„Barwy ochronne”, czyli o bhp w czasach zakaźnych

Jesień przyniosła nam drugą, potężną falę zakażeń koronawirusem, a COVID‑19 kosi bezlitośnie już nie tylko pacjentów, ale i lekarzy, pielęgniarki i ratowników. Bez wątpienia pracownicy ochrony zdrowia są grupą zawodową najbardziej narażoną na zakażenie chorobotwórczymi patogenami. Dla ich bezpieczeństwa (a może raczej zminimalizowania ryzyka zachorowania) niezbędne jest zapewnienie odpowiednich środków ochrony osobistej.

Choć sytuacja nie jest tak dramatyczna jak wiosną, gdy trzeba było radzić sobie z problemem metodami chałupniczymi (pamiętamy filmiki z instruktażem, jak wykonać przyłbice z foliowej koszulki na dokumenty), to i obecnie słychać głosy, że środki ochrony osobistej są wydzielane, a kierownicy placówek medycznych nie zapewniają ich w ilości, jaka odpowiada zapotrzebowaniu.

Garść teorii

Polskie prawo pracy (przynajmniej w teorii) zawiera szereg mechanizmów zabezpieczających pracowników, a jednym z wyrazów tej ochrony są rygorystyczne przepisy dotyczące bhp. To pracodawca jest obowiązany chronić zdrowie i życie pracowników przez zapewnienie bezpiecznych i higienicznych warunków pracy przy odpowiednim wykorzystaniu osiągnięć nauki i techniki (art. 207 § 1 kodeksu pracy).

Następnie, zgodnie z art. 2376 kp, pracodawca jest zobowiązany dostarczyć pracownikowi nieodpłatnie środki ochrony indywidualnej zabezpieczające przed działaniem niebezpiecznych i szkodliwych dla zdrowia czynników występujących w środowisku pracy oraz informować go o sposobach posługiwania się tymi środkami.

W razie gdy warunki pracy nie odpowiadają przepisom bezpieczeństwa i higieny pracy i stwarzają bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia lub życia pracownika, ma on nawet prawo powstrzymać się od wykonywania pracy, zawiadamiając o tym niezwłocznie przełożonego (art. 210 § 1 kp). UWAGA (!) przepis ten nie dotyczy pracowników, których obowiązkiem pracowniczym jest ratowanie życia ludzkiego (art. 210 § 5 kp). Za takich pracowników uważa się personel lekarsko‑pielęgniarski, którego praca z natury rzeczy odbywa się w warunkach bezpośredniego zagrożenia dla zdrowia lub życia ludzkiego (wyrok SN z 15 maja 2001 r., sygn. akt II UKN 395/00).

Należy zatem przyjąć do wiadomości smutny fakt, że nawet przy braku odpowiedniego zabezpieczenia lekarz nie może odejść od łóżka pacjenta, zwłaszcza że w przypadku przystąpienia do pracy (czy to w ramach zatrudnienia etatowego, czy też na podstawie kontraktu), staje się on gwarantem bezpieczeństwa zdrowotnego chorego. W razie zaniechania udzielenia pomocy mógłby zostać pociągnięty do odpowiedzialności w zależności od skutku – albo za odpowiednie przestępstwo przeciwko życiu lub zdrowiu, a gdyby żaden skutek nie nastąpił – co najmniej za narażenie życia lub zdrowia pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo*.

Czy zatem lekarze są bezradni, gdy przydzielonych środków ochrony osobistej jest zbyt mało? Niezupełnie. Prawnicy są zgodni co do tego, że w razie niewywiązania się przez pracodawcę z obowiązku dostarczenia pracownikowi środków ochrony indywidualnej oraz odzieży i obuwia roboczego pracownik może sam (zastępczo) się w nie zaopatrzyć, domagając się zwrotu ceny ich zakupu (nabycia) od pracodawcy (podstawa prawna: art. 479 kodeksu cywilnego w zw. z art. 300 kodeksu pracy). A gdyby zaś pracodawca nie był skłonny dokonać refundacji, pracownikowi przysługuje roszczenie o zwrot kosztów w drodze postępowania cywilnego przed sądem pracy**.

Odpowiedzialność finansowa

Pocieszeniem (choć być może marnym) jest fakt, że za szkodę*** w postaci zakażenia personelu (cierpienia fizyczne, psychiczne, uszczerbek na zdrowiu, czy w najgorszym wypadku śmierć) wynikłą z naruszenia zasad bezpieczeństwa i higieny pracy pracodawca ponosi odpowiedzialność odszkodowawczą. Udowodnienie, że do zakażenia doszło właśnie w danym podmiocie leczniczym może być trudne – biorąc pod uwagę powszechność występowania SARS‑Cov‑2 – ale nie jest niemożliwe. Dowiedzeniu tego sprzyja pewne domniemanie faktyczne, zgodnie z którym można przyjąć, że do zakażenia doszło w określonym miejscu i czasie, gdy wystąpiły dwa elementy: 1) praca w warunkach narażenia na zakażenie i 2) zaniedbania, czyniące takie zakażenie wysoce prawdopodobnym (tak stwierdził Sąd Najwyższy w wyroku z 11 maja 2005 r., sygn. akt III CK 652/04).

Pracodawcy nie powinni także zapominać o art. 283 § 1 kodeksu pracy, zgodnie z którym ten, kto będąc odpowiedzialnym za stan bezpieczeństwa i higieny pracy albo kierując pracownikami lub innymi osobami fizycznymi, nie przestrzega przepisów lub zasad bezpieczeństwa i higieny pracy, podlega karze grzywny od 1 000 zł do 30 000 zł.

Podsumowując

Pracodawco, pamiętaj, że to Twoim obowiązkiem jest ochrona życia i zdrowia Twoich pracowników! Pracowniku, pamiętaj, że wobec zaniedbań Twojego pracodawcy nie jesteś bezradny!

Wszystkim zaś Szanownym Czytelnikom życzę zdrowia i rychłego końca tego covidowego Armagedonu.

Aleksandra Otawska‑Petkiewicz
radca prawny LIL


  1. *  vide E. Zielińska [w:] E. Barcikowska‑Szydło, K. Majcher, M. Malczewska, W. Preiss, K. Sakowski, E. Zielińska, Ustawa o zawodach lekarza i lekarza dentysty. Komentarz, Warszawa 2014, art. 30.
  2. **  tak uważa np. W. Sanetra [w:] J. Iwulski, W. Sanetra, Kodeks pracy. Komentarz, wyd. III, Warszawa 2013, art. 2379
  3. *** więcej o szkodzie i odpowiedzialności cywilnej za zakażenie w „Bezpieczny gabinet” Medicus 06‑07/2020