Czwartek

Mam wrażenie, że wszyscy znowu chcą na wszystko zaświadczenie. Zaświadczenie dla seniorki, że może uczęszczać na zajęcia do klubu seniora. Po co? Bo tak przewiduje regulamin zatwierdzony w konkursie na środki unijne i teraz już tego nie można zmienić. Zaświadczenie, że nie ma przeciwwskazań do nauki w szkole muzycznej, ale są przeciwwskazania do śpiewania w chórze (bo nie lubi). Na pytanie, czy ktoś zna listę przeciwwskazań, odpowiedzi brak, przecież lekarz powinien wiedzieć. Ja nie wiem. Ale najbardziej, już od dawna, irytują mnie prośby o wydanie zaświadczenia do żłobka, że dziecko jest już zdrowe. Rodzic ze zdrowym dzieckiem przychodzi do przychodni, czeka z chorymi pacjentami (bo musi już i nie ma czasu zapisać się na wizytę), żeby otrzymać takie zaświadczenie. Dziecko ma duże szanse na zarażenie siebie i kolejnych dzieci w żłobku. Gdzie tu logika? Pani dyrektor żłobka ma tak zapisane w regulaminie i musimy go przestrzegać. Poza tym to „tylko” zaświadczenie, które mogę wypisać po teleporadzie z matką. Jeszcze zaświadczenia na kolonie, obozy, „bo może będą” to będzie szybciej, na turnusy rehabilitacyjne. Zastanawiam się, kiedy to się skończy. Kiedy każdy będzie mógł po prostu napisać oświadczenie, że jest zdrowy, a rodzic, że ma zdrowe dziecko.

To w mojej ocenie przerzucanie potencjalnej odpowiedzialności na lekarza, bez dania jakichkolwiek instrumentów (chociażby wykazu przeciwwskazań do różnych zajęć, ćwiczeń itp.) i lekarze (bardzo często) wypisują i podpisują przyniesione gotowce, bo to szybciej niż tłumaczyć pacjentowi, że to nie jest nasz obowiązek tylko czyjś wymysł. Nie mamy czasu dzwonić do dyrektorów szkół artystycznych i żłobków. Ja dzwonię i często słyszę – inni piszą, tylko pani się czepia. Ale tak już mam i konsekwentnie tego nie zmieniam.

Bałaganu ze szczepieniami ciąg dalszy. Szczepienia na placu Zamkowym bez zapisu i brak szczepionek w przychodniach dla zapisanych od miesiąca pacjentów. Dzwonimy, przekładamy, tłumaczymy i słyszymy od Pana Wojewody, że robimy problem tam, gdzie go nie ma. Bo przecież pacjenci dostali Pfeizera zamiast Johnsona i powinni się cieszyć. Tłumaczenie, że to ludzie, którzy chcieli właśnie jedną dawkę, bo mają jakieś swoje plany nie dociera.

NFZ udostępnił nam listę niezaszczepionych, zapisanych do nas seniorów, mamy ich obdzwonić i namówić na szczepienie. Mamy na liście prawie 1500 takich osób, ale już zaszczepionych ponad 3000, to zdecydowanie powyżej średniej w województwie. Kiedy mamy to zrobić? Można by po godz. 21, kiedy przestajemy szczepić, ale wtedy seniorzy śpią. Poproszę księdza proboszcza, może powie w ogłoszeniach parafialnych, to będzie lepszy efekt. Każdy pomysł na wagę złota. Byle skuteczny.

Czas na powrót do normalności. Marzy mi się wyjazd nad morze, kąpiel w naszym zawsze zimnym Bałtyku i chodzenie bez maseczek. Czy bez odporności populacyjnej będzie to możliwe? W mojej ocenie nie będzie. Czeka nas czwarta fala i kolejny lockdown.

Tymczasem za oknem piękna pogoda, świeci słońce. Czas wracać do domu i sadzić kwiatki i siać łąkę kwiatową. Pięknie wygląda i kosić nie trzeba. Takie małe a cieszy. Trzeba sobie umilać życie.

Wioletta Szafrańska‑Kocuń