Wciśnij guzik – uratuj życie

z Markiem Kosem, dyrektorem Szpitala Powiatowego w Kraśniku, przewodniczącym Komisji Zdrowia Sejmiku Województwa Lubelskiego, członkiem prezydium ORL w Lublinie, rozmawia Anna Augustowska

  • Program „Czerwony Guzik Życia” robi furorę w powiecie kraśnickim, wkrótce obejmie całe województwo, a wszystko to Pana zasługa. Skąd pomysł, inspiracja?

– Cieszę się, bo faktycznie program sprawdza się – wystarczyło kilka tygodni od uruchomienia go w powiecie kraśnickim (jeszcze na zasadzie pilotażu) a już mogliśmy się przekonać, jak sprawnie działa. Dzięki niemu kilku osobom udzielono pomocy ratując zdrowie i życie. Teraz jest szansa, że system obejmie całą Lubelszczyznę, bo 25 kwietnia 2018 roku Zarząd Województwa Lubelskiego zdecydował o ogłoszeniu kolejnego naboru na podobne projekty. Na ten cel przekazano 49 milionów złotych, czyli na 50-60 takich projektów, jak w powiecie kraśnickim. Co ważne, nabór trwa do końca czerwca 2018. Wnioski mogą składać samorządy (gminy, miasta, powiaty) oraz organizacje pozarządowe. Powiat kraśnicki pracuje nad kolejnym wnioskiem i chce objąć opieką kolejne osoby.

Sam pomysł „przywiozłem” z województwa pomorskiego. W tamtym regionie system teleopieki działa od kilku lat i doskonale się sprawdza. Opieką objętych jest tam już kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Zainteresowałem się tym, bo to bardzo dobry sposób na zagwarantowanie bezpieczeństwa samotnym, starszym i chorym osobom. Wystarczy, aby nacisnęły czerwony guzik na opasce, którą noszą na ręku. Moje sugestie poparły na początku roku kraśnickie władze samorządowe, udało się nam pozyskać unijne dofinansowanie i czerwony guzik stał się faktem w kwietniu br.

 

  • To opowiedzmy jak „Guzik” działa w Kraśniku?

– W powiecie kraśnickim rozdysponowano 135 urządzeń. Dostali je mieszkańcy 9 gmin powiatu, z wyjątkiem samego miasta Kraśnik – nie chcieli dołączyć do projektu. Kwalifikacją zajęły się ośrodki pomocy społecznej, bo mają najlepszą wiedzę, komu taki zestaw jest potrzebny.

Projekt zakładał, aby wśród tych osób były osoby niepełnosprawne, niesamodzielne, samotne.

Urządzenie przypomina zegarek z funkcją nadajnika. Taką opaskę nosi się całą dobę. Są w niej zapisane obok danych osobowych konkretnego użytkownika, także wiek, grupa krwi, zdiagnozowane choroby, leki, które ten pacjent przyjmuje i dane kontaktowe do bliskich lub opiekunów tej osoby. Urządzenie ma też czerwony przycisk, którego wciśnięcie uruchamia połączenie z centrum zdalnej opieki medycznej (dla powiatu kraśnickiego to Kraków). Ratownicy dzwonią wtedy do pacjenta (każda osoba korzystająca z „Guzika” otrzymuje też smartfona) i po rozmowie, jeśli to konieczne, wzywają najbliższą karetkę pogotowia.

Jednym z pierwszych pacjentów, który skorzystał z dobrodziejstwa systemu, był mieszkaniec gminy Wilkołaz, który źle się poczuł, odczuwał nierówną akcję serca, nacisnął guzik i zadzwonili do niego ratownicy z teleopieki, zebrali fachowo wywiad i podejrzewając zaburzenia rytmu serca wezwali karetkę pogotowia, którą pacjent został przewieziony na oddział kardiologii w Kraśniku.

Czujnik w bransoletce potrafi coś jeszcze – jeśli pacjent zasłabnie, straci przytomność czy upadnie, to urządzenie natychmiast to wychwyci i automatycznie zaalarmuje ratowników.

 

  • A sprawa finansowania? Urządzenie kosztuje…

– Dla osób, które otrzymały zestawy koszty są zerowe. Finansowanie przez dwa lata odbywa się ze środków Unii Europejskiej. Projekt realizowany w Kraśniku kosztował ok. 890 tys. zł.

Później finansowanie przejmą gminy, ale będzie to tylko opłata za podłączenie do systemu. Zestaw bransoletka z guzikiem i telefon komórkowy to koszt około 1 tysiąca złotych.

Napisz komentarz