Duńska zupa porowa

Kochani, z powodu koronawirusa wakacje mamy takie jakie mamy, o dalekich podróżach należy zapomnieć. Ale można powspominać je „pełną gębą”. I w przenośni, i dosłownie. Dlatego zaproponuję dzisiaj wspomnienie ze Skandynawii, a konkretnie z Danii. Ostatnio proponowałem z tej kuchni śledzie, jakże by inaczej. Można je tam wszak spotkać w najróżniejszych postaciach – w curry, w occie, smażone na maśle, wędzone, zwłaszcza te na Bornholmie, te wędzone stały się wręcz przysmakiem narodowym. Dodatkowo w Danii jada się oczywiście łososia, węgorza, dorsza.

Jednak trzon duńskiej kuchni stanowi zwykłe, proste, „chłopskie” jedzenie, które spożywane było w całym kraju do połowy XIX wieku. Korzystano z produktów podstawowych i łatwo dostępnych – ziemniaków, chleba, solonej lub wędzonej wieprzowiny. Zupy raczej nie cieszą się dużą popularnością. Duńczycy hodują i jedzą oczywiście i warzywa. Dużą popularnością cieszą się warzywne sałatki w zalewie octowej, ale często podaje się też jarzyny gotowane, na przykład jako przystawka do obiadu. Najczęściej to groszek, biała kapusta, kalafior, marchewka, por oraz zasmażany jarmuż. Najbardziej zadziwiająca w tradycji kuchni duńskiej jest regularność posiłków. Na śniadanie je się zazwyczaj płatki zalane mlekiem bądź jogurtem, często też kanapkę. Zamiast obiadu jedzony jest frokost, co można tłumaczyć jako podobiadek – to zwykle żytni chleb z rybą lub wędliną lub kuleczki mięsne frikadelle, przypominające polskie mielone. Dopiero wieczorem Duńczycy zasiadają do obiadu. To zazwyczaj mięso, ziemniaki i warzywa, także zupa – najchętniej podawane są grochówka lub zupa z jarmużu. Ja natomiast zaproponuję… duńską zupę z porów na 3 sposoby.

No a por? Por jest rośliną z rodziny czosnkowatych i pochodzi z Azji Mniejszej. Pierwsze wzmianki o nim pojawiają się już w Biblii. Do Polski dotarł wraz z królową Boną. Por z początku był pożywieniem ludzi ubogich, dopiero później odkryto jego zdrowotne właściwości. Jest niskokaloryczny i obfituje oczywiście w błonnik, a także witaminy z grupy B. Mikroelementy obecne w porze to wapń, potas, fosfor. Zawiera dużo allicyny (chakterystycznej dla czosnku i cebuli) oraz kwasu foliowego. No ale dość gadania, do roboty.

Składniki:

  • 1 duży por
  • 1 duża cebula
  • ½ litra bulionu warzywnego
  • 1‑2 marchewki
  • ½ czerwonej lub żółtej papryki
  • 2 łyżki klarowanego masła
  • 100‑gramowy serek topiony śmietankowy
  • mała szczypta gałki muszkatołowej
  • 1 łyżka śmietany jogurtowej (10%)
  • 1 łyżeczka mielonych suszonych pomidorów z bazylią.

Opcjonalnie: 1, 2 lub 3

1) 100 g wędzonego łososia lub
2) 100 g polędwicy łososiowej lub
3) 100 g wędzonego tofu.

Wykonanie:

W rondlu rozpuścić masło, dodać pokrojonego w drobne krążki, ok. 40 cm, pora (części białej) i pokrojoną w cieniutkie półplasterki cebulę. Smażyć około 6‑7 minut stale mieszając. W tym czasie na patelni na części masła podsmażyć przez 3‑4 minuty startą na grubych oczkach tarki marchewkę. Dodać do rondla i podlać wszystko bulionem. Pogotować na małym ogniu kilka minut. Następnie dodać szczyptę gałki muszkatołowej, suszone pomidory z bazylią. Na patelni pokrojoną w drobną kosteczkę paprykę obsmażyć i dodać do całości. Pogotować 2‑3 minuty. Następnie dodać drobniutko pokrojony serek topiony. Pogotować do rozpuszczenia sera (2‑3 minuty), dodać śmietanę (nie gotować). Na koniec (na 60 sekund) przed podaniem dodać według uznania cieniutkie paski (ok. 1 na 5 cm) łososia lub cieniutkie paski polędwicy łososiowej, lub pokrojone w drobną kostkę (0,5 cm) tofu. I od razu serwować, najlepiej z ciemnym pieczywem, dekorując talerz cieniutkimi paskami pora (części zielonej). Jak widzicie w zupie nie ma extra ani soli ani pieprzu(!).

Smacznego!

Dariusz Hankiewicz