Pamiętnik znaleziony w szpitalnej szafce

22 lutego

Sąsiad spod okna od przedwczoraj zaczął mówić przez sen. I lepiej nie powtarzać tego, co mówi. W końcu sen to zdrowie i gdyby to, co on mówi i o kim mówi dotarło gdzie trzeba, na pewno by mu na zdrowie nie wyszło. Mam nadzieję, że nie dotrze, chociaż tylko we dwóch przecież na sali nie leżymy, a dzisiaj prawdziwych sąsiadów poznaje się, niestety, często nie w biedzie, tylko już po wszystkim.

25 lutego

Wczoraj zniecierpliwiony pacjent zapytał lekarza: – „Panie doktorze, są wreszcie jakieś zdiagnozowane przyczyny tych moich dolegliwości?!”. A doktór na to: – „Cała masa, proszę pana!”. Pacjent z niepokojem: – „Masa przyczyn?!”. A doktór dobitnie: – „Nie, masa ciała!”.

28 lutego

Trwa przedwyborcze rozdawnictwo pieniędzy. Mamy już „DZIECKO+”, „MATKĘ WIELODZIETNĄ+”, ma być podobno „DZIADEK+”, „BABCIA+” a może też i ktoś jeszcze. To jest podobno ważne, więc żeby nie konfliktować i nie dzielić rodzin logiczną koleją rzeczy powinny zostać uchwalone dalsze gratyfikacje np. „STRYJ+”, „SZWAGIER+”, „WUJ+” itd., no, chyba żeby już dalszej rodziny zabrakło.

1 marca

Na wizycie doktor zasugerował mi konieczność rehabilitacji. Byłem zaskoczony, bo nie pamiętam, żebym zrobił coś takiego, za co miałbym się teraz zrehabilitować. Może mnie pomylono z kimś innym, bo jest z kim i wybór duży. W każdym razie mam o czym myśleć.

3 marca

Ciotka mi powiedziała, że w związku z obowiązującym RODO i zakazem wywoływania w przychodni pacjenta po nazwisku, była świadkiem jak pielęgniarka wystawiając głowę z gabinetu obwieściła czekającym chorym: – „Teraz wchodzi ten pan ze stulejką, potem pani z hemoroidami!”. No, ochrona danych osobowych rzecz święta. Dyskrecja chyba też.

5 marca

U sąsiada spod okna stwierdzono żółtaczkę. Spory sukces diagnostyczny, ale sensacja żadna. Przecież już była czerwonka, białaczka, paciorkowiec zieleniejący, pałeczka ropy błękitnej i łupież pstry. Zwykła szpitalna szarzyzna i nie ma się czym podniecać.

6 marca

Znowu coraz bardziej pesymistyczne wieści dotyczące stanu naszej służby zdrowia – rosnące zadłużenie szpitali, coraz mniej łóżek, mniej personelu, dłuższe kolejki, braki w lekach itp. A MINISTERSTWO ZDROWIA spokojne. Ale MINI nie jest usprawiedliwieniem tego wszystkiego. MAKSISTERSTWO by się chyba przydało. I to nie w sensie ilościowym, ale jakościowym, żeby nowy potencjał decyzyjny zastąpił dotychczasowy impotencjał.

9 marca

Podobno (według oficjalnych danych) coraz większa liczba obywateli odczuwa wzrost stopy życiowej. Może to i prawda, bo dwa tygodnie temu jeden mój dalszy znajomy kupił sobie konia ze stadniny w Janowie Podlaskim. No, widocznie miał możliwości i ochotę, więc kupił. Dziwne, że tylko jednego. Myślę, że niedługo nad bramą do tej stadniny zawiśnie baner z napisem znanym z „Biedronki” czy „Żabki” – „CODZIENNIE NISKIE CENY”! Jest dowód na dobrą zmianę? Jest!…

15 marca

Przyjęto nam na salę postrzelonego. Nie psychicznie, tylko normalnie – na polowaniu, chociaż on nie polował, tylko wybrał się na przechadzkę po lesie. Niestety, nie docenił instynktu łowieckiego polujących, rozbudzonego ostatnio odgórnymi zarządzeniami, dotyczącymi zmniejszania kolejnego pogłowia kolejnej zwierzyny. A to trzeba brać pod uwagę. Z tego więc właśnie powodu nie powinno się teraz łazić po lasach, zwłaszcza jak się ma na nazwisko DZIK. A on ma.

20 marca

Chyba powoli zbliża się wiosna. Po niektórych sąsiadach to widać. Te westchnienia, to wciąganie brzuchów, to wodzenie wzrokiem za personelem żeńskim. Za męskim też, niestety, się zdarza. Ten leżący obok mnie mówi, że teraz trzeba starać się to zrozumieć. Nie staram się, bo mam jednoznacznie odwrotny pogląd na taki ogląd.

25 marca

Denerwuję się tą całą obecną sytuacją. I polityczną, i społeczną. Sąsiad mówi, że niepotrzebnie, bo i tak będzie to, co Bóg da. No dobrze, a co na to ci co za Bugiem?!

1 kwietnia

Prima aprilis. Teraz to prawie dzień, jak co dzień.

Irosław Szymański