Tańcem opowiadam o emocjach

 

z Eweliną Drzał-Fiałkiewicz lekarką z I Kliniki Psychiatrii, Psychoterapii i Wczesnej Interwencji UM w Lublinie, a także tancerką i choreografką rozmawia Anna Augustowska

Jeśli zapytam, co było pierwsze: taniec czy medycyna, to odpowiedź może być tylko jedna…

To prawda – pierwszy był taniec. Nie mogło być inaczej, bo na pierwsze zajęcia taneczne zaprowadziła mnie mama.  Miałam wtedy 4 lata. Pamiętam, że dołączyłam do zespołu, który działał w moim rodzinnym Rzeszowie przy Młodzieżowym Domu Kultury i nazywał się „Estradka Uszatka”. W sumie, za nim przyjechałam na studia medyczne do Lublina, tańczyłam w wielu zespołach tanecznych. Uczyłam się form typowo nowoczesnych, ale również i ludowych. Tańczyłam 10 lat w Studiu Baletowym Leili Arifuliny, ok. 6 lat z Zespole Form Nowoczesnych „Impet”, w którym miałam możliwość poznanie tańca współczesnego. Zdobywałam i pogłębiałam umiejętności taneczne korzystając z licznych warsztatów i szkoleń w całej Polsce.

Taniec klasyczny i współczesny …prawdziwa, trwająca od lat pasja. Dlaczego nie przerodziła się w zawód?

Jeden z powodów był związany z tym, że kiedy mogłam podjąć taką decyzję, w Polsce nie było wyższej szkoły tańca, a ja nie chciałam wyjeżdżać z kraju. Z drugiej strony moje zainteresowania coraz bardziej krążyły wokół psychologii, mechanizmów, które kierują naszym zachowaniem, psychiką. Po maturze zdawałam na psychologię, ale także na medycynę. Z tych dwóch wybrałam lubelski Wydział Lekarski. Już wtedy marzyłam o psychiatrii i cieszę się bardzo, że właśnie w tej dziedzinie mogę się specjalizować. Połowa już za mną.

Studia medyczne są długie i co tu kryć, wymagają wielu wyrzeczeń. Jak udało się je Pani połączyć z tańcem?

Bez tańca wytrzymałam tylko pół roku! Zrobiłam to dla anatomii J. Kiedy zaliczyłam pierwszy semestr od razu zaczęłam szukać miejsca, gdzie mogłabym tańczyć i tak trafiłam do Grupy Tańca Współczesnego Politechniki Lubelskiej (GTW PL), którą kieruje Anna Żak. To był strzał w dziesiątkę. Odnalazłam tu wspaniałe miejsce, gdzie mogłam się realizować. M.in. zatańczyłam w spektaklach Hanny Strzemieckiej: „Piejo, dziobio, gdaczo…”, czy „Cokolwiek stanie się…”, w którym zatańczyłam solówki. Uczestnicze też we wszystkich spektaklach i realizacjach Anny Żak.  Na drugim roku studiów zdobyłam uprawnienia instruktora tańca współczesnego a ostatnio ukończyłam Kurs Choreografii Scenicznej w Krakowie. Zaczęłam realizować własne solowe spektakle. Tak powstały ”Iloraz” i „P❤Syndrom”.

Wielu widzów pamięta też Panią z brawurowo wytańczonej roli Gerdy w spektaklu „Królowa Śniegu”, który należy do repertuaru lubelskiego Teatru im. H. Ch. Andersena. Od kilku lat uczy też pani dzieci. To chyba trudne zadanie?

Od kilku lat prowadzę najstarszą grupę – „Em6” Zespołu Tanecznego „Rytm” działającego przy Centrum Kultury w Lublinie. W tej grupie zrealizowałam choreografie m.in. „Periodyczność”, „Palimpsest”, „Kortykotropina”, „dryf” i „osmoza”. W Centrum Ruchu Lubelskiego Teatru Tańca, w technice tańca współczesnego, prowadzę zajęcia dla dzieci w wieku 9-12 lat. Uczestniczę, jako jeden z nauczycieli prowadzących, w realizacji projektu edukacyjnego „Myśl w ruchu”. Dodatkowo prowadzę również balet z dziećmi 5-12 lat i zajęcia z techniki tańca z dorosłymi w Studiu Tańca UDS. Lubię pracę z dziećmi, gdyż są to zajęcia bardzo inspirujące i wielokrotnie nieprzewidywalne. Wymagają ode mnie wiele kreatywności. Natomiast praca z młodymi ludźmi, którzy decydują się związać swoją najbliższą przyszłość z tańcem, daje wiele przyjemności z dzielenia się konkretną wiedzą na temat fizjologii i anatomii ruchu.

Znalazła też Pani – chyba idealny – sposób na połączenie dwóch swoich pasji: psychiatrii i tańca.

Tym łącznikiem jest choreoterapia, którą od pewnego czasu prowadzę z pacjentami Oddziału Nerwic w I Klinice Psychiatrii, Psychoterapii i Wczesnej Interwencji w Lublinie oraz w Ośrodku Wsparcia „SERCE”. Taniec jest wspaniałym narzędziem w psychoterapii, szczególnie dla osób, które mają problem z werbalizacją swoich emocji, czy kontaktem z innymi. W czasie tych zajęć wykorzystuję nie tylko moją wiedzę medyczną, która pozwala mi czuwać nad tym, aby ruch i taniec przebiegał bezinwazyjnie, aby ciało poruszało się zgodnie ze swoją fizjologią, bezpiecznie, bez urazów i kontuzji. Tu bezcenna jest wiedza z anatomii. Tańcząc możemy wyrażać swoje emocje, opowiadać o sobie bez słów, co np. dla osób z autyzmem czy schizofrenią daje szansę na dodatkowy kanał przekazywania informacji i komunikowanie się ze światem. Ruch to także możliwość odreagowania napięcia m.in. dla osób z zaburzeniami nerwicowymi, odżywiania, czy osobowości. Poza tym wysiłek fizyczny powoduje wydzielanie się endorfin i dotlenienie organizmu, co również wpływa pozytywnie na nastrój. W przyszłości bardzo chciałabym ukończyć 4-letnie szkolenie z psychoterapii tańcem i ruchem. W Warszawie działa  Polski Instytut Psychoterapii Tańcem i Ruchem, który zajmuje się kompleksowym, podyplomowym szkoleniem.