w krzywym zwierciadle pokazują nam otaczający nas świat i pozwalają się zdystansować, nabrać powietrza, przebić bańkę naszych frustracji, czyli… ocaleć.

Takim ironistą – humorystą, który w lekki i niezwykle celny sposób komentuje nasze „tu i teraz” jest Irosław Szymański, autor pisanego od 30 lat (!) i tylko dla Medicusa, serialu pt. „Pamiętnik znaleziony w szpitalnej szafce”. Szymański – ginekolog, tekściarz, twórca kabaretowych skeczy, reżyser, muzyk i kompozytor, dla którego, jak podkreślił w jednej z naszych rozmów, zawsze najważniejsza jest medycyna, bardzo tę medycynę a raczej system ochrony zdrowia, obśmiewa. Widzi więcej – bo sam jest jego częścią. W swych medicusowych tekstach, ukryty za postacią tajemniczego pacjenta, który wędruje z oddziału na oddział, przechodzi liczne kuracje i zabiegi, spotyka innych chorych i lekarzy, po mistrzowsku „podgląda” prozę szpitalnych dni, ale nie tylko, dużo tu aluzji do polityki, przywar i szeroko pojętego polskiego pejzażu. I pisze o tym i to jak!

„W czasie trwania Dziennika nie wiadomo dlaczego mój sąsiad rzucił basenem w telewizor. Ale nie trafił. Aż dziwne, przecież to duży telewizor. Mnie raczej ucieszyło, że basen był pusty”.

„Kiedyś leżałem na jednej sali z pacjentem, który się jąkał. Otóż ja sikam tak, jak on mówił, tylko częściej”.

„Chyba mam nawrót nietrzymania moczu. Kaczki nie dostałem, bo zabrakło. Zrobiono mi badanie urodynamiczne i wyszło, że według wyników mocz powinienem trzymać. Jak tak wyszło, to trzymam. W słoiku obok łóżka”.

„Na wizycie doktor napomknął, że czas już pomyśleć o domu. Myślałem, że zamierza się budować, ale chodziło o mój wypis”.

Ale po co cytować – wszak Czytelnicy Medicusa od lat czytają „Pamiętnik…” i jak wiem, wielu właśnie od tej pozycji zaczyna lekturę kolejnego wydania. Ja tradycyjnie szukam fragmentu o ciotce, która co jakiś czas odwiedza lub dzwoni do bohatera pamiętnikarskich wpisów: „Przyszła ciotka w odwiedziny, które przecież są zakazane (COVID‑19). Byłem oszołomiony i faktem, że przyszła, i jej sprytem, bo przebrała się za pielęgniarkę”.

Irek Szymański jest twórcą kultowego kabaretu „Loża 44”, dla którego od 1972 roku pisał teksty. Członkowie zespołu brali udział w popularnym w tamtych latach telewizyjnym programie „Spotkanie z balladą”, oglądanym przez całą Polskę. Jest autorem programów scenicznych, telewizyjnych i radiowych. Zawsze niezwykle kreatywny, wyczulony na absurd rzeczywistości. Mistrz skojarzeń i językowych zabaw. Jak sam mówi: „staram się, aby w moich tekstach grało i brzmiało przede wszystkim słowo. Nie nachalny, jednoznaczny, jarmarczny dowcip, ale aluzja (…) i dwuznaczność”.

Teraz otrzymujemy „Pamiętnik…” w dużej dawce. Oto ukazał się wybór tekstów, które były publikowane w „Medicusie”. To licząca niemal 300 stron książka, wzbogacona licznymi utworami wierszowanymi i kilkoma… zdjęciami. Można ją nabyć w księgarniach – które już czekają na dodruk.

Anna Augustowska

Irosław Szymański, „Pamiętnik znaleziony w szpitalnej szafce”, Wydawnictwo Poligraf, 2021 r.