Serial prawie codzienny…

28 września

W telewizji coraz więcej reklam leków, zawsze działających szybko, skutecznie i bezdyskusyjnie gwarantujących poprawę stanu zdrowia każdego obywatela, czyli ogólnie zdrowia narodu. I naród to kupuje. Dodatkowo pozytywne działanie tychże medykamentów a może medykamętów podobno potwierdza aż 72 proc. ankietowanych pacjentów. Pewnie tych, którzy przeżyli. To i tak dużo.

 

29 września

Przy obiedzie głośno wyrwało mi się, że szpitalne jedzenie to idealny temat na gastronomiczną tragikomedię. Na to jeden z sąsiadów, niezbyt wybredny chyba jeśli chodzi o menu stwierdził, że się czepiam, bo jedzenie jest takie, że palce lizać. I tu przyznałem mu rację, bo palce pewnie smaczniejsze i na pewno bardziej kaloryczne od tego, co nam się serwuje. Poza tym w szpitalu ma się zdrowieć, a nie objadać. Tycie przecież skraca życie.

 

1 października

Jak patrzę na te wyczyny politycznych PIStoletów stanowiących elitę sterującą krajem, to przychodzi mi na myśl stara, mądra maksyma – „Z DWÓCH PÓŁDUPKÓW DUPĘ SIĘ ZŁOŻY, Z DWÓCH PÓŁGŁÓWKÓW GŁOWY NIE”! I mimo że tych do ewentualnego złożenia głowy jest dużo więcej niż dwóch i z dnia na dzień ich przybywa, to jakoś to składanie niezbyt składnie wychodzi. Może jeszcze parudziesięciu brakuje? Ale jak już tak się złoży, że się złoży, to nie narzekajmy, że jest tak, że głowa mała, że pęka, że boli i że nadal wszystko nie bardzo się składa! A tak się, niestety, właśnie może złożyć.

 

2 października

Przy dzienniku TVP zdenerwowany sąsiad wycedził przez zęby, że jak się na to wszystko patrzy, to dosłownie bezwiednie posikać się można. Ja patrzę, ale nie mogę. Widocznie prostactwo na prostatę nie działa. Szkoda, bo wielu łatwiej by się żyło. Mnie na pewno. Ale też wielu na pampersy musiałoby sporo wydawać. Albo przełączyć na inny program.

 

3 października

Podobno mamy już sieć szpitali. Czyli jesteśmy w sieci, chociaż oczka w niej mniejsze jakby. Ale podobno ma być dobrze, opieka zdrowotna pełna, kolejki krótsze i w ogóle w porównaniu z tym co było – przepaść! Ale korzystna. Problem, że rodzimych lekarzy zaczyna brakować rozwiąże się zatrudnieniem doktorów napływowych. Oby tylko nie doszło do znanej, modelowej już sceny, gdy starszą panią w izbie przyjęć jeden z tych napływowych medyków zapytał polskojęzycznie – „Jaka psicina?”. A ona na to – „Psicina w porządku, tylko kolano mnie boli”. A jak zapytać pacjenta mężczyznę?!… No, ale to zależy, kto tu w końcu pyta!…

 

5 października

Tylko patrzeć, jak zacznie ubywać nam sierpów (bo zadłużeni rolnicy nie odpuszczą) a młotów, zwłaszcza z nominacji, nadal przybywa. A każdy młot swoją wagę ma, to jest wzrastające obciążenie i stąd nie ma się co dziwić, że chylimy się coraz bardziej. I nie jest to dobra prognoza, bo stare powiedzenie mówi, że na pochyłe drzewo i Salomon nie naleje.

 

6 października

Idzie jesień. A jesienią sądy… sady się czerwienią.

 

8 października

Nie uchybiając pamięci nieobecnego już, wspaniałego i nieodżałowanego Zbigniewa Wodeckiego, aż chciałoby się przerobić Jego przebój „ZACZNIJ OD BACHA” na cześć Ojca Dyrektora pod nowym tytułem „ZACZNIJ OD MAJBACHA”. To dobra rada dla wszystkich. Więc radźmy sobie. W końcu podobno wstajemy z kolan. Ale jak wstaniemy to większość z nas będzie stać. Więc może weźmy dobry przykład i zacznijmy jeździć.

 

9 października

I jak na zamówienie w telewizji reklama za reklamą – „KUP NOWY SAMOCHÓD”! Każde auto niezawodne, wspaniałe, szybkie i ergonomiczne. Żadnych kłopotów, żadnego ryzyka, komfort i przyjemność jazdy, pełnia zadowolenia po jeździe itd. No, chyba że się zderzymy z nieoznakowaną i jadącą nie na sygnale kolumną rządową, albo przy-rządową, a tych przybywa. I wtedy reklama zderzy się z reklamacją. Oczywiście z wiadomym skutkiem. Więc uważajmy na kolumny, niezależnie jakim samochodem jedziemy!

 

11 października

Myślistwo!!! Bezmyślne, prymitywne, bezlitosne zabijanie niewinnych zwierząt dla chorej przyjemności uśmiercania. W „Newsweeku” przeczytałem, że przyjaciel ministra Szyszkodnika, kapelan Lasów Państwowych, ksiądz Duszkiewicz a może raczej Zaduszkiewicz, od lat ostro polujący, zadusił sznurkiem niedobitego przez siebie rysia. Ryś – gatunek chroniony, ale pewnie akurat nie w tych Lasach i nie przed wszystkimi. Szkoda, że ten dostojnik na małpy nie poluje, bo może któraś z nich w samoobronie, lub w obronie swoich młodych na kark by mu wskoczyła i koloratkę docisnęła. I to mocno!… Może trochę sprawiedliwiej by było?…

 

13 października

A w telewizji znowu o tych polowaniach! Teraz mają odstrzeliwać łosie, bo podobno przeszkadzają w tak już dobrze uregulowanym, społecznym (dzięki dobrym zmianom) ruchu drogowym. Czyli ta kupa debili uczestniczących po pijanemu w tymże ruchu nikomu nie przeszkadza?!… Widocznie nie, bo ci aż tak dobrze wycenionych poroży nie mają. Może rogi niektórzy mają, ale to już rodzinne sprawy i inna kwalifikacja ewentualnego, małżeńskiego odstrzału. I zarobek dla adwokatów i notariuszy. Ja jestem za łosiami!

 

14 października

Trwa afera billboardowa. Ciotka mi mówiła. Boże, jaka afera?! Zwykłe donosicielstwo, tyle, że nowocześniej podane, bo na ulicach i za społeczne pieniądze! Aż by się chciało krzyknąć „AUTOR! AUTOR! I bić w prawo… brawo! Ale z prawej!…

 

17 października

Jeśli chodzi o aktualne nasze rządowe bóstwa aktualnie przedstawiane i nagłaśniane codziennie w mediach nowej rządowej religii, to nasze podrzędne, codzienne ubóstwo staje się coraz bardziej realne i aktualne. Ubóstwienie to wieloznaczne określenie. Zubożenie (i to wzrastające) też w tym się mieści. I to coraz wyraźniej!

 

25 października

Patrzę, słucham i dochodzę do wniosku, że to już powoli przestaje być kraj. A zaczyna skraj! Na razie Europy, ale obiecana przyszłość przed nami! No, na skraju też da się żyć, ale skrajnie. Może jeszcze wyjdziemy z tego wszystkiego z twarzą, o ile jeszcze taką zachowamy… Mając odczucie, że leżę jak większość, to póki co pójdę się położyć. Może usnę.

 

Irosław Szymański