Tajemnica lekarska w potrzasku

Prezydent RP Andrzej Duda podpisał ustawę, zgodnie z którą lekarz będzie musiał ujawnić tajemnicę lekarską po śmierci pacjenta, jeśli wystąpi o to osoba bliska zmarłego pacjenta i żaden inny krewny się temu nie sprzeciwi.

Nowe prawo ogranicza tajemnicę lekarską i wprowadza jawność spraw karnych dotyczących błędów medycznych. Do tej pory z tajemnicy lekarskiej po śmierci pacjenta mógł zwolnić tylko sąd, na wniosek prokuratora. Po wejściu w życie noweli wystarczy zgoda na ujawnienie tajemnicy lekarskiej przekazana przez osoby bliskie zmarłego.

„Uchwalone prawo jest złe – napisał w liście otwartym Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej. Tajemnica lekarska wpisana jest w etos zawodów lekarza i lekarza dentysty od początków ich istnienia. Zasada poszanowania poufności informacji dotyczących stanu zdrowia pacjenta, w szczególności woli pacjenta w zakresie jej udostępniania, znajduje się w treści przyrzeczenia lekarskiego. Zobowiązanie do ujawnienia informacji o zmarłym pacjencie, nawet wbrew jego jednoznacznie wyrażonej w tym zakresie woli, stawia lekarzy w sytuacji etycznego dylematu” – wyjaśnia prezes NRL.

„Idea nowych przepisów prawa ograniczających tajemnicę lekarską jest dla nas niezrozumiała, dlatego będziemy prowadzić działania ukierunkowane na powrót do poprzednich regulacji” – dodaje Romuald Krajewski, wiceprezes NRL.

 

Oazę zaufania zastąpi magiel

Dotychczasowe regulacje nie spodobały się Ekipie Dobrej Zmiany, bo „w obecnym stanie prawnym zakres tajemnicy lekarskiej jest ujęty zbyt szeroko, uniemożliwiając często osobom najbliższym wobec zmarłego pacjenta dochodzenie roszczeń lub odpowiedzialności wobec osób, które mogły przyczynić się do śmierci pacjenta”.

Teraz lekarz będzie wciąż niby związany tajemnicą również po śmierci pacjenta, chyba że zgodę na jej ujawnienie wyrazi małżonek, krewny lub powinowaty do drugiego stopnia w linii prostej, przedstawiciel ustawowy, osoba pozostająca we wspólnym pożyciu lub osoba wskazana przez pacjenta. Osoba bliska, wyrażająca zgodę na ujawnienie tajemnicy, może określić zakres jej ujawnienia. Zwolnienia z tajemnicy lekarskiej, o którym mowa, nie stosuje się, jeśli ujawnieniu tajemnicy sprzeciwi się inna osoba bliska.

Ciekawe, kto będzie oceniał, czyja wola jest skuteczniejsza. Czyżby to było nowe zadanie dla szpitalnych radców i prawników? Teraz jedno jest pewne: niestety, zdanie pacjenta nie będzie miało już żadnego znaczenia. Co gorsza, lekarz będzie musiał znaleźć krewnych i powinowatych do drugiego stopnia, żeby się upewnić, że są zgodni, co do ujawniania tajemnic ich krewnego. Najpierw jedni zażądają od lekarza ujawnienia informacji, po czym jak Filip z konopi wyskoczy jakiś pociotek, który gromko zawoła, że był przeciw i zażąda odszkodowania. W tej sytuacji lekarzom przydałaby się poświadczona notarialnie linia genealogiczna pacjenta. „Nie mamy możliwości zweryfikowania, czy osoba, która do nas przyjdzie jest pierwszą żoną, drugą żoną, a może nie żoną a kobietą pozostającą we wspólnym związku przez ostatnie lata itp.” – powątpiewa prezes NRL.

 

Wszystko, co nas otacza, da się okpić

Tyle tylko, że po tej zmianie nie ma się z czego śmiać. Bo nie wszystko, co wokół nas, to kabaret. Uderzono w jądro zawodu lekarza. Czy lekarze nie mają nic lepszego do roboty, niż rozstrzygać takie rebusy i pieniackie szarady? Coraz to nowa krzyżówka. W sam raz, by móc się zrelaksować. Parafrazując: to tak, jakby ksiądz w konfesjonale nagrywał wyznania wiernego, gromadził je w czeluściach zakrystii, a po jego śmierci ujawnił z detalami na żądanie żony i córek, że nieboszczyk był rozpustnikiem. Czyż tajemnica konfesjonału to nie to samo sacrum, co pacjent wyznaje w zaufaniu lekarzowi?

Zaufanie pacjenta, obok lekarskich kompetencji, jest fundamentem medycyny. Prawo i ekonomia mogą istotnie umacniać oba te priorytety, ale nie mogą ich kontrolować i podglądać w ukrytej kamerze.

Tylko naiwni ludzie twierdzą, że lekarze zasłaniają się tajemnicą, aby ukryć swoją niekompetencję, błędy i zaniedbania, roztargnienie i arogancję. Etyka zawodowa nie ogranicza wolności personelu, lecz daje szczególną okazję korzystania z niej. Zapisy stanowiące jej treść są w znacznej mierze normowane przez grupę zawodową, która sama ustanawia kryteria naboru i ogólne obowiązki spoczywające na swoich członkach.

Tajemnica lekarska miała chronić interesy pacjenta, poprzez ochronę wrażliwych informacji na temat stanu jego zdrowia. Dotychczas wydawało się, że jeżeli sam chory nie upoważni lekarza do ujawnienia tych danych, powinny być one bezwzględnie chronione. Zresztą wyraźnie przypomina nam o tym Kodeks etyki lekarskiej.

Zdumiewa fakt, że zig­norowano dotychczasowe prawo rodziny zmarłego do złożenia skargi do odpowiednich organów, aby otrzymała ona w ten sposób dostęp do wszelkich potrzebnych danych. Przecież tak się dzieje nie od dziś, a dostępność informacji odbywa się na jasno określonych zasadach. Co więcej, przepisy prawa są w tym zakresie wystarczające i warto zauważyć, że zdanie to podziela także Sąd Najwyższy.

Ponadto nie ma co ukrywać, że nowe prawo będzie skutkowało podważeniem zaufania do lekarzy. Pacjent, którego lekarz poinformuje o takim przepisie, być może nie wszystko będzie chciał mu powiedzieć, co może mieć wpływ na proces leczenia.

Na skuteczność i wyniki leczenia może także wpływać świadomość chorego, że informacje o stanie jego zdrowia, którymi nie ma ochoty dzielić się nawet z najbliższymi sobie ludźmi, mogą po jego śmierci zostać ujawnione.

 

Czy jest światełko w tunelu?

Sytuacja jest zła, ale nie jest beznadziejna. Problemem lekarzy jest natomiast wysokie prawdopodobieństwo, że pacjenci zaczną zatajać przed lekarzami istotne dla procesu terapeutycznego informacje. Naczelna Rada Lekarska przygotowała stosowne wystąpienia do Rzecznika Praw Obywatelskich i Rzecznika Praw Pacjenta. Dopóki nie przyniosą one efektu w postaci zmiany ustawy, musimy się w naszej codziennej praktyce zmierzyć z opisaną powyżej zmianą.

Miejmy nadzieję, że w tej naprawdę dramatycznej sytuacji wszyscy obrońcy obywateli i pacjentów zabiorą głos. Nowych pomysłów w zakresie ujawniania tajemnicy lekarskiej nie da się usprawiedliwiać próbą ułatwiania ścigania błędów medycznych, bo ludzie, którzy dostaną taką dokumentację medyczną nie będą w stanie i tak sami jej ocenić.

Marek Stankiewicz