Tylko ECMO da ratunek

Dzięki lubelskiej aparaturze do pozaustrojowego utlenowania krwi ECMO – tzw. płucoserca – już blisko 40 osobom uratowano życie. Pacjenci w stanie krytycznym trafiali do II Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii szpitala przy ul. Staszica w Lublinie. To tu działa Ponadregionalny Ośrodek Pozaustrojowego Leczenia Niewydolności Wielonarządowej.

Z całej Polski

Do tej pory leczono tu 37 pacjentów, z czego 27 chorych transportowano z innych ośrodków, m.in. z województw mazowieckiego, świętokrzyskiego, małopolskiego, podkarpackiego i podlaskiego.
Ośrodek działa trzeci rok niemal bez przerwy. Szczególnie teraz na przełomie zimy i wiosny, kiedy do ośrodka przyjmowano pacjentów z powikłaniami pogrypowymi. – To są zwykle młodzi, zapracowani ludzie, w wieku 30-50 lat, którzy bagatelizują objawy „zwykłego przeziębienia”
i chodząc do pracy, żyjąc w stresie i napięciu ostatecznie lądują u nas, zwykle z wirusowym lub bakteryjnym zapaleniem płuc – mówił w czasie konferencji prasowej, która odbyła się pod koniec lutego br., Mirosław Czuczwar, kierownik kliniki.
Generalnie aparatura ratuje głównie ludzi z wielonarządową niewydolnością, którym przestają funkcjonować płuca, nerki, wątroba, którym grozi zatrzymanie krążenia. Dla nich przede wszystkim przeznaczona jest aparatura, która przy pomocy techniki ECMO (Extracorporeal Membrane Oxygenation) stawia ich na nogi. – Istotą działania ECMO jest utlenowanie krwi i eliminacja dwutlenku węgla poza organizm chorego, co pozwala na regenerację narządów.

Co może ECMO

Procedury, które mogą być wykonywane w ośrodku, obejmują m.in.: pozaustrojową eliminację dwutlenku węgla i natlenianie krwi (ECMO), ciągłą terapię nerkozastępczą (CRRT), plazmaferezy lecznicze, pozaustrojowe leczenie niewydolności wątroby (FPSA oraz SPAD), jak również optymalizację metod wentylacji mechanicznej. Na świecie od ponad 20 lat ta metoda znajduje zastosowanie nie tylko w kardiochirurgii, ale także w leczeniu ostrej niewydolności oddechowej, jednak w Polsce nie jest tak często, jak by to było możliwe, stosowana. A szkoda, bo jak wykazują wyniki badań chorzy korzystający z ECMO mają dużo większe szanse na przeżycie – podkreślano w czasie konferencji. Płucoserce wypompowuje z pacjenta 5 litrów krwi na minutę, która natychmiast zostaje natlenowana i wraca do krwiobiegu.

Pacjent ma szansę

Do ośrodka powinni być kierowani chorzy, będący w najcięższych, niepoddających się standardowym metodom leczenia stanach. Jak podkreślał Czuczwar, chodzi o przypadki zespołu niewydolności wielonarządowej (MODS) w przebiegu: zespołu ciężkiej niewydolności oddechowej (ARDS), zapaleń płuc o etiologii wirusowej (m.in. wywoływane przez
wirus grypy AH1N1), ciężkiej niewydolności układu krążenia po rozległych operacjach naczyniowych, głębokiej hipotermii, zagrażających życiu zatruciach i piorunującej niewydolności wątroby,
a także o przypadki pourazowego stłuczenia płuc. – Ważne jest, aby lekarze nie zwlekali z zawiadomieniem nas o takich przypadkach – dodaje Michał Borys z kliniki. – Optymalnie by było, gdyby już w drugiej dobie kontaktowali się z naszym ośrodkiem. Po konsultacji telefonicznej i pozytywnej kwalifikacji jedziemy do szpitala, w którym przebywa chory, i na miejscu podłączamy aparat ECMO i dopiero wtedy transportujemy pacjenta do naszego ośrodka na dalsze leczenie. Często sami lekarze wiozą swego chorego do nas – tak było w 27 przypadkach – mówili lekarze z kliniki.
Przeciwwskazaniem do terapii ECMO jest nieodwracalność procesu chorobowego płuc lub innego narządu, ciężka choroba układowa, znacznego stopnia immunosupresja, przeciwwskazania do heparynizacji, poprzedzające leczenie respiratorem przez więcej niż 7-10 dni, szczególnie jeśli niemożliwe jest spełnienie kryteriów wentylacji protekcyjnej płuc.
Anna Augustowska