Sekrety ludzkiego ciała w tarapatach

Marek Stankiewicz

Marek Stankiewicz

Tajemnica lekarska znalazła się znów w centrum rażenia. Dostęp różnych instytucji do informacji związanych ze sferą prywatności obywateli jest obecnie zbyt łatwy. Może być jeszcze łatwiejszy, jeśli w życie wejdzie senacki projekt ustawy o policji, wprowadzający możliwość zaglądania do sekretów Polaków. Niebezpieczeństwa wynikające z niedostatecznej ochrony tajemnic zawodowych przedstawicieli zawodów zaufania publicznego dostrzegły samorządy lekarski i adwokacki.

 

Domagają się uszczelnienia prawa, doprecyzowania przepisów otwierających furtkę do nadużyć i zaprzestania praktyk naruszających konstytucyjne prawo obywateli do ochrony prywatności. Przykładów nadużyć dostarcza samo życie – mówiono 24 września 2015 r. w siedzibie Naczelnej Izby Lekarskiej na konferencji prasowej pt.: „Stop nadużyciom w dostępie do tajemnic Polaków”.

Urząd kontroli skarbowej domagał się od lekarza podania listy pacjentów. Prokuratura bezprawnie przeglądała akta adwokata z informacjami o jego klientach. Organy ścigania wzywały na przesłuchania, próbując wydobyć informacje stanowiące tajemnicę lekarską czy adwokacką. Odnotowano przypadki podsłuchiwania rozmów adwokatów z klientami przez służby specjalne” – to tylko niektóre przykłady. Lista nadużyć systematycznie się wydłuża.

 Pod naporem inwigilacji

 Senacki projekt ustawy o policji przewiduje, że przedstawiciele profesji, z których wykonywaniem wiąże się ochrona tajemnicy (m.in. adwokaci, lekarze, dentyści, notariusze, radcy prawni, doradcy podatkowi, dziennikarze, detektywi), mogą być poddawani takim metodom inwigilacji, jak podsłuch czy zbieranie danych o lokalizacji telefonów komórkowych. Teraz to funkcjonariusz będzie oceniał, czy zebrany materiał jest objęty tajemnicą zawodową. Sąd z uwagi na dobro wymiaru sprawiedliwości będzie wyrażał zgodę na wykorzystanie tych danych. Niezadowolony z rozstrzygnięcia sądowego prokurator będzie mógł je zaskarżyć. Ale takiego uprawnienia nigdy nie będzie miał zainteresowany adwokat czy lekarz ani osoba, której tajemnica dotyczy. Nie zostaną oni nawet poinformowani o tym, że byli poddawani takim formom inwigilacji.

Już poczciwy Hipokrates mawiał, że „cokolwiek przy leczeniu albo też poza leczeniem w życiu ujrzę lub usłyszę, czego ujawnić nie można, przechowam w milczeniu”. Są jednak takie obszary wiedzy tajemnej, której depozytariuszami są m.in. lekarze, księża, adwokaci, które nieustannie przyciągają ciekawość organów państwowych. Wścibscy politycy wciąż marzą o stawianiu zamków na piasku, zbudowanych z ludzkich przypadłości, dotychczas przechowywanych w szczelnej do bólu pamięci lekarzy. Co więcej, umizgując się do niektórych z nich i zapraszając do gremiów partyjnych, dowiadują się o czymś, na co w innych warunkach nie mieliby szans.

Casus pani Krysi

Polem manewrowym stały się ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta. Komu więc i po co potrzebne są informacje na co choruje pani Krysia, sekretarka naczelnika Rysia i dlaczego ostatnio trzy razy była u tego samego ginekologa? Z pozoru błaha plotka, w skali makro szybko nabiera rozmiarów kuli śniegowej. Niestety, w Ustawie o zawodach lekarza i lekarza dentysty zabrakło wyraźnego stwierdzenia, że zakresem przedmiotowym tajemnicy lekarskiej objęte są „wszystkie” informacje związane z pacjentem, o których lekarz dowiedział się od pacjenta. Brak oznaczenia, że ochronie podlega wszystko, co dotyczy relacji lekarz – pacjent, rodzi niebezpieczeństwo dowolnego ograniczania zakresu tajemnicy lekarskiej przez niektóre organy państwowe. O tym, co wchodzi w zakres tajemnicy lekarskiej, powinien przecież decydować jednoznacznie przepis prawa.

WyGnys1trychem do ludzkiej duszy

Czy lekarzowi, tak jak księdzu, wolno nawet na mękach iść w zaparte, chroniąc to, co wyznaje i obnaża pacjent? Tajemnica lekarska w naszym kraju nie obowiązuje bezwzględnie. Znanych jest siedem wyjątków, kiedy lekarz jest zwolniony z obowiązku jej dochowania, co więcej, również zobowiązany do jej ujawnienia. Ustawa o zawodzie lekarza zezwala na ujawnienie tajemnicy lekarskiej wtedy, gdy „tak stanowią ustawy”. Te magiczne i przewrotne trzy słowa stają się nagle wytrychem do ludzkiej duszy. Bombą, która rozrywa na strzępy misternie budowane zaufanie. Co gorsza, te trzy słowa odsyłają do innych, bliżej nieokreślonych, ustaw. Jest to groźne z co najmniej trzech powodów.

Po pierwsze, nie wskazuje, w jakich sytuacjach dozwolone jest uchwalenie odrębnego przepisu, czyli nie precyzuje, jakie sytuacje uzasadniają ujawnienie informacji o leczeniu pacjenta. Drugą wadą tej regulacji jest to, że nie określa, iż te odrębne przepisy, aby stanowiły podstawę do ujawniania tajemnicy lekarskiej, muszą wyraźnie wskazywać, że dany organ ma prawo dostępu do danych objętych tajemnicą lekarską. To zaś powoduje, że organy państwowe upatrują źródła swojego uprawnienia do żądania dostępu do tajemnicy lekarskiej w przepisach ogólnych, które upoważniają je do prowadzenia określonego postępowania np. w przepisach nakładających na obywateli (w tym także lekarzy) obowiązek składania wyjaśnień. Po trzecie, odesłanie do „innych ustaw” nastręcza wiele problemów interpretacyjnych, gdy chodzi o rozstrzygnięcie „pierwszeństwa” tajemnicy lekarskiej z ustawami nakładającymi na obywateli różnego rodzaju obowiązki zawiadamiania organów państwowych o pewnych faktach takich jak np. podejrzenie popełnienia przestępstwa, czy przemocy w rodzinie.

Tylko za zgodą sądu powszechnego

Obwinianie lekarzy o niechęć do współpracy z organami państwowymi jest zwyczajnym bałamuceniem. Tysiące dyżurnych lekarzy na bieżąco współpracuje wzorowo na SOR-ach z policyjnymi patrolami, które zabezpieczają dowody przestępstw i rozbojów. Nie słyszałem, aby na tej linii rozwinął się jakiś poważny konflikt. Prawo i medycyna zawsze ze sobą życzliwie sąsiadowały. I niech tak zostanie. Ale nagrywanie i „kapowanie” na kolegów to nie ten wolumen umiejętności, który przekazali nam nasi mistrzowie lekarskiego zawodu.

Medycy nie mają po prostu możliwości jednoznacznego zidentyfikowania sytuacji, w których są zobowiązani do ujawnienia tajemnicy lekarskiej. Przypomnijmy, że tajemnica lekarska może być ujawniona tylko za zgodą sądu powszechnego, gdy wymaga tego dobro wymiaru sprawiedliwości oraz danej okoliczności nie da się ustalić w inny sposób, jak tylko poprzez ujawnienie tajemnicy zawodowej. Rozwiązanie przyjęte w kodeksie postępowania karnego (art. 180) uchodzi za modelowe, ponieważ decyzja o ujawnieniu tajemnicy scedowana jest na sąd powszechny, a nie na organ prowadzący postępowanie (prokuratora czy policję), a ponadto decyzja o ujawnieniu tajemnicy lekarskiej nie jest pozostawiona swobodnemu uznaniu sądu, lecz obwarowana przesłanką dobra wymiaru sprawiedliwości oraz niezbędności przeprowadzenia tego dowodu. Przesłanek tych nie zawierają przepisy procedury cywilnej, administracyjnej czy przepisy określające zasady prowadzenia kontroli skarbowej. Naczelna Rada Lekarska proponuje, aby całość regulacji dotyczącej ochrony tajemnicy lekarskiej została zamieszczona w Ustawie o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta.

W majestacie trybunału

30 lipca 2014 r. Trybunał Konstytucyjny wydał bardzo ważny wyrok dotyczący ochrony tajemnicy lekarskiej. Zasadnicze postępowanie przed Trybunałem Konstytucyjnym dotyczyło dopuszczalności prowadzenia niejawnych kontroli operacyjnych przez liczne służby mundurowe takie jak policja, ABW, CBA, służby skarbowe. Oceniano, czy wszczęcie kontroli operacyjnej wobec osób, które są ustawowo zobowiązane do zachowania tajemnicy lekarskiej, adwokackiej czy radcowskiej może się odbywać na tych samych zasadach, co wobec wszystkich. Trybunał uznał, że przepisy o kontroli operacyjnej osób zobowiązanych do zachowania tajemnicy lekarskiej są niezgodne z konstytucją. Przypomniał także, że każdemu przysługuje prawo do ochrony prywatności. Zauważył jednak, że przy kontaktach z przedstawicielami zawodów zaufania publicznego (lekarz, adwokat) prawo do prywatności musi podlegać większej, intensywniejszej ochronie niż w innych sytuacjach.

Tajemnica lekarska nie jest przywilejem lekarzy, lecz stanowi gwarancję realizacji praw naszych pacjentów i to w ich interesie została ustanowiona. Na razie, Polska jest państwem prawa, choć niekoniecznie nim stara się bywać na co dzień. A szkoda!

Marek Stankiewicz

redaktor naczelny

Napisz komentarz