serial prawie codzienny…

15 stycznia

Odbyła się zapowiadana WIELKA REKONSTRUKCJA RZĄDU. I dzięki temu mamy już zupełnie nowy ten państwowy ORGAN, choć chyba dla pewności i bezpieczeństwa nadal pod starym zarządem. Ale to podobno kolejna dobra zmiana. I zanosi się na to, że chyba długo będziemy żyli w tym dobrym, rządowym systemie zmianowym. A według oficjalnych prognoz, dzięki temu nie dość, że długo, to jeszcze szczęśliwie, dostatnio i atrakcyjnie. No, niektórzy na pewno tak. W końcu między RZĄDEM a ZARZĄDEM niewielka różnica – tylko przedrostek ZA, ale nie wszyscy to rozumieją, a nierozumiejący chcą być PRZECIW! To niech próbują. Będą mieli na pewno atrakcyjne życie w tym systemie. Czy długie – nie wiadomo, ale dłużyć im się może na pewno.

17 stycznia

Po tej rządowej rekonstrukcji wielu znaczącym obywatelom bardzo będzie żal odejścia tego ministra od wyrąbywania. Zwłaszcza puszcz. Przecież przez to kraj stracił tyle terenów pod apartamentowce, hotele, rezydencje i ekskluzywne siedliska dla VIP-ów w krainie dziewiczej przyrody. No, może w kontekście ustawy antyaborcyjnej określenie DZIEWICZEJ nie brzmi najlepiej, ale PUSZCZA SIĘ może obroni.

 

20 stycznia

 

Lubię pobyt w szpitalu na tej urologii i coraz bardziej utwierdzam się w tym przekonaniu. Mimo tłoku jest miło, lekarze się nie narzucają, pielęgniarki też się widzi jakby rzadziej, jedzenie bardzo dietetyczne, chociaż podobno zawsze można poprosić o kaczkę, ale najważniejszy to ten luksus, o którym zawsze po nocach marzyłem – od trzech dni mam własny basen! Niewielu w tych czasach może sobie na to pozwolić pracując tylko na etacie.

21 stycznia

 

A na społecznych i politycznych forach znowu o tym Polskim Związku Łowieckim. Osobiście optowałbym za tym, żeby rozwiązać ten związek, odebrać tym bezmyśliwym prawo do broni, z której zabijają dla przyjemności bezbronne zwierzęta, ale że charakteru tym związkowcom nic nie zmieni, więc może nie rozwiązywać, tylko ustanowić prawnie, żeby taki łowca, jak już chce, to szedł w las albo w knieję tylko z własnymi zębami (jeżeli własne ma) i pazurami! Wtedy niech sobie poluje. Przynajmniej będzie sprawiedliwie i szanse będą wyrównane. A to, że liczba członków w związku z tym w tym związku może zmaleć, to tylko byłoby bardziej sprawiedliwe i bardziej humanitarne na pewno.

 

25 stycznia

Niespodziewanie dostałem kroplówkę! Wszyscy na sali mi zazdrościli. Okazało się, że to nie ja miałem dostać, tylko ten obok. No i jemu wtedy współczuli, mimo że jak się okazało, potem kroplówka była na przeczyszczenie. Mnie po niej nie współczuli, wręcz odwrotnie – mieli pretensje o nadmierne zużycie papieru w toalecie. I o co? Przecież papier wszystko przyjmie, ale rodacy mimo faktów, wielu faktów, niekoniecznie. To może papieru za mało?… A może czego innego?!…

 

28 stycznia

Rząd zmieniono i natychmiast, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, przybyła nowa, znaczna liczba urzędów państwowych, na których od razu usadzono nowych, lepszych kandydatów. Więc jako obywatele czujmy się (dla własnego dobra) dobrze urządzeni i usadzeni jak trzeba, co niedaleka przyszłość pewnie znowu pokaże i co urzędowo odczujemy, niektórzy nawet siedząc.

 

31 stycznia

Nowy sąsiad z korytarza przyznał się cichcem, że niedawno został skazany na grzywnę za zaśmiecanie ulic, bo podczas manifestacji, w której brał udział, jednorazowa chusteczka mu wypadła, a według służbowego raportu wyglądała jak ulotka. No, manifestacje póki co jeszcze nie są zakazane, ale zaśmiecanie ulic tak. Wniosek – jak się idzie na manifestację, to zawsze może coś wypaść. Albo chusteczka z kieszeni, albo patrol z pobliskiej komendy. W końcu porządek na ulicach musi być. Milczący dotąd sąsiad, leżący obok tamtego, dodał – „Miałem podobnie – krzyknąłem „PRECZ” i dostałem grzywnę za zakłócanie ciszy miejskiego środowiska. I upomniano mnie, że mogłem przecież krzyknąć szeptem!”. No, obaj mogli się wcześniej zastanowić, jak może być. Bo jest jak jest, a może być jeszcze bardziej. Teraz trzeba myśleć wcześniej. Przewidująco.

 

2 lutego

Niechcący podsłuchałem rozmowę dwóch lekarzy przekazujących sobie wzajemnie wiadomość, iż nie podpisali jakiejś klauzuli pod nazwą chyba KOP-AUT, albo podobnie brzmiącej, bo nie dosłyszałem. No, ale jeżeli ta klauzula znaczy KOP i na AUT, to na ich miejscu też bym tego nie podpisał, bo tak się ludzi nie traktuje!…

 

5 lutego

Nie pamiętam dokładnie, kiedy jeden z ważnych byłych ministrów, ale po rekonstrukcji znów obecny minister (tylko teraz już od czego innego), oficjalnie i publicznie ogłosił upadek komunizmu w Polsce. Oczywiście popełnił plagiat, bo ładnych parę lat temu jedna pani aktorka to już ogłosiła. Albo zapomniał, albo nie słyszał, co mówiła, chociaż jak się patrzy na to wszystko, co się dzieje, to odbudowa tego, co ogłosiła a on teraz powtórzył, już jakiś czas chyba znowu trwa, w czym walnie jako nowy minister bierze udział. No, ale jak się walnie, to wszystko można zapomnieć i brać udział. A autorstwo wypowiedzi nie ma istotnego znaczenia, gdy widzi się fakty potwierdzające, że nie o tym ta pani aktorka mówiła. Ważne to, co on powiedział. Być może pod dyktando. I to trzeba zrozumieć. Upadek to upadek, i nieważne jaki i to, co się mówi. Ważne to, co się widzi. Ale z góry chyba mniej się widzi, bo chmury, które powoli się gromadzą, zmniejszają widoczność.

 

7 lutego

Coraz powszechniejsza jest opinia, że coś złego dzieje się podobno ze służbą zdrowia w Polsce. Okazuje się, że to nieprawda, to sianie społecznego niepokoju i podszepty wrogiej propagandy (o ile jeszcze mamy jakąś przyjacielską), bo w TVP 1 powiedziano, że dzięki prozdrowotnej polityce rządu poziom zdrowotności społeczeństwa szybko wzrasta, zapotrzebowanie na usługi tej służby równie szybko maleje i społecznie niesłuszne byłoby zwiększanie jej liczebności a w związku z tym powiększanie społecznych nakładów finansowych na jej utrzymanie. No to tego się trzymajmy i życzmy sobie dużo zdrowia, żeby się chociaż trzymać, o ile zdrowie pozwoli. I ręce.

 

10 lutego

 

Niestety – ręce też już opadają!…

 

Irosław Szymański