W medycynie trzeba odnaleźć swoją drogę

Celująco na dyplomie

z Sylwią Gajek, tegoroczną absolwentką I Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, rozmawia Anna Augustowska

  • Za chwilę blisko 300 Pani koleżanek i kolegów odbierze dyplomy ukończenia studiów, ale tylko Pani dyplom ma tak wysoką średnią – 4,85. Medycyna to prawdziwa miłość?

– To prawda i z każdym rokiem ta miłość rośnie, chociaż nie od początku tak było. W liceum zdecydowanie najbardziej pasjonowałam się przedmiotami ścisłymi z chemią na czele. Po maturze złożyłam dokumenty nie tylko na wydział lekarski, ale też na wydział inżynierii chemicznej. Jednak czekając na wyniki już wiedziałam, że zależy mi wyłącznie na medycynie. I tak się stało.

 

  • Wybór padł na lubelski Uniwersytet Medyczny.

– Przyjechałam tu z Wiązownicy Dużej w Świętokrzyskiem i Lublin stał się moim domem na sześć lat. Nie ukrywam, że bardzo mi bliskim. Studiując tu spotkałam wspaniałych ludzi, nawiązałam wiele przyjaźni, ale przede wszystkim zdobyłam wiedzę, nie tylko medyczną, konieczną do wykonywania zawodu lekarza, ale też wiedzę o sobie samej, o tym na ile mnie stać, z czego jestem gotowa zrezygnować dla tego zawodu, a z czego nie. To bardzo ważne, bo uprawianie medycyny daje bardzo dużo
satysfakcji ale też stawia przed lekarzem ogromne wymagania. Aby nie spotkało nas rozczarowanie, trzeba umieć się w tym odnaleźć.

 

  • Czyli umieć rezygnować z pewnych sfer życia?

– Może raczej przesuwać pewne marzenia i oczekiwania. Moim hobby są podróże, głównie po krajach Europy. Kiedy miałam dużo nauki, spiętrzenie zaliczeń czy egzaminów po prostu odkładałam te plany na później, na po sesji, albo – co zdarzyło się kilka razy – zdawałam egzaminy we wcześniejszych terminach tzw. zerówkach, aby już na spokojnie podróżować. Trzeba umieć określić zarówno wartości, jak i cele w życiu i dążyć do ich realizacji. Ważne jest, by sprecyzować swoje priorytety, wyznaczyć sobie ich hierarchię – wtedy wszystko można ze sobą pogodzić

 

  • Ale sukces w nauce to chyba jeszcze coś?

– Zdecydowanie najważniejsza jest systematyczna praca. Te studia to ogrom nauki, często przytłaczający. Odkładanie poszczególnych partii materiału „na
później” może skończyć się bolesną porażką. Gdybym mogła dziś radzić coś osobom, które za chwilę rozpoczną studiowanie kierunku lekarskiego, to moja rada będzie prosta: trzeba uczyć się systematycznie, nie odkładać niczego na ostatnią chwilę. To będzie wspaniale procentować, rozbudzi ciekawość, pozwoli działać w kołach naukowych i organizacjach studenckich, co z kolei ułatwi wybór specjalizacji.

 

  • Ułatwiło?

– Na pewno wiem, że nie będę zabiegowcem, chociaż co najmniej 50 proc. z nas rozpoczynając studia chciało być chirurgami. Myślę o specjalizacji z chorób wewnętrznych, jednak daję sobie jeszcze rok na podjęcie ostatecznej decyzji. Zaraz rozpoczynam roczny staż w szpitalu i to będzie czas, w którym sprecyzuję moją dalszą drogę zawodową.

Dyplomy z wynikiem celującym odebrały
trzy osoby z I Wydziału Lekarskiego z Oddziałem Stomatologicznym:

Sylwia Gajek – 4,85

Dorota Komanda-Barczak – 4,76

Ewa Mokrzycka – 4,76.

 

A także jedna osoba z II Wydziału Lekarskiego z Oddziałem Anglojęzycznym:

Aleksandra Pałka – 4,80.

 

Wśród dentystów najlepsze wyniki na dyplomie otrzymały trzy osoby:

Dominika Rudy – 4,51

Dominika Adamska – 4,50

Anna Cebulak – 4,48.