Przychodzę do szpitala na piątą rano

z Mają Kotarską, rezydentką radiologii zabiegowej w Rush Medical Center w Chicago, rozmawia Anna Augustowska

  • Kiedy umawiałyśmy się na rozmowę o tym, jak to jest być rezydentem w USA, niemal automatycznie odpowiedziała Pani: „Ciężko!”. Co to znaczy?

– To, jak ciężka jest rezydentura, zależy głównie od specjalizacji i od tego, gdzie się ją robi. Ogólnie wszyscy rezydenci w USA pracują ciężko. Z własnego doświadczenia mogę wypowiadać się na temat chirurgii i radiologii zabiegowej.

Na chirurgii już na pierwszym roku rezydentury pracowałam po 80-120 godzin w tygodniu. Oczywiście są tygodnie lżejsze i cięższe, ale zazwyczaj w szpitalu spędza się ok. 100 godzin tygodniowo. Powinno się mieć jeden dzień wolny, ale nie zawsze tak wypada. Ja czasem pracowałam przez dwa czy trzy tygodnie bez przerwy. Legalny limit wynosi 80 godzin w tygodniu, ale często nie udaje się zrobić wszystkiego na czas i wtedy trzeba zostać dłużej.

  • Jak wygląda zwykły dzień rezydenta?

– Na chirurgii, tak jak i na radiologii zabiegowej, rezydenci przychodzą do szpitala na 5 rano. Trzeba zobaczyć wszystkich pacjentów, zrobić dokumentacje, bo zazwyczaj ok. 7 rano zaczynamy operować. W ciągu tygodnia dzień kończy się pomiędzy godz. 19 a 24. Ja zwykle pracę kończę ok. godz. 21. A po pracy trzeba się przygotować do operacji i zabiegów z następnego dnia. Nikt mnie nie wpuści na salę operacyjną następnego dnia, jeżeli nie będę wiedziała wszystkiego o pacjencie, wskazaniu do operacji, czy też nie będę znała głównych aspektów technicznych danego zabiegu. Na pierwszym roku jako pierwszy asystent umyłam się do 254 operacji.

Do tego wszystkiego oczywiście dochodzą dyżury. Ich liczba i to, jak są ciężkie, zależy bardzo od tego, ilu jest pacjentów i ilu rezydentów. W mniejszych ośrodkach często jest dużo łatwiej. U mnie na dyżurze było zawsze dwóch
rezydentów, a chirurg od danej specjalizacji był w domu pod telefonem. Ja w czasie dyżuru zajmowałam się wszystkimi pacjentami w szpitalu z oddziałów chirurgii naczyniowej i transplantacyjnej oraz klatki piersiowej i urazów wielonarządowych. Drugi rezydent był od chirurgii ogólnej i także od urazówki. Na jednym z najcięższych dyżurów miałam pod opieką w szpitalu 160 pacjentów, 17 nowych konsultacji z izby przyjęć i 4 wypadki samochodowe. Konikotomię i tracheotomię trzeba umieć wykonać samodzielnie i szybko. Ogólnie dyżury są bardzo stresujące, ale sporo się można nauczyć, bo trzeba być samodzielnym.

  • Ciężka odpowiedzialna praca – a zarobki? Adekwatne?

– Wynagrodzenia rezydentów nie różnią się od specjalizacji, są praktycznie takie same w całym kraju. Pensja zależy od roku rezydentury. Czyli rezydent pierwszego roku zarabia praktycznie tyle samo w całym kraju niezależnie od specjalizacji. Jest to czasem trochę zmienione w zależności
od kosztów utrzymania w danym mieście, np. w Nowym Jorku rezydenci zarabiają więcej niż w małym mieście w Arizonie, ale są to znikome różnice. W Stanach większość rezydentów utrzymuje się sama i uważam, że pensja rezydenta wystarcza, żeby się utrzymać.

Oczywiście dorabiać można w innych miejscach. Czasem można też zarobić extra na dodatkowych dyżurach, ale zazwyczaj jest maksimum jeden dzień wolny w tygodniu, więc nie ma zbyt dużo czasy, żeby pracować gdzie indziej. Muszę dodać, że rezydent musi też spłacać pożyczkę za studia. Sam egzamin lekarski na rezydenturę (a są trzy) kosztuje około tysiąca dolarów.

  • A ile trwa typowa rezydentura w USA – i jak jest z dostaniem się na tę wymarzoną? Czy decydują wyniki egzaminów, czy są też inne kryteria?

– To, ile trwa rezydentura, zależy od specjalizacji. Interna czy medycyna ratunkowa to 3 lata, chirurgia ogólna 5 lat, radiologia zabiegowa 5 lat. Najlepsze rezydentury z chirurgii często wymagają dodatkowych dwóch lat pracy naukowej („research years”). Po rezydenturze oczywiście większość lekarzy robi jeszcze podspecjalizację.

Wyniki egzaminów to podstawa, aby dostać się na wymarzoną specjalizację, ale to nie wystarcza, aby dostać się na najbardziej
oblegane kierunki. Głównie liczy się dorobek naukowy, doktorat, wystąpienia na konferencjach i rekomendacje. Jak startowałam na radiologię zabiegową to było 412 kandydatów na 11 miejsc w kraju. Nie na wszystkie kierunki jest trudno się dostać, do najmniej obleganych należy interna i neurologia, ale to też zmienia się z roku na rok.

 

  • Jak wygląda egzamin specjalizacyjny? Czy trudno go zdać – czy to walka okupiona ciężką pracą?

– Na radiologii zabiegowej jest egzamin ogólnokrajowy co roku. Egzaminy specjalizacyjne są trzy: z radiologii diagnostycznej, zabiegowej i z fizyki. Egzaminy są bardzo trudne i większość rezydentów przygotowuje się do nich przez wiele miesięcy.

  • W Polsce rezydenci czują się przepracowani i zmęczeni, ale też często narzekają na brak wsparcia swych opiekunów, niemożność konsultacji itd. Jak jest w Stanach?

– W USA to norma a nie ewenement, że rezydent jest zmęczony i przepracowany. Ludziom niezwiązanym z medycyną, rezydentury wydają się długie, ale tak naprawdę trzeba się nauczyć strasznie wiele w bardzo krótkim czasie. Im ciężej się pracuje jako rezydent, tym ma się większe szanse, aby kiedyś być najlepszym w danej dziedzinie.

Jeżeli chodzi o wsparcie opiekunów to wszystko zależy od ludzi, z którymi się pracuje, myślę że w Polsce też tak jest. Szczególnie na chirurgii często swoje miejsce na sali operacyjnej czy też czas z chirurgiem, który ma nas czegoś nauczyć, trzeba sobie wywalczyć.

  • Pani wybrała radiologię zabiegową – ile lat potrwa zdobywanie kwalifikacji i co dalej?

– Radiologia zabiegowa to nowa rezydentura i w Stanach trwa 5 lat. Ja od paru lat zajmuję się pracą naukową w zakresie onkologii zabiegowej, szczególnie interesuje mnie leczenie guzów wątroby, więc właśnie tym chciałabym się zajmować.

 

Maria Kotarska jest lublinianką. Staż lekarski odbyła w Interventional Oncology w Memorial Sloan Kettering w Nowym Jorku. Ukończyła Electrical Engineering i długo zajmowała się pracą naukową (doktorat w Poznaniu). Pracowała też w formacjach ONZ w Jordanii zajmując się leczeniem uchodźców z Syrii. Medycynę ukończyła w Rush University w Chicago. W czasie rezydentury szkoliła się przez rok na chirurgii naczyniowej w Northwestern Memorial Hospital (Chicago) a teraz jest w jednym z największych Centrów Radiologii Zabiegowej w Rush Medical Center.