Pamiętnik znaleziony w szpitalnej szafce

22 sierpnia

Znowu jestem w szpitalu, bo znowu ta prostata. Czyżby w mężczyźnie nie było inteligentniejszego organu?! Karetka mnie przywiozła i dzięki temu tylko osiem godzin czekałem na przyjęcie. Sąsiad powiedział, że czekał tylko godzinę, chociaż też go karetka przywiozła. Stwierdziłem, że to wręcz błyskawicznie a on na to, że chyba dlatego, iż od karetki do Izby Przyjęć szedł zygzakiem, bo dzięki radzie doświadczonego chorobowo wuja przed przyjazdem karetki walnął pół litra i jako niepełnosprawny został przyjęty w pierwszej kolejności, bo takie teraz podobno obowiązują procedury. Przyznał, że przyjęcie nie było miłe, ale nie takie już przyjęcia zaliczał i nie w takich nieraz brał udział, więc mu to wisi, bo najważniejsze, że leży. Ja po ośmiu godzinach czekania też leżę, ale pomysł, o którym powiedział, zapamiętam na przyszłość.

25 sierpnia

Jako pacjent nie podejmuję się opisywania obecnego stanu, do jakiego doprowadzono naszą służbę zdrowia, bo używanie słów ogólnie uznawanych za obelżywe jest nieprzyzwoite a dodatkowo może być karalne. W końcu to rządowy dział gospodarki i kolejna rządowa instytucja niepodlegająca krytyce. Wyjście jest proste i bezpieczne – nie oceniać, patrzeć i pozwolić sobie nadal zatykać gębę, chociaż i tak człowieka zatyka jak na to patrzy!

28 sierpnia

Od wczoraj nie mogę przestać myśleć o tej służbie od zdrowia. Kiedy wreszcie zarządzaniem tejże zajmą się faktyczni autentyczni fachowcy i menedżerowie o szerokim spojrzeniu na narastające problemy lecznictwa a nie ignoranci z politycznego nadania, którzy warzą to zdrowotne piwo, które musimy pić wszyscy! I nie na zdrowie, niestety.

2 września

Chyba jako stały już pacjent (albo przez pomyłkę) pierwszy raz dostałem kaczkę. Z przykrywką. Nie umiałem tego obsłużyć, szukałem instrukcji obsługi, ale nie było. Obsługi akurat też nie, bo personelu ubywa, więc nie miałem kogo zapytać. W rezultacie olałem to. Ale posprzątałem po sobie.

3 września

Miałem kolejną punkcję prostaty. Młody lekarz mi to robił i podobno trafił obok. Nie wiedziałem, że u mężczyzny tam na dole poza
PROSTATĄ jest jakiś OBOK. Ciekawe, czy jak mnie zoperują, to wytną prostatę, czy obok. Wolałbym za jednym razem i jedno i drugie, ale nie wiem, czy się tak uda, bo za dwa zabiegi w jednym NFZ może nie zapłacić.

5 września

Mój stryjeczny kuzyn podobno wstąpił do Wojsk Obrony Terytorialnej. Ciotka mi to powiedziała. Po co mi to powiedziała? Uspokoić się nie mogę, bo nie wiem, o które terytorium chodzi. A może ciotka z racji wieku się przejęzyczyła i chodziło o jakieś terrarium. Możliwości obrony w tym przypadku byłyby chyba większe. Zwłaszcza przed bandą sodomitów, którą wyśledził podczas demonstracji jeden z ministrów. Nazwiska ministra nie pamiętam. I wcale sobie nie chcę przypomnieć.

6 września

Chyba dzięki dobrej zmianie, pogody też, urodzaj owoców i warzyw w tym roku podobno niesamowity, ale żeby nie wpadać w euforię niezależne i opozycyjne media donoszą, że kury jakby się gorzej niosły. A jakie to teraz ma znaczenie? Nawet jakby się nie niosły to jaj na pewno nam nie zabraknie. Wystarczy popatrzeć i posłuchać, co mówią w telewizji. Oczywiście w tej właściwej. A to to już my musimy znosić.

8 września

Niedługo przed nami WYBORY SAMORZĄDOWE, w których dominować ma wolność i swoboda wyboru oraz wolna wola każdego wybierającego. To może zagwarantować frekwencję, chyba że część uprawnionych do głosowania wybierze sobie z własnej woli jako hasło wyborcze tytuł utworu – „SOWIŃSKI W OKOPACH WOLI”.

10 września

Leżę i myślę, bo słyszałem o nowych rządowych planach zmniejszenia emerytur. Dużej nie mam, ale jak do tego dojdzie, to mnie też to obejmie. W zamian podobno będę miał przywilej przechodzenia przez jezdnię przy czerwonym świetle, kąpania się w miejscach niedozwolonych, bezpłatnych leków 90+ i losowania wizyty u lekarza w pierwszej kolejności, o ile kolejka przekracza sześć miesięcy czekania. W rządowych planach jeszcze nie zapowiedziano, że już powinniśmy się z tego cieszyć. Więc leżę i myślę, kiedy zapowiedzą, bym mógł się zastosować, bo nieposłusznym mogą jeszcze bardziej zmniejszyć. Albo kazać płacić za karę.

12 września

Podobno coraz lepiej układają się stosunki z naszymi wschodnimi sąsiadami.
Otóż poza importem węgla, emigrantów i owoców z Ukrainy, gazu i metod politycznych rozwiązań z Rosji, dzików z Białorusi itp., być może doczekamy się (z racji podobnej ilości lanej wody) zaimportowania stamtąd jakiegoś sprawdzonego już w działaniu środka (na przykład pod nazwą „MAŁCZI I WPIERIOD”) zwiększającego naszą zdolność przyswajania każdej ilości tej lanej wody, do tego w finałowym efekcie mikcyjnym nieprzerywającego pracy zawodowej ani snu. Snu o niezależności też.

13 września

Spotkałem na korytarzu znajomą. Okazało się, że leży na ginekologii. Nie narzekała. No, gdybym ja leżał na ginekologii, to pewnie też bym nie narzekał. Warto jednak mieć marzenia.

16 września

Czuję się lepiej. Może to dlatego, że w szpitalu są oszczędności i znacznie mniej leków dostaję. Czyli warto oszczędzać, bo to jak widać wychodzi na zdrowie. Ewentualną operację mam wyznaczoną za trzy miesiące. Podobno i tak szybko. Pewnie do tego czasu mnie wypiszą i oszczędności się jeszcze zwiększą. Poczekam. W końcu właściwa obywatelska postawa zobowiązuje.

Irosław Szymański