Serial prawie codzienny…

16 października

Wybory dopiero co za nami a już przybywa protestów powyborczych i zanosi się na to, że być może dopiero pierwszy etap wybierania mieliśmy, bo podobno ma być powtórne przeliczanie głosów w związku z tym, że ich liczba nie zgadza się z tą, która była wcześniej ustalona. Czyli albo ktoś się z rozpędu przeliczył na niewłaściwą korzyść, albo korzyści, na które liczył mu się pomyliły, albo niekorzystnie instrukcję przeczytał. Tak czy owak może być wesoło i niewykluczone, że znowu trzeba będzie do urn.

19 października

Wkurzony sąsiad się cichcem przyznał, że też chciał złożyć protest powyborczy, ale zrezygnował, bo nie wiedział, czy ma pisać na Berdyczów, wołać na puszczy, czy dzwonić do Banasia. My też nie wiedzieliśmy. Po prostu rzeczywistość nas przerasta coraz bardziej.

22 października

A w telewizji już znowu tryumfalne zapewnienia, że – NADAL BĘDZIEMY SZYBKO I ZDECYDOWANIE SZLI WŁASNĄ, SŁUSZNIE OBRANĄ DROGĄ KU JASNEJ PRZYSZŁOŚCI I NIE BĘDZIEMY SIĘ OGLĄDALI NA INNYCH! W to akurat częściowo jestem skłonny wierzyć, bo niby na kogo mamy się oglądać, gdy za nami już raczej nikt nie idzie. Chyba że nie nadążają.

25 października

Dopiero teraz się dowiedziałem, że parę miesięcy temu grupa aktywistów, chyba ekologicznych, postanowiła, że pomyje ulicę po jakimś marszu. Wydawać by się mogło, że to pozytywne zjawisko, chociaż sąsiad stwierdził, że pomyje to zbyt często spotykany element w naszej rzeczywistości, zwłaszcza w debatach, sporach i dyskusjach, i często nie do zmycia. Na wszelki wypadek nie dyskutowałem.

27 października

W jednym programie TV jakiś naukowiec-demograf stwierdził, że znacząco wzrasta długość życia rodaków i Polacy dożywają coraz późniejszego wieku. Nie powiedział, czym to zjawisko wytłumaczyć,
ale niewykluczone, że przyczyną między innymi mogą być terminy wizyt u lekarzy specjalistów. W końcu każdy chce dożyć do terminu tejże a zwolnić swojego miejsca nikt, jak to u nas, nie zamierza. Jest sposób na długowieczność? Jest!

28 października

A jednak kolejki coraz mniejsze!!!…Taką zaskakującą wiadomość przekazał nam dzisiaj przyjęty nowy współlokator. Zaskoczeni zapytaliśmy go, w jakiej przychodni, albo w którym szpitalu to widział. Powiedział, że nie w przychodni i nie w szpitalu, tylko w barze, bo kiedyś, jak się zamawiało kolejkę, to lali „pięćdziesiątkę” a teraz tylko „czterdziestkę”. No, w barze ocena rzeczywistości może być różna.

29 października

Obiegowa opinia głosi, że jako nacja mamy ogólnie niehumanitarny stosunek do zwierząt. Z tym się nie zgadzam i aż tak tego bym nie uogólniał, bo znam wiele osób, które wręcz uwielbiają na przykład małpki, co często widać.

31 października

Powoli zbliża się zima. Czas na wymianę opon letnich na zimowe. Przy okazji przynajmniej u niektórych bardzo przydałaby się również wymiana opon mózgowych. I to od razu na całoroczne, a jeszcze lepiej na wieloletnie. O wymianie oleju nie wspomnę.

5 listopada

Wczoraj zobaczyliśmy, że pod szpitalem stoi samochód oblepiony reklamami. Między innymi był napis – REKUPERACJA. Nikt z nas nie wiedział, czego ta reklama dotyczy. W końcu ustaliliśmy, że to może być nowa oferta terapeutyczno-zabiegowa szpitala, czyli reaktywacja żywotności kupra. Przecież medycyna estetyczna podobno już różne cuda czyni.

7 listopada

Patrząc na coraz skromniejsze szpitalne żywienie, całą salą wpadliśmy na znakomity pomysł, który na pewno mógłby poprawić sytuację placówek leczniczych w tym względzie. Otóż wystarczy powołać PGR-y, czyli Przyszpitalne Gospodarstwa Rolne, w których bardzo pomocni mogliby być pacjenci z Oddziałów Rehabilitacji, bo wiele usprawniających ćwiczeń można by dostosować do zbioru marchwi, buraków, cebuli i innych plonów wspierając w ten sposób szpitalną gastronomię. Sąsiad dorzucił, że dodatkowo w ramach takich PGR-ów może by się udało założyć legalne i medycznie uzasadnione plantacje konopi indyjskich. Popyt i finansowa pomoc dla szpitali murowana.

12 listopada

W telewizji wystąpił jakiś dostojnik, podobno z nowego rządu, i zapewniał, że nadal będzie dobrze a nawet coraz lepiej i że jako naród żyjący w demokracji będziemy nadal szanowanym podmiotem. Pomyślałem – a mamy wpływ na orzeczenie? I na to, że w dopełniaczu coraz większe pustki, a w wołaczu ciągle tylko „Mamony!”. I że celownik nadal nie u nas, że co stanowisko to nowy mianownik, a co człowiek to biernik. I z czego się cieszyć członku z rządu?

18 listopada

Na ekranach coraz więcej zapraszanych ekonomicznych cudotwórców, gospodarczych szamanów, politycznych terapeutów, czarodziejów i uzdrowicieli wszelkiego autoramentu. Jeden z sąsiadów od razu powiedział, że niczego takiego oglądał nie będzie, bo promieniowanie od telewizora, zwłaszcza w czasie niektórych programów, może być szkodliwe i ryzykować nie zamierza. Okazało się, że kiedyś jego szwagier po seansie jakiegoś Kaszpirowskiego padaczki dostał. Potem się okazało, że antenę miał uszkodzoną i obraz mu skakał, ale i u nas antena przecież też może ulec uszkodzeniu. I w tym jest trochę racji, bo nawet przy prawidłowo odbierającej antenie podczas wypowiedzi niektórych telewizyjnych gości czasami człowieka drgawki dopadają, odbierając ochotę na oglądanie. Nadzieję często też.

21 listopada

No, i przyszło nowe. I znowu na nowo mamy mieć nadzieję. Czyli wszystko po staremu.

 

Irosław Szymański