… serial prawie codzienny

Pamięnik znaleziony w szpitalnej szafce

17 marca

Na wizycie lekarz powiedział sąsiadowi, że już jutro będzie wypisany z oddziału, bo wszystko się udało, jest już zdrowy i może spokojnie żyć jeszcze wiele lat. A ten zamiast się ucieszyć i podziękować doktorowi, zapytał – „A z czego?”. Przychyliliśmy się do pytania, bo też mamy wątpliwości.

 

19 marca

Chamstwo, prostactwo, podłość, zawiść i wszechobecny hejt to odreagowywanie kompleksów, próba zwrócenia na siebie uwagi, kamuflowanie własnej głupoty i poprawianie sobie samopoczucia kosztem innych. Patrzę na to i czekam oczywiście na dobrą i konieczną zmianę tekstu znanej patriotycznej pieśni, która w refrenie teraz powinna zabrzmieć – „HEJT, HEJT, HEJT SOKOŁY”!…

 

22 marca

Odsłuchałem w telewizorze wypowiedzi Pani Szydło na temat nagród pieniężnych dla posłów, urzędników państwowych, prezesów, ministrów i innych swoich i swojszych. Pani z mównicy wykrzyczała – „Mogę z otwartą przyłbicą powiedzieć o nagrodach i premiach, że były to pieniądze uczciwie wypłacone!!!”. Głośno i z otwartą przyłbicą, ale czy z otwartą przy okazji łbicą?! Ale cóż, taka nasza droga władza i nie mamy wpływu na te wpływy, zwłaszcza na te kasowe. Trzeba czekać i mieć nadzieję.

 

23 marca

Nie ma już obowiązkowych szczepień przeciwko, ogólnie mówiąc, chorobom zakaźnym. Ba, bez pisemnej i świadomej zgody nie ma teraz na to przyzwolenia, bo to podobno próba zniewolenia narodu a naród swoją wolę ma i swoje wie, zwłaszcza co jest dla niego dobre. Zapytałem już trochę znajomego doktora, jakie kroki należy podjąć, gdy spotka się zarażonego odrą, ospą, tężcem, grypą czy kokluszem. Odpowiedział półgębkiem przez ramię – „Jak najdłuższe! Ale to tak między nami! I bez powtarzania!”. Oczywiście, że nie będę powtarzał, ale się zastosuję.

 

24 marca

Sąsiad z korytarza przyznał się, że był świadkiem napadu rabunkowego w nocnych godzinach na bocznej ulicy. Napastnik – mięśniak z wyglądu i postury, a napadnięty – drobny, w średnim wieku. Napastnik wrzasnął – „Ty, oddawaj swoje pieniądze!”. Napadnięty na to „Człowieku, opanuj się – jestem posłem!”. Na to ten mięśniak – „Tak?! To oddawaj moje pieniądze!!!”. I sąsiad nie zareagował. Powinien, ale chyba przeważyło poczucie sprawiedliwości społecznej, albo coś w tym rodzaju.

 

28 marca

Znowu, jak to w szpitalu, te sąsiedzkie zwierzenia. Tym razem ten spod okna przyznał się, że będzie miał badanie DNA. Nie zaskoczył nas. My też je sobie zbadamy, jak już to dno osiągniemy. A to chyba już niedługo, więc nie ma czego sąsiadowi zazdrościć, może tylko tego, że leży przy oknie i ma lepsze widoki.

 

3 kwietnia

Była WIELKANOC. Było tradycyjnie, uroczyście, świątecznie, częściowo optymistycznie i były jaja, oczywiście na szczęście odświętne, bo do jaj codziennych już jesteśmy prawie przyzwyczajeni. Do baranków, ale główne baranów już też. No, ale przynajmniej odświętna dobra odmiana była. I to cieszy, chociaż, niestety, dlaczego tylko raz w roku, gdy prima aprilis ciągle?!…

 

5 kwietnia

Wczoraj sąsiad przed zabiegiem zapytał doktora – „Dlaczego mam mieć narkozę do takiego małego zabiegu a nie znieczulenie miejscowe?!”. Lekarz na to – „Po pierwsze miejscowego nie mamy, tylko te z eksportu a to kosztuje i wpędza szpital w długi, a po drugie narkoza daje gwarancję, że pan nie będzie się wtrącał w to, co robimy, nie będzie doradzał, jak mamy robić i nie będzie nas straszył prokuratorem!”. Krótko, rzeczowo i zgodnie z codziennymi aktualiami i realiami służby zdrowia.

 

8 kwietnia

Poziom intelektualny społeczeństwa wzrasta, że aż strach. Oglądałem niepubliczną, telewizyjną sondę uliczną. Dziennikarz pyta elegancką, zadbaną, inteligentnie i młodo wyglądającą panią – „Czy chciałaby pani mieć dziecko z homo sapiens?”. A pani na to – „Chyba nie, bo nie znam takiej choroby. Ale to musi być coś okropnego, bo nie dość, że homo, to jeszcze astmatyk?! Ale oczywiście jestem przeciw aborcji, nawet gdyby to trafiło na moją sąsiadkę!”. Aż się cisną na usta słowa piosenki – „Jak dobrze mieć sąsiada…”. Zresztą nie tylko te się cisną.

 

10 kwietnia

Kiedyś było takie niezbyt pozytywne określenie – „LEKARZ OD SIEDMIU BOLEŚCI”. Teraz przy kurczącej się błyskawicznie kadrze lekarskiej niedługo każdy chcący jeszcze pracować lekarz będzie musiał być od siedemdziesięciu siedmiu boleści. O ile oczywiście da radę! A jak się zmieni to dawne powiedzenie, zwłaszcza ze strony tych pozostałych jeszcze lekarzy, lepiej chyba nie przytaczać! Chociaż komuś z możnowładców dałoby to coś do myślenia. Pod warunkiem, że myślenie ma u nas jeszcze jakąś przyszłość.

 

13 kwietnia

W kwietniu wszystkie niedziele bezhandlowe i wolne dla pracowników. Dobrze, że na razie szpitali to jeszcze nie obejmuje. Ale może biorąc pod uwagę poziom umysłowy pomysłodawców wszystko jeszcze przed nami.

 

Irosław Szymański