Filowane niespodzianki

Witajcie po wakacjach. No właśnie, a cóż to za tytuł? Wakacje to czas podróży. Niektórzy z Was na pewno byli w Grecji lub w Turcji. Stąd pomysł na coś lekkiego na deser lub przekąskę. Naszym bohaterem będzie ciasto… filo. Nazwa ciasta filo (phyllo pastry) pochodzi z języka greckiego, w którym phyllo oznacza „liść”. To bardzo cienkie ciasto zrobione z mąki, wody i odrobiny oleju. Nazwa jest grecka, lecz sama technika jego wykonania pochodzi z… Turcji. To ciasto jest często mylone z ciastem francuskim. W przeciwieństwie do ciasta francuskiego, w którym głównym tłuszczem jest masło, tu wykorzystywana jest oliwa i ciepła woda, które nadają ciastu elastyczność. No właśnie Turcja już wspomniana, to kraj, który wielu z Was kojarzy z baklavą, bardzo słodkim deserem, który właśnie robi się na bazie ciasta filo. To ciasto jest przyrządzane z białej mąki pszennej, więc jest z węglowodanami obciążającymi system insulinowy, ale ma za to umiarkowaną ilość białka, cukrów, błonnika spożywczego. Ma w sobie witaminy z grupy B: B1, B2, B3, B6 i B9 oraz minerały takie jak mangan, selen, sód i żelazo. Ciasto filo można zrobić w domu, ale jest to nieco skomplikowane. Chętnych odsyłam więc do Internetu bądź książek kucharskich. Ja posłużyłem się gotowcem z marketu. Więc dość gadania, do roboty.

Produkty:

Klasyczna forma do muffinek
(taka na 12 babeczek).

Pędzel do smarowania
(najlepiej silikonowy).

  • 4‑5 arkuszy ciasta filo.
  • ¼ kostki masła.
  • ½ szklanki ciepłej wody.
  • 300ml mleka.
  • 4 żółtka.
  • 150 g mąki pszennej.
  • 150 g mąki ziemniaczanej.
  • ½ szklanki cukru.
  • 1 łyżeczka sosu waniliowego lub laska wanilii (wg uznania).
  • Owoce sezonowe (ja wykorzystałem czereśnie i agrest).

Wykonanie:

Arkusze filo składamy na stole/blacie i tniemy ostrym nożem (lub nożyczkami) na pasy i te pasy na 3 części. Tak, by powstały „kwadraty” o boku ok. 10–12 cm. Smarujemy foremki pędzlem – rozpuszczonym masłem połączonym z ciepłą wodą. A następnie to samo robimy z każdym kawałkiem ciasta. Układając jeden na drugim po przekątnej (po 3 lub 4 sztuki). I od razu wkładamy taki pakiecik do foremki lekko go przyciskając. Podgrzewamy mleko. Do żółtek dodajemy cukier i ucieramy do białości. Mieszając dodajemy mąkę. Dodajemy aromat, a następnie mocno ciepłe, ale nie wrzące mleko i po wymieszaniu ponownie przelewamy do garnka i zagotowujemy mieszając do zgęstnienia. Można na koniec dodać łyżeczkę masła. Krem powinien mieć konsystencję budyniu (oczywiście można ten krem zastąpić każdym innym, np. serek mascarpone połączony z klasycznym budyniem i odrobiną mleka /wariantowo z mlekiem kokosowym i szczyptą kardamonu). Nakładamy łyżką do wyłożonych ciastem filo foremek po ok. 1,5 łyżki kremu. Piekarnik rozgrzany do temperatury ok. 170 st. C. Czas pieczenia od 10 do 15 minut (góra dół, bez termoobiegu). Obserwujemy, kiedy ciasto zacznie się mocno złocić. Po lekkim ostudzeniu dekorujemy na wierzchu owocami (może być cukier puder lub bita śmietana extra). Serwujemy z niesłodzonym espresso.

Smacznego!

PS Dla tych, co nie lubią „na słodko”: proponuję upiec nasze „foremki z ciasta” i po ostudzeniu nafaszerować pastą z mascarpone, koperku, chrzanu i białego pieprzu oraz trawy cytrynowej lub rozmarynu i na wierzch położyć kawałeczek wędzonego łososia. Superprzekąska, przystawka. Też pycha!

Dariusz Hankiewicz