U Małego Księcia na stałe

Lubelskie Hospicjum dla Dzieci w Lublinie ma oddział stacjonarny

 

Tu nie ma dostawek, tłoku na korytarzach, zabieganych lekarzy i pielęgniarek. Czuje się emanujący zewsząd spokój i ciszę. Nawet w głównym holu. Jest trochę tak jakby czas zwolnił, a hałas codzienności nie miał tu dostępu.

Lubelskie Hospicjum dla Dzieci działające od sześciu lat w nowoczesnym, pozbawionym barier budynku przy ul. Lędzian uruchomiło właśnie stacjonarny oddział, w którym całodobową opiekę, profesjonalną pomoc, wsparcie i serce znajdzie każde cierpiące na nieuleczalną, przewlekłą i postępującą chorobę dziecko do 18 roku życia. W razie potrzeby obejmie też opieką  starszych podopiecznych.

Oddział na trzech salach ma 11 łóżek, bardzo dobre wyposażenie w konieczny sprzęt i aparaturę medyczną a także bazę socjalną dla rodziców i opiekunów m.in. jadalnię i hostel gdzie rodzice chorych dzieci mogą się wygodnie zatrzymać.

Do tej pory hospicjum, które rozpoczęło swoją działalność  w 1997 roku realizowało swe zadania sprawując opiekę nad małymi pacjentami w ich domach rodzinnych. To główny cel który przyświecał idei takiej opieki. Hospicyjne zespoły medyczne docierały do każdego z potrzebujących dzieci na terenie całego województwa. Dzieci miały zagwarantowaną wszechstronną pomoc i nie musiały leżeć  w szpitalu w przypadku pogorszenia stanu zdrowia.

– Okazuje się jednak, że są sytuacje kiedy dziecko znajduje się w stanie, który wyklucza możliwość opieki w domu. Tak jest kiedy wystąpi pogorszenie stanu dziecka np. z powodu infekcji, zaostrzenia objawów choroby podstawowej i konieczności obserwacji tych objawów lub też korekty leczenia. Ta sytuacja  nie wymaga pobytu w szpitalu ale na naszym oddziale możemy skuteczniej pomóc niż w warunkach domowych – wyjaśnia Anna Bartnik, która jest lekarzem kierującym oddziałem stacjonarnym. – W stanach, kiedy możliwe jest już wyłącznie leczenie objawowe, niekoniecznie potrzebna jest opieka szpitalna.

Są też inne, bardzo życiowe powody dla których uruchomiono oddział – np. choroba rodzica, trudna sytuacja socjalna albo po prostu przemęczenie opiekunów, którzy często latami i przez całą dobę pełnią dyżur przy chorym dziecku.  – Ostatnio jeden z naszych podopiecznych trafił na oddział, aby jego rodzice mogli załatwić niezbędne sprawy rodzinne i formalności urzędowe – opowiada Anna Bartnik – Bardzo ważne jest to, że my bardzo dobrze znamy wszystkich naszych pacjentów a oni i ich opiekunowie nas, bo przecież nadal opiekujemy się nimi w ich domach po opuszczeniu oddziału. Taka sytuacja bardzo zmniejsza stres u dzieci a także u rodziców, którzy wiedzą, że ich dzieci nie są tu anonimowe, że nie  trafiają na oddział w wielkim szpitalu.

Na oddziale nie prowadzi się diagnostyki ale jeśli stan dziecka tego wymaga przeprowadzane są konsultacje ze specjalistami różnych dziedzin: neurologiem, kardiologiem, rehabilitantem, neurologopedą czy stomatologiem. – Bardzo istotnym elementem jest tu także pomoc psychologiczna, z której korzystają także rodzice i cały personel – podkreśla Bartnik i dodaje: celem naszej pracy jest opieka nad pacjentem w stanie terminalnym, nie rokującym wyleczenia, zapewnienie mu możliwie dobrych i godnych warunków funkcjonowania. Niezwykle ważne jest też to iż staramy się współpracować ściśle z rodziną i ją również obejmujemy wsparciem .

Hospicjum stale potrzebuje lekarzy pragnących pracować w ramach dyżurów w  oddziale stacjonarnym. Warunek jest jeden: lekarz powinien być specjalistą medycyny paliatywnej lub musi  ukończyć kurs z zakresu opieki paliatywnej, który organizują placówki posiadające akredytację CMKP do przeprowadzania tych szkoleń . – Czekamy na takich lekarzy, zachęcam do kontaktu z nami, do odwiedzenia naszego oddziału, do zapoznania się z naszą pracą i stanami chorobowymi w których możemy nieść pomoc. Praca z naszymi pacjentami może dawać siłę bo naprawdę możemy zrobić dużo: usunąć ból, uporczywe objawy, zapobiec zaostrzeniu choroby, pomóc rodzinie sprostać obowiązkom związanym z opieką

Anna Augustowska

 

 

 

 

 

 

W tej chwili na oddziale znajduje się pięciu małych pacjentów. W sumie jest 11 miejsc. – Sprawujemy opiekę całodobową. Zawsze jest obecny lekarz dyżurny. Rodzice oddając swoje dziecko muszą być w pełni świadomi decyzji i tego w jakich sytuacjach możemy pomóc. Często zastanawiają się długi czas – przyznaje Anna Bartnik, szefowa oddziału stacjonarnego hospicjum.

Działalność rozpoczęła też poradnia prenatalna, w której jest punkt konsultacyjny dla rodziców oczekujących narodzin dziecka chorego. Tutaj mogą przyjść po pomoc, porozmawiać ze specjalistami czy innymi matk

ojciec Filip Buczyński, prezes Lubelskiego Hospicjum dla Dzieci im. Małego Księcia.