Szukając nowych metod leczenia raka trzonu macicy

z Marcinem Bobińskim, lekarzem z I Katedry i Kliniki Ginekologii Onkologicznej i Ginekologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, rozmawia Anna Augustowska

 

  • Być organizatorem spotkania tak prestiżowej grupy jaką jest ENITEC to wspaniałe wyróżnienie dla lubelskiej kliniki i pracujących w niej lekarzy. Czym na to zasłużyliście?

– Z pewnością i to nie tylko dla naszego zespołu, ale dla całego środowiska ginekologów onkologicznych w Polsce. Zacznę może od wyjaśnienia, czym jest European Network for Individualized Treatment in Endometrial Cancer (ENITEC). To grupa robocza, działająca w ramach European Society of Gynecological Oncology (ESGO), która została powołana w celu stworzenia sieci ośrodków zajmujących się badaniami nad poszukiwaniem nowych metod terapii nowotworów trzonu macicy (m.in. raka endometrium, mięsaków macicy). Od wielu lat skupia wiodące europejskie ośrodki, które tak w swojej działalności klinicznej, jak i naukowej skupiają się na problematyce tych nowotworów.

Warto podkreślić zasługi nieżyjącej już prof. Helgi Salvesen, która była inicjatorką stworzenia tej grupy. Jej postać wywarła ogromny wpływ na rozwój ginekologii onkologicznej. Pamięć prof. Salvesen została upamiętniona przez wiele uniwersytetów na świecie, m.in. Uniwersytet Har­varda, Uniwersytet w Bergen czy Freiburgu. W tym roku została ufundowana nagroda jej imienia, która ma być przyznawana corocznie za wybitne osiągnięcia naukowe w ginekologii onkologicznej. Jej pamięć została uczczona również podczas lubelskiego spotkania.

 

  • W Polsce jesteście jedynym ośrodkiem, który współpracuje w ramach grupy ENITEC?

– Nie jesteśmy jedyni, warto tu wspomnieć o innych liczących się w Polsce ośrodkach, jak chociażby Centra Onkologii w Warszawie i Kielcach, które aktywnie biorą udział w projektach grupy.

Kontakty naszej kliniki z członkami grupy rozpoczęły się od spotkania z prof. Frederikiem Amantem z Leuven w Belgii podczas zjazdu ESGO w Liverpoolu w 2012 r. Od tego czasu kilkakrotnie braliśmy udział w spotkaniach grupy. Od kilku lat prowadzimy badania w ramach międzynarodowej współpracy z jednym z ośrodków zrzeszonych w grupie ENITEC, MD Anderson Cancer Center w Madrycie.

 

  • Na czym polega ta współpraca?

– Od kilku lat współpracujemy z wieloma ośrodkami zarówno jako ośrodek koordynujący, jak również uczestnik projektów koordynowanych przez innych.

W klinice posiadamy uzyskane od naszych kolegów z Hiszpanii linie komórkowe mięsaków macicy, na których prowadzimy eksperymenty mające na celu lepsze poznanie biologii tych rzadkich nowotworów oraz poszukiwanie substancji, które mogą stać się potencjalnymi lekami stosowanymi w tej grupie nowotworów. Jak dotąd udało nam się wytypować kilka substancji, które wykazały aktywność cytostatyczną ale również cytotoksyczną wobec komórek mięsaków, nie wpływając
jednocześnie w istotnym stopniu na komórki prawidłowe. Aktualnie pracujemy nad dobraniem odpowiednich stężeń do dalszych badań. Mam nadzieję, że w tym roku powstaną pierwsze publikacje prezentujące wyniki tego projektu.

Chciałbym wyraźnie podkreślić, że tego typu badania są owocem pracy specjalistów z wielu dziedzin, nie tylko klinicystów, prowadzenie takich eksperymentów nie byłoby możliwe, gdyby nasza klinika nie dysponowała laboratorium naukowym, w którym pracują doświadczeni biolodzy i biotechnolodzy, kierowani przez doc. Iwonę Wertel. Posiadanie takiego zespołu sprawia, że jesteśmy atrakcyjnym partnerem dla ośrodków zagranicznych, ponieważ nawet w wysoko rozwiniętych krajach, posiadanie takiego zestawu specjalistów w jednostce klinicznej nie jest powszechne.

W ramach prowadzonych badań rozwijamy również współpracę z innymi jednostkami naszej uczelni – m.in. z prof. Justyną Szumiło, która jest kierownikiem Katedry i Zakładu Patomorfologii Klinicznej a także z prof. Jarogniewem Łuszczki z Zakładu Patofizjologii. Tak więc, poza kontaktami międzynarodowymi działalność w ramach grupy ENITEC w naszym przypadku przyczynia się też do integracji w ramach lubelskiego środowiska naukowego. Nie ulega wątpliwości, że rozwój badań onkologicznych będzie w przyszłości ogniskował się w ośrodkach uniwersyteckich. Z rozmów z naszymi gośćmi wynika jasno, że istnieje światowa tendencja do tworzenia wysokospecjalistycznych, dużych ośrodków onkologicznych przy uniwersytetach, które posiadają odpowiednią infrastrukturę i kadry, żeby rozwijać tę wciąż nie do końca poznaną dziedzinę wiedzy.

Jednak ENITEC to nie tylko badania eksperymentalne, ale przede wszystkim kliniczne, od roku bierzemy udział w wieloośrodkowym badaniu MoMatec zarządzanym przez ośrodek w Bergen (Norwegia), które polega na poszukiwaniu markerów molekularnych pozwalających przewidzieć, jaki typ terapii będzie najbardziej odpowiedni dla danej pacjentki.

 

  • Domyślam się, że Państwa zaangażowanie – osiągnięcia i wyniki sprawiły, że w tym roku to Lublin zorganizował spotkanie?

– Spotkania grupy odbywają się corocznie, następne odbędzie się w Amsterdamie, a w 2019 roku w Liverpoolu.

Podczas spotkania ENITEC, które odbyło się w Kopenhadze w 2015 r., zespołowi naszej kliniki powierzono zaszczyt organizacji spotkania grupy ENITEC w czerwcu 2017 roku. Chciałbym podkreślić, że nie mielibyśmy okazji zorganizowania spotkania w Lublinie, gdyby nie zaangażowanie i inicjatywa prof. Wiesławy Bednarek i prof. Jana Kotarskiego, którzy bardzo wspierają naszą pracę swoim autorytetem i doświadczeniem.

W spotkaniu wzięło udział ponad 30 naukowców, jak i klinicystów z dziedziny ginekologii onkologicznej z wielu państw Europy i z Polski, reprezentujących ponad 20 jednostek naukowych, warto wymienić kilka nazwisk osób, które stanowią światową awangardę w badaniach nad nowotworami ginekologicznymi, tj. prof. Erica Werner z Bergen w Norwegii, prof. Hanny Pijnenborg z Nijmegen czy prof. Andrea Romano z Maastricht w Holandii.

Na spotkaniu obecni byli studenci UM w Lublinie, pomimo że tematyka znacząco wykraczała poza program studiów. Zaangażowanie studentów zrzeszonych w kole naukowym przy naszej klinice w organizację konferencji zostało zauważone przez naszych gości i pozwala mieć nadzieję, że badania nad nowotworami trzonu macicy będą w przyszłości rozwijane w naszym ośrodku.

 

  • Jakie były główne tematy konferencji; jakie były nowe pomysły? Czyli, co dało uczestnikom lubelskie spotkanie?

– Podczas spotkania prezentacje nowych projektów stanowią jeden z głównych punktów programu. W jednym z nich mamy zamiar wziąć udział. Ośrodek we Freiburgu w Niemczech zaproponował wspólne opracowanie metody wykrywania miRNA w krwi i moczu pacjentek z rakiem endometrium. Badania są na razie w fazie wstępnej ale wyniki wydają się być obiecujące i być może w przyszłości pozwolą na łatwiejsze, nieinwazyjne wykrywanie tego nowotworu i monitorowanie wyników leczenia.

 

  • Może warto coś uwypuklić, podać, w jakim kierunku zmierzają badania nad leczeniem raka trzonu macicy?

– Z pewnością obecnie badania zmierzają do opracowania metod doboru leczenia do konkretnego pacjenta. Dla nikogo nie stanowi już tajemnicy fakt, że nie tylko pomiędzy guzami różnych pacjentek ale nawet pomiędzy poszczególnymi komórkami danego guza występują różnice genetyczne, jak również różnice w ekspresji pewnych białek. To może być uznane za przyczynę zróżnicowanej odpowiedzi na leczenie, jak również odpowiadać za występowanie wznów i przerzutów. Należy wziąć pod uwagę również zdolności metaboliczne pacjentki. Mamy nadzieję, że rozwój badań molekularnych przełoży się na wprowadzenie nowych terapii niejako szytych na miarę dla każdej z pacjentek. Jak już wcześniej wspomniałem, tego rodzaju podejście wymaga współpracy wielodyscyplinarnej, która możliwa jest jedynie w ośrodkach skupiających klinicystów i specjalistów z zakresu nauk podstawowych, to pozwala mieć nadzieję na dalszy rozwój ośrodków onkologicznych w ramach uniwersytetów medycznych.

 

  • Podobno medycyna wciąż czeka na przełom w leczeniu nowotworów trzonu macicy?…

– Jest to bardzo heterogenna grupa nowotworów i właściwie należałoby omówić każdy nowotwór z osobna. Zastrzegając, że jest to pewne uogólnienie należy stwierdzić, że w większości przypadków wyniki dotychczasowych metod leczenia pozostają dalekie od naszych oczekiwań.