E recepta – dochodowy towar?

O tym, iż w Internecie pojawił się handel e‑receptami, m.in. na tabletki „dzień po”, ale również na środki antykoncepcyjne, poinformowały ogólnopolskie media już na początku lutego. Postanowiłem to sprawdzić. W jedną z popularnych internetowych wyszukiwarek wpisałem słowa „e‑recepta + antykoncepcja”. Jako pierwsza wśród wielu o podobnej tematyce pojawia się dobrze wypozycjonowana strona, oznaczona, jako „reklama”. Jej opis brzmi:

Tabletka Po+E‑recepta. Dostępna przez Internet. Kup konsultację – wypełnij wywiad – otrzymaj e‑receptę na mail w 3 h – wykup w każdej aptece. Bezpiecznie i szybko. Dostępni lekarze Online. E‑recepta w 30 minut.

Po kliknięciu w link bezpośrednio prowadzący do strony okazuje się, że e‑receptę mogę otrzymać w 20 minut, najpóźniej do 8.55 w ramach porady i co najważniejsze bez wychodzenia z domu! Kolejny komunikat zdaje się dodatkowo zachęcać: Otrzymaną e‑receptę zrealizujesz na terenie całej Polski i w każdej aptece.

Na pierwszym portalu, który odwiedziłem – królują dwa preparaty: EllaOne i Escapelle. EllaOne, czyli octan ulipristalu – syntetyczny modulator receptora progesteronowego, czyli antykoncepcja stosowana w przypadkach nagłych, do zastosowania w ciągu 120 h (5 dni) od stosunku płciowego bez zabezpieczenia lub w przypadkach, gdy zastosowana metoda antykoncepcji zawiodła. Oczywiście tabletkę stosuje się u kobiet w wieku rozrodczym, po wcześniejszym wykluczeniu ciąży.

Escapelle to z kolei lewoskrętny stereoizomer norgestrelu – mający zastosowanie jako antykoncepcja postkoidalna. Tabletkę należy przyjąć po stosunku płciowym, maksymalnie do 72 godzin.

W Polsce oba leki, podobnie jak oferowane przez strony tabletki antykoncepcyjne, dostępne są w aptekach wyłącznie na receptę. Jednak za sprawą e‑recepty stało się to dziecinnie proste. Równie proste, jak zamówienie pizzy przez Internet. Okazuje się, że e‑recepta może być źródłem niemałego dochodu. Pierwsi na pomysł wykorzystania e‑recepty jako bardzo dochodowego „towaru” wpadli najgorzej opłacani młodzi lekarze.

Co więcej, recepty na tego typu leki nie są wystawiane przez ginekologów, a młodych lekarzy, często rezydentów będących na pierwszym lub drugim roku specjalizacji z anestezjologii, ortopedii, dermatologii, czy okulistyki. Jak podały media, proceder wręcz kwitnie, a jeden z rekordzistów e‑receptowego biznesu mógł w krótkim czasie zarobić w ten sposób około 100 tysięcy złotych. Podobno żaden z praktykujących ginekologów nie przepisał tak dużej ilości tabletek „dzień po”, w tak krótkim czasie, jak pomysłowy młody medyk.

Co więcej – jak grzyby po deszczu w Internecie zaczęły pojawiać się strony oferujące wysyłkę e‑recepty zakładane przez pojedyncze osoby, jak i firmy zatrudniające młodych, chcących dorobić do pensji lekarzy.

Z kolei w mediach i na forach internetowych zaczęły pojawiać się materiały i informacje, które w opinii pacjentów i większości lekarzy podważają zaufanie do zawodu lekarza. Już wiele mówią same nagłówki zaledwie kilku spośród wielu artykułów, np.: Lekarze wykorzystują e‑receptę do zarabiania pieniędzy, E‑receptę sprzedam! Część lekarzy znalazła sposób, jak zarobić krocie nie wychodząc z domu.

Wypisywanie leków na odległość i robienie z tego biznesu, to postępowanie wbrew Kodeksowi etyki lekarskiej. Jednym z nich jest art. 1 KEL, który mówi, iż: Naruszeniem godności zawodu jest każde postępowanie lekarza, które podważa zaufanie do zawodu. Art. 10 KE mówi: Lekarz nie powinien wykraczać poza swoje umiejętności zawodowe przy wykonywaniu czynności diagnostycznych, zapobiegawczych, leczniczych i orzeczniczych.

Czy rezydenci, często początkowych lat specjalizacji z okulistyki, anestezjologii czy dermatologii przed erą e‑recepty, wystawiali recepty na tego typu leki? Dlaczego akurat teraz poczuli się na tyle kompetentni? W tym miejscu warto powołać się również na art. 9 KEL, który mówi, iż: Lekarz może podejmować leczenie jedynie po uprzednim zbadaniu pacjenta. Wyjątki stanowią sytuacje, gdy porada lekarska może być udzielona wyłącznie na odległość.

Może pora na zmiany w pełnym luk prawie? Chyba czas najwyższy, bo e‑receptę może zamówić każdy, kto zna imię i nazwisko, adres i pesel należący do jakiejkolwiek kobiety. Leki może zamówić również mężczyzna, chcący przerwać ciążę swojej partnerki, czy osoba niepełnoletnia, która w Internecie poda się za kobietę, zaś wypełniając internetową ankietę można podać nieprawdę, bo nikt tego nie weryfikuje i leki może np. zamówić kobieta znajdująca się od jakiegoś czasu w ciąży, czy osoba mająca na przykład przeciwwskazania do ich stosowania lub niezrównoważona psychicznie, po to, by przy ich użyciu zrobić komuś krzywdę.

Może jednak dla dobra pacjentów na poważnie zajmijmy się problemem, nie zgadzając się na działania, które mogą szkodzić pacjentom! Niestety, nie doceniamy olbrzymiej siły, jaka drzemie w naszej grupie zawodowej.

Marek Derkacz
marekderkacz@interia.pl