Coś na słodko z makiem, czyli makowiec japoński

Restauracje i kawiarnie wciąż niedostępne albo prawie niedostępne. Coraz częściej więc spotykamy się w wąskim gronie przyjaciół. I dlatego warto mieć w domu coś słodkiego. To może być coś z makiem! Z medycznego punktu widzenia mak kojarzy się jednoznacznie z opium. Te właściwości lecznicze maku znane były już w starożytności. To wtedy odkryto, że poza walorami smakowymi ma działanie nazwijmy to „uspokajające”. Ale, ale drodzy moi, mak makowi nierówny. Jest kilka rodzajów maku. Najbardziej znany jest oczywiście mak niebieski, który wykorzystuje się w celach kulinarnych. I ten będzie właśnie naszym bohaterem. Rzadko spotykanym rodzajem maku, o którym warto wspomnieć, jest delikatniejszy w smaku mak biały, który jest niezastąpionym składnikiem słynnych poznańskich rogali „świętomarcińskich”. Jest też mak lekarski, z którego wytwarza się opium (czyli bazę do leków, takich jak morfina czy kodeina). No i mamy jeszcze mak polny, mający zastosowanie w medycynie ludowej i kosmetyce. Ale wracając do naszego bohatera, czyli maku niebieskiego, jest on bezcennym źródłem witamin i mikro?‑ oraz makroelementów. To w nim zawarte są witaminy A, D, E, C. Jest również doskonałym źródłem wapnia. A jego 100 g pokrywa 140 proc. dziennego zapotrzebowania dorosłego organizmu człowieka na wapń. Zawiera także żelazo, miedź, mangan, magnez, fosfor i cynk. Z niebieskich ziaren maku leczniczego wytłacza się również olej makowy, dostępny często w sklepach ze zdrową żywnością, który m.in. reguluje pracę nerek i wątroby, a także przyśpiesza gojenie się ran. Wszystko dzięki zawartości nienasyconych kwasów tłuszczowych, głównie tych z grupy omega‑6 (przede wszystkim kwasu linolowego). Trzeba tylko pamiętać o odpowiednich proporcjach kwasów omega‑6 i omega?‑3. Tak więc i mak, i olej makowy najlepiej spożywać w umiarkowanych ilościach. No dobra, skoro już prawie wszystko wiemy o maku, to do roboty.

Składniki:

  • 350 g suchego maku (niebieskiego)
  • 3 jabłka (twarde kwaskowe)
  • 5 jajek
  • ½ szklanki cukru (może być stewia!)
  • 150 g miękkiego masła
  • ⅔ szklanki bakalii(orzechy, rodzynki)
  • 4‑5 łyżek kaszy manny
  • 1½ łyżki mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • sok z ¼cytryny lub limonki (do skropienia utartych jabłek).

Polewa:

  • 1 tabliczka gorzkiej czekolady
  • 1 łyżka masła.

Wykonanie:

Do ciasta polecam użyć własnoręcznie przygotowanej masy makowej. Można skorzystać z gotowej kupowanej w sklepie, ale poza gigantyczną ilością cukru i syropem glukozowo‑fruktozowym, ma jeszcze „inne składniki” których nie polecam(!).

Mak zalewam wrzątkiem w misce i odstawiam na całą noc. Podobnie czynię z rodzynkami (i dodaję do wody kieliszek rumu). Następnego dnia, po odciśnięciu, mak mielę trzy razy w maszynce do mięsa. Dodaję do tego bakalie. Tym razem dodałem nie solone orzeszki ziemne, lekko posiekane. Następnie uprzednio godzinę wcześniej wyjęte z lodówki masło, ucieram z cukrem, dodaję do tego żółtka i dalej ucieram. Na końcu dodaję kaszę mannę, mąkę ziemniaczaną i proszek do pieczenia. Jabłka ścieram na tarce (grube oczka) i dodaję do masy. Pianę z białek ubitą „na sztywno” (z 1 łyżeczką cukru) dodaję na końcu i delikatnie mieszam. Masę wykładam do tortownicy (śr. ok. 26 cm), wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy w piekarniku w temp. 180 st. ok. 50‑55 minut (do suchego patyczka). Polewę przygotowujemy rozpuszczając czekoladę w łaźni wodnej lub w mikrofali, dodając masło i tak wymieszaną dokładnie, polewamy upieczone ciasto jeszcze w tortownicy i czekamy do zastygnięcia. I już.

Pyszne na ciepło, ale i następnego dnia na zimno, ze szklanką ciepłego mleka. Smacznego!

Dariusz Hankiewicz