Telewizję w szpitalu mamy jedną i jedynie słuszną…

20 października

Telewizję w szpitalu mamy jedną i jedynie słuszną, stąd i wiadomości też takie. Dlatego dopiero teraz pokątnie się dowiedziałem, że od ponad trzech tygodni trwa strajk głodowy rezydentów i młodych lekarzy. A decydenci z uśmiechem politowania tłumaczą, że być może to z racji wysokości pensji chcą się oni do tej dalszej życiowej głodówki przyzwyczajać, albo może chcą schudnąć, albo mają inne plany, oczywiście niezgodne z optymistyczną i dalekowzroczną linią rządu, być może subsydiowane przez bliżej nieznane nam wrogie siły. Podobno głodujący poprosili o spotkanie z panią premier, ale się nie zgłodziła… nie zgodziła. SZANOWNI REZYDENCI I LEKARSKA MŁODZIEŻY – jako pacjenci jesteśmy z wami! Jesteście dla nas jak motyle, bo każdy mo tyle, ile mu łaskawie dadzą. Ale każdy motyl może w każdej chwili odlecieć! I co wtedy?! A ci, co rzucają z trybun sejmowych hasło – „Niech wyjeżdżają!” najpierw niech pomyślą, co potem będzie? A najlepiej niech się sami stąd zabiorą. Wtedy dopiero może będzie ta dobra zmiana. Tylko kto ich przyjmie? A tak w ogóle patrząc na tych naszych rządzicieli i słuchając ich pseudoargumentów w każdej społecznie ważnej sprawie, mam gastronomiczne rozdwojenie jaźni, bo ciemną masę lubię, ale wyłącznie na cieście a nie wtedy, gdy się mnie tak traktuje stojąc przed sejmowym mikrofonem w asyście straży marszałkowskiej. Czuć się jak posuweren, to nie jest miłe.

30 października

Syn mojej znajomej, do niedawna jeszcze były rezydent, twardo powiedział – „Nie wyjeżdżam!”. Ale jemu łatwiej, bo już jest w Anglii.

 

3 listopada

A w mediach nadal dysputy o tej nieszczęsnej naszej Służbie Zdrowia. I znowu to samo pytanie – „Co zrobić z tymi kolejkami, żeby były krótsze i dostęp do usług był szybszy?!”. Szanowni Reformatorzy – czas wziąć korepetycje u barmanów! U nich
kolejne kolejki znikają błyskawicznie – zamawiasz i masz! A dodatkowo zawsze – NA ZDROWIE! Więc nie trzeba niczego wymyślać, tylko się wzorować!

 

4 listopada

 

A w telewizji kolejny raz Minister Zdrowia. Po co?! Przecież MINI się zgadza, STER od dawna w innych ręcach a o ZDROWIU co ma mówić? Przecież on tylko RADZI, a jak nie poradzi to się będzie WIŁ, a raczej WIŁŁ. Nawet wiadomo przed kim. Więc po co marnować ten telewizyjny czas. Może jakąś komedię można by było puścić. Na to samo by wyszło, a weselej na pewno by było. I psychicznie znacznie zdrowiej.

 

13 listopada

Nie mogę oglądać tej telewizji. Znowu wchodzi następna ustawa, tym razem o oględnie mówiąc SYGNALISTACH. I już wiadomo, że sygnałów będzie dużo, a sygnalistów jeszcze więcej. Bo to jest podobno znakomity pomysł na rozwiązanie polskich, codziennych, międzyludzkich zawiści, nienawiści, podejrzliwości i wpisanych w polską mentalność chęci dowalenia każdemu, komu tylko można. Wreszcie donosicielstwo po minionych latach doczekało się wreszcie szerokiego i prawnie chronionego przywileju. Tylko pogratulować twórcom ustawy. I jak najszybciej powinien równolegle oficjalnie powstać – KOMITET ANTYPOLSKIEJ PUBLICZNIE UPRAWOMOCNIONEJ ŚWIADOMOŚCI – w skrócie KAPUŚ! Ale co z hejnałem z Wieży Mariackiej. Przecież tam też sygnalista. Do tego codziennie trąbi! Może teraz już będzie wreszcie wiadomo na kogo! …

 

20 listopada

Sejm nie zajął się sprawą zmiany czasu. To może niech się zajmie sprawą zmiany
czasów? … Może na lepsze. Chociaż … może niech się tym akurat nie zajmuje! Tak może będzie lepiej.

 

6 grudnia

Świętego Mikołaja. Tradycyjnie dzień niespodziewanych prezentów i nieoczekiwanych niespodzianek. Trochę się obawiałem, ale posiedzeń Sejmu i rządu nie było, zarządzeń, dekretów i żadnych dobrych zmian nie ogłaszano, więc wreszcie był normalny dzień.

 

10 grudnia

Przybył nam na salę nowy pacjent. Już na wejściu od razu donośnie obwieścił, że to szpitalna pomyłka, że on tu tylko przejściowo albowiem miał mieć pojedynczą salę, ale na razie zajętą przez innego notabla, z tym że to już jest załatwione z dyrekcją szpitala, że tamten tylko do jutra i od jutra to będzie już jego lokum, bo on się nie widzi, z racji zajmowanego stanowiska, w tym naszym salowym pospólstwie. Arogancki, nadęty, chamski i bezczelny a do tego niewielkiego wzrostu, żeby nie powiedzieć – mały! I to pod każdym względem. Od razu zrugał salową za twardą poduszkę, wygnieciony materac, nieświeżą kołdrę i brak dobrej wody mineralnej przy jego łóżku. Poza tym widziałby przy sobie młodszą obsługę. Zatkało nas, ale postanowiliśmy się nie odzywać. Nowa władza, to i konsekwencje nie do przewidzenia. Ale i tak patrzył na nas z pogardą i jakby z lekką nienawiścią. Może chciał, żebyśmy się w pięciu wynieśli z łóżkami na korytarz?! Boże, a kiedyś mówiło się i pisało, że małe jest piękne. Teraz ani się mówi, ani pisze, bo teraz się wie! Od razu zrymował mi się do tej sytuacji taki komentarz:

 

To co małe, to nie zawsze cud dla oczu,

Dowód na to nieustannie daje życie,

Bo co małe, to czasami gnom,

lub pokurcz,

Albo frustrat, zwykle większy

niż właściciel!

Bo skąd tyle nienawiści, złośliwości?!

Tyle jadu i pogardy skąd tak wiele,

Może z racji tych niewielkich

odległości,

Gdy się ciągle żółć ze stolcem miesza

w ciele,

Stąd zachowań takich oraz działań

sedno całe,

W tok historii wejść w tym względzie

wszystkim radzę,

Bo historia to potwierdza, że co małe,

Bywa dużo większe wtedy,

gdy ma władzę!

 

No, do jutra przeżyjemy. On zmieni salę, a potem i tak wypowie się historia.

 

15 grudnia

Idą Święta. Ale czy przyjdą?! Teraz już nic nie jest pewne. Tak czy owak Wesołych Świąt wszystkim życzę.

Irosław Szymański

Napisz komentarz