Drogie, lecz oszczędne w użyciu i niezawodne w skutkach

Puder Pyłek Kwiatowy, kremy Alabastrowy i Najdelikatniejszy czy Piaseczek Koralowy, który dziś nazwiemy peelingiem. To produkty kosmetycznego imperium doktor Julii Świtalskiej. Pionierki kosmetologii, która zdobywała doświadczenia lekarza w lazaretach wojskowych podczas I wojny światowej. Radziła kilku pokoleniom kobiet: Chcesz dobrze wyglądać na wieczornym przyjęciu? Zdrzemnij się godzinę przed wyjściem.

Lekarka, mistrzyni marketingu, przedsiębiorca, pisarka, autorka poradników, pionierka kosmetologii lekarskiej, szefowa, nauczycielka, żona czterech mężów. Doktor Julia Świtalska z domu Jaroszewicz urodziła się w Nowy Rok 1892 roku na Podolu Rosyjskim. Medycynę studiowała we Lwowie. Podczas I wojny światowej pracowała jako lekarz legionowy. Za zwalczanie epidemii ospy została odznaczona Krzyżem Zasługi przez Międzynarodowy Czerwony Krzyż. Po wojnie, w lwowskim szpitalu pracowała na oddziałach: wewnętrznym, dziecięcym, chirurgii, by rozpocząć specjalizację w chorobach skórnych.

Rok 1939. Grupa współpracowników laboratorium „Świt” na czele z dr Julią Świtalską (x). Fot. NAC

Najbardziej znany okres w jej życiu i karierze zawodowej to lata 30. i 40. ubiegłego wieku. Czas, gdy w pięknym, 10‑pokojowym warszawskim mieszkaniu prowadzi prywatną lecznicę i poradnię kosmetyczną „Świt”. Jest jednocześnie twórczynią kosmetyków, autorką kilkuset artykułów w prasie kobiecej oraz książek medycznych i o urodzie.

– Umiejętność upiększania się jest sztuką wymagającą poczucia barw i harmonii. Problem ten rozstrzygnęło Laboratorium Kosmetyków Higienicznych „Świt” dr med. J. Świtalskiej, wypuszczając na rynek dobrane przez fachowców róże i pudry, dostosowane do koloru i rodzaju cery oraz włosów. A więc są róże dla blondynek, szatynek i brunetek, modny kolor „orange” oraz doskonały puder Pyłek Kwiatowy dla blondynek, szatynek i brunetek. Akt upiększania nazywa się potocznie maquillage, czyli retusz i składa się z trzech aktów: oczyszczania, upiększania właściwego i aktu zakończenia – pisała w jednym z wielu poradników, które nie były niczym innym jak reklamą firmowych wyrobów.

Tłumaczyła, że każda dbająca o siebie kobieta winna zasięgać porad lekarza kosmetyka co najmniej dwa razy w roku, ażeby skontrolować, ewentualnie zmienić system pielęgnacji cery.

Co za czasy

Kobiety z okresu międzywojennego dowiadywały się od dr Świtalskiej, że zabiegi poranne mają na celu „uzupełnienie toalety porannej i przygotowanie wyglądu zewnętrznego przy świetle dziennym, przed wyjściem na powietrze, ewentualnie do pracy”. Ewentualnie! „Zabiegi wykonywane wieczorem mają charakter upiększający, celem przystosowania wyglądu zewnętrznego do przebywania w świetle sztucznym oraz na występach publicznych. Zabiegi wykonywane na noc winny dać skórze wypoczynek, ożywić ją, umożliwić oddychanie i dlatego polegają przede wszystkim na dokładnym oczyszczaniu”.

Autorka była już po 35. urodzinach, gdy uświadamiała swoim czytelniczkom, że „do 35 lat mogą rano myć twarz i szyję wodą przegotowaną o temperaturze pokojowej i mydłem Liljowem. I zaledwie 2‑3 razy w tygodniu pożądanym jest wcieranie rano śmietanki migdałowej na 10 minut przed umyciem”. Bo po 35. roku to już trzeba rano odświeżyć skórę kremem odmładzającym Radohormonowym, który po 10 minutach należy zmyć przy użyciu mydła Liljowego. A pod puder zastosować śmietankę migdałową.

Krem Radohormonowy, to była ówczesna „rewelacyjna nowość przeciwzmarszczkowa”. Jak wyjaśniała producentka i autorka porad w jednej osobie, krem ów przez dopływ hormonów działa specyficznie odmładzająco na tkanki skóry, nadając jej prężność i elastyczność młodej i świeżej skóry. Zlecała, by trzy razy w tygodniu robić 5‑minutowy masaż pompką pneumatyczną i klepadełkiem po zaaplikowaniu kremu Radohormonowego.

Większe powodzenie w życiu towarzyskim

– Kobieta, nawet piękna w życiu codziennym, przy świetle wieczornym w teatrze, na koncercie, na balu czy dancingu traci na efektownym wyglądzie, jeśli nie potrafi zastosować środków upiększających, dla podkreślenia cech swej urody lub zatuszowania wad. Umieć wytworzyć swój styl, aby nie wyglądać śmiesznie i wyzywająco. Kobieta nawet mniej piękna, jeśli jest odpowiednio ubrana, ma dobry humor, miły uśmiech, wdzięk w ruchach i sposobie bycia, twarzyczkę o cerze wypielęgnowanej, osiąga większe powodzenie w życiu towarzyskim, niż ta, która ma kształty i rysy piękne, a jest nadmiernie wymalowana – tłumaczyła dr Świtalska swoim czytelniczkom w kolejnych wydaniach poradników: „Kobieta nowoczesna we wszystkich okresach jej życia”, „Mój system piękności i zdrowia. Ćwiczenia gimnastyczne”, „Jak pielęgnować włosy”, „Kosmetyka życia codziennego”, „ABC zdrowia i urody” czy publikacja z lat 50. ubiegłego wieku „Jak zachować młodość”.

Na wypróbowanie Galaretki bananowej do oczyszczania cery suchej, Glicynji, płynu przeciw zmarszczkom czy kremu Victoria Regia nie mamy szans. Ale zawsze możemy zastosować takie zalecenie: Przed wieczorem, przeznaczonym na zabawę, należy położyć się do łóżka na godzinę, aby wypocząć. Następnie przystąpić do zabiegów kosmetycznych wieczornych. Po powrocie należy zmyć twarz i szyję oliwą Radjoaktywną odżywczą, następnie wziąć ciepłą kąpiel.

Kadry to podstawa

– Kryzys ogólnoświatowy zmusza nie tylko mężczyznę lecz również i kobietę do szukania coraz to nowych dróg pracy. Wśród wielu zawodów, jako najbardziej odpowiadający psychologii i zamiłowaniu kobiety, wyróżnia się zawód kosmetyczki, który nie zmuszając jej do opuszczania domu, daje cel w życiu i źródło samodzielnego utrzymania się. Zawód kosmetyczki daje duże zadowolenie moralne, jak poczucie dobrze spełnionego obowiązku, użyteczność w stosunku do innych, możność szerzenia haseł zdrowia, higjeny i estetyki w życiu codziennem – zachęcała Świtalska dziewczyny i kobiety, by stały się najpierw uczennicami w jej szkole a potem, już z uzyskanym certyfikatem, otwierały swoje zakłady. I używały wyprodukowanych przez nią specyfików.

W programie, oprócz wiedzy o kremach, pastach, pudrach, maseczkach, „shampionach”, tonikach, płynach, szminkach i mydłach były wykłady poświęcone… truciznom. Chodziło o produkty szkodliwe w kosmetyce i ich działaniu na organizm. Była też anatomia, higiena, nauka o chorobach płciowych, dietetyka, zajęcia poświęcone masażom. I co mówiło o specyfice czasu – obrona przeciwgazowa. Kursantki uczyły się o zatruciach bojowych, poznawały podstawy ratownictwa zatrutych i chemiczne środki bojowe.

Reklama i popularność metod oraz specyfików firmowanych przez „Świt” musiały być spore. Dowód? W „Nowym Głosie Lubelskim” z 30 czerwca 1941 roku, na stronie ogłoszeń można znaleźć anons: Kosmetyki dr Świtalskiej. Lecznicze i upiększające kremy hormonowe, przeciwzmarszczkowe, odmładzające, odżywki, mleczka, galaretki, maski. T. Raczkowski, Lublin, ul. Narutowicza 52, tel. 27‑66‑112.

Japońskie żelazko

Z wielu wskazań i zaleceń, jakie pani doktor miała dla ówczesnych kobiet najbardziej intryguje zabieg przy użyciu… żelazka japońskiego. To jeden z przyrządów do masażu przeciwzmarszczkowego obok wspominanej pompki i klepadełka.

Autorka opisuje je jako rewelacyjną nowość. Ma działać nie tylko przez ucisk wywołując przekrwienie, lecz również ożywia skórę wysoką temperaturą. Było łatwe w użyciu i niezawodne w skutkach. Niestety, nie zamieściła rysunku ani szczegółowego opisu żelazka. Współczesny Internet podpowiada, że istnieją „żelazka”, czyli urządzenia masujące twarz, wykorzystujące termoterapię i ultradźwięki. Niektóre gabinety oferują japońskie ew. azjatyckie zabiegi „prasowania” twarzy przy użyciu rollerów z jadeitu. Japońska nowość z poradników Świtalskiej to chyba jednak co innego. I chyba się nie dowiemy co.

W zbiorach Narodowego Archiwum Cyfrowego jest zdjęcie dokumentujące wmurowanie kamienia węgielnego pod budowę fabryki kosmetyków „Świt”. Uroczystość odbyła się wiosną lub latem w 1939 roku. Po wojnie nadal publikowała i podobno wówczas wyszła po raz czwarty za mąż. Biografowie nie mówią za kogo. Zmarła 24 maja 1956 w Warszawie.

Nadal jej książki i artykuły są cytowane i omawiane. Na aukcjach internetowych oferują jej publikacje. Fortuna Świtalskiej nie opuszcza. W lutym tego roku, za „Mój system piękności i zdrowia” z lat 30. ubiegłego wieku sprzedający chciał… 249 złotych.

Janka Kowalska


Zdjęcie na winiecie: Rok 1939. Wytwórnia kosmetyków dr med. Julii Świtalskiej – uroczystość poświęcenia kamienia węgielnego pod nowy gmach fabryki.

Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe