Serial prawie codzienny…

17 września

W szpitalach coraz bardziej odczuwalna bieda, braki miejsc, problemy z lekami, niedobory i protesty personelu, kolejki itd., a dookoła jak kraj szeroki, nasilona, kosztowna terapia po podobno żenujących błędach i decyzjach poprzednich, nieudolnych i małostkowych (ale nie dla siebie) ekip rządowych. Poprawianie indolencji tychże, nowatorskie metody leczenia skutków ich zarządzania, kosztowne redukowanie efektów ich uchwał i zdrowa wymiana na stanowiskach trwa. Taki po prostu konieczny, proobywatelski rozdział medycyny normalnej od tej przedwyborczej. Po wyborach się pewnie zmieni i zacznie (w zależności od wyników wyborów) z nową ekipą od nowa, bo odnowa raczej nie. Ale na pewno będą mowy i zapewnienia, że będzie lepiej. Więc może lepiej nie mówić.

18 września

Mimo choroby, leżenia i szpitalnego leczenia w obecnych czasach bezpieczniej jednak jest być na bieżąco w aktualiach politycznych. Wczoraj, jak zwykle, całą salą oglądaliśmy wiadome wiadomości (takie tylko mamy w programach, które mamy) i nieopatrznie nie rozpoznałem jednego z podobno czołowych dygnitarzy obecnego obozu władzy. Do tego bezmyślnie zapytałem głośno – „A TEN GŁUPEK TO KTO?”. No i któryś z sąsiadów anonimowo zadbał o uzupełnienie moich bieżących niedostatków wiedzy obywatelskiej. Już jutro mam niespodziewaną konsultację okulistyczną i rozmowę z psychologiem. Mam nadzieję, że tylko na psychologu się skończy. Ale pewności co do innych możliwych rozmów nie mam.

19 września

Sąsiad spod okna spytał mnie, jak długo żyje motyl. Zaniepokojony zapytałem, czy aż tak źle się czuje, ale okazało się, że chodziło o hasło do krzyżówki. Powiedziałem, że nie wiem, ale uczucie nietaktu i niesmaku czuję nadal. Cóż, pobyt w szpitalu, niestety, może zmieniać logiczne i trafne rozumowanie w kontaktach z sąsiadami, bo jak stukilogramowego sąsiada porównać z motylem?! Coś mi się w głowie chyba już robi nie tak.

20 września

Miałem kolejne kontrolne badanie usg. wielkości tej mojej prostaty. Nadal jest taka jak była i nic nie urosła. Ja to chyba mam pecha w życiu. Zgodnie z oficjalnymi medialnymi doniesieniami wszystko nam wzrasta, wszystko się zwiększa, a u mnie nie. Czy ja jestem ten gorszy sort?! Może jeszcze przez to operację mi przesuną, albo w ogóle odwołają?! Załamać się można!…

21 września

Od wczoraj mamy na sali zacinającego się i lekko jąkającego się sąsiada. Od razu poczułem do niego sympatię. Obcy mi człowiek, ale jak się okazuje my dwaj wiele mamy wspólnego, bo on tak mówi, jak ja sikam. Powiedziałem o tym lekarzowi. Odparł, że sąsiad ma już zamówioną konsultację logopedyczną. A do mnie co – hydraulika zamówią?!…

22 września

W mediach nadal zapewnienia, że dzięki obecnej gospodarczej strategii rządu ludzie w kraju niedługo staną wreszcie na nogi. I w to jestem skłonny wierzyć, bo jeszcze tylko kilkakrotna podwyżka ceny benzyny i tak się stanie. W końcu „CHODZONY” to nasza narodowa, dumna taneczna tradycja. I dzięki dalekowzroczności władzy tę tradycję mamy szansę kultywować na każdym kroku.

24 września

Niespodziewanie przenieśli mnie na internę, bo prostata prostatą, ale na pacjenta powinno się patrzeć ogólnie i możliwie najszerzej. Na internie okazało się, że wszystko jest w porządku, więc przerzucili mnie na kardiologię, bo wyszło, że sercowo jestem jakby mniej wydolny. Może dlatego, że zawsze byłem mało kochliwy, mniej serdeczny, mało serca wkładałem w pracę, zwłaszcza w nadgodzinach, więc rzeczywiście coś może być na rzeczy. Zrobili mi echo serca (podejrzewam, co to echo powtarzało i wolałbym, żeby tego nie zapisali), ekg, parę innych specjalistycznych badań też i wróciłem na urologię. Kosztów tych przeniesień nie liczę, w końcu trwa dobra zmiana i zdrowie jest w cenie, a cena nie gra roli, bo jestem ubezpieczony. Dobrze, że mnie jeszcze na psychiatrię nie przenieśli, bo tam na pewno by coś rozpoznali. Normalnie.

25 września

Zawsze byłem mało wylewny, a tu raptem dostałem biegunki. Nie wiem od czego, ale od wczoraj. Koszmar. Na sali nas sześciu, plus dwóch na dostawkach, a ubikacja w korytarzu jedna. Biegałem tam i z powrotem, nie zawsze trafiając na niezajętość. Poprosiłem ciotkę o pampersy. Przywiozła. Poczułem się niezależny niezależnie od tego, co czuję i co inni na sali pewnie też. Wieczorem zagorączkowałem. Pewnie od tego biegania. Chcieli mnie przenieść do separatki, ale się nie zgodziłem. Jeszcze tego by brakowało, żeby mnie kiedyś uznano nie tylko za defekalistę, ale też za separatystę. Trzeba być czujnym już teraz i głupotę oraz nadgorliwość ewentualnych następnych sprawiedliwych na wszelki wypadek wcześniej przewidywać, bo historie lubią się powtarzać.

27 września

Tłumy walą na film „KLER”. Nie oglądałem, bo jeszcze leżę. Ale dostałem reklamę firmy meblowej „KLER”. Niby nie to samo, ale czym się tak bardzo różni wybrane przez siebie meblowanie mieszkania od nakazowego meblowania i urządzania kraju, czemu podobno poświęcony jest ten film. O obniżkach cen przeczytałem w reklamie firmy. O innych nie słyszałem.

30 września

Polacy mistrzami świata w siatkówce. Wielkie wydarzenie, ale w dobrze opłacanych reklamach siatkarze w odróżnieniu od piłkarzy na pewno nie wystąpią. No, chyba że w jakiejś mało płatnej okulistycznej reklamie kropli do oczu przy dolegliwościach siatkówki.

1 października

Podobno mam być wypisany do domu. Lekarz mi powiedział, że nie wypisze mi e-recepty i e-zwolnienia, bo jeszcze nie umie, ale i po to i do dalszej kontroli mam się zgłosić do lekarza pierwszego kontaktu. Dobrze, że nie do ostatniego. Czyli chyba mam jeszcze szanse.

Irosław Szymański