Po pierwsze kryteria

z Piotrem Majcherem, konsultantem krajowym w dziedzinie rehabilitacji medycznej, kierownikiem Zakładu Rehabilitacji i Fizjoterapii Katedry Rehabilitacji, Fizjoterapii i Balneoterapii UM w Lublinie i kierownikiem Oddziału Rehabilitacji Wojskowego Szpitala Klinicznego w Lublinie, rozmawia Anna Augustowska

 

• Rehabilitacja kojarzy mi się przede wszystkim z ogromnymi potrzebami chorych i fatalną dostępnością. Co na to konsultant krajowy, którym jest Pan od 4 miesięcy?
– Przyznaję rację. Dostępność do rehabilitacji – z naciskiem na wczesną rehabilitację – jest największą bolączką obecnego systemu opieki nad pacjentami. Mam tu na myśli chorych, którzy są po nagłych urazach, wypadkach, przeszli udar czy np. poważną operację ortopedyczną. Ci pacjenci powinni najszybciej, jak im tylko na to pozwoli stan zdrowia, trafić na oddział rehabilitacji w szpitalu lub do opieki ambulatoryjnej. Tylko wtedy możemy zapewnić im pełną pomoc i nie zaprzepaścić tego, co uda się uzyskać w trakcie leczenia na specjalistycznych oddziałach. Bo jaki efekt będzie można osiągnąć rozpoczynając rehabilitację kilka miesięcy po np. leczeniu na oddziale neurologii? A przecież kolejki są jeszcze dłuższe. To skandal, że ktoś, np. po wypadku komunikacyjnym, czeka kilka miesięcy na rehabilitację!
Nie możemy też zapominać o chorych przewlekle, których np. przygotowujemy do planowanych operacji. Odpowiednio wcześnie objęty pomocą rehabilitacyjną pacjent jeszcze przed operacją powinien z niej korzystać. Tak prowadzona rehabilitacja, już nie tylko po-operacyjna ale właśnie przedoperacyjna podnosi efektywność operacji, daje choremu szansę na szybszą rekonwalescencję i uczy go, jak sobie radzić po przebytym zabiegu.
Dlatego moim priorytetem jest zwiększenie dostępności do rehabilitacji. To jednak wymaga wprowadzenia zmian w całym systemie. I nad tym właśnie pracujemy.

• Skoro rehabilitacja jest potrzebna na każdym etapie leczenia, młodzi lekarze powinni chyba zabiegać o specjalizację w tej dziedzinie?
– Powinni, ale nie ma tłumów. Chyba wciąż nie widzą się w tym zawodzie, bo co tu kryć, mimo najlepszych, chęci ich starania rozbijają się o wadliwy system. Mogę precyzyjnie zaplanować leczenie każdemu pacjentowi, ale… po wyjściu ode mnie ten chory stanie w długiej kolejce, która zniweczy wszystko, a na prywatne leczenie stać tylko niektórych. I tak wracamy do punktu wyjścia naszej rozmowy.
Uważam jednak, że dynamiczny rozwój rehabilitacji leczniczej właśnie nadchodzi. Mamy i będziemy mieli coraz więcej pacjentów z wieloma chorobami naraz (starzejemy się jako społeczeństwo), a aktywność fizyczna, co wykazały badania, w ogromnym stopniu – nawet w 50 proc. – działa cuda: ma wpływ na ciało, ale też zmniejsza zmęczenie, poprawia ogólne samopoczucie, zmniejsza stres. Mówiąc krótko: wszyscy będziemy potrzebowali rehabilitacji. Niekoniecznie z powodu chorób czy urazów – tu kłania się rehabilitacja geriatryczna.

• Co w pierwszej kolejności trzeba więc zmienić, aby system wreszcie zaczął działać należycie?
– W pierwszej kolejności zdecydowanie muszą być opracowane kryteria, które będą określały kto, z jakim schorzeniem będzie kierowany na jaki rodzaj rehabilitacji. Te kryteria są już opracowane, teraz czekamy na decyzję Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji oraz decyzje Ministerstwa Zdrowia. Prace nad tym dobiegają już końca i mam nadzieję, że finał zmieni wiele na lepsze. Oczywiście potrzebne są też większe nakłady finansowe na rehabilitację. Ta dziedzina musi być wreszcie należycie doceniona. Od lat wiadomo, że dobrze przeprowadzony program rehabilitacji – rozpoczęty odpowiednio wcześnie i w wystarczających cyklach – to dla chorych szansa na zmniejszenie stopnia niepełnosprawności czy nawet powrót do pracy zawodowej, a to z kolei oznacza mniej rencistów, czyli czysty zysk dla budżetu państwa.
Dlatego cieszę się, że rok temu rehabilitacja została wprowadzona w zakres usług medycznych w ramach sieci szpitali – teraz czas na kolejne zmiany.

• Jest chyba jeszcze jeden element?
– To prawda – aby system w pełni zadziałał, potrzebna jest też dobra współpraca z fizjoterapeutami. Nad tym także pracujemy. Nie ma skutecznej rehabilitacji bez fizjoterapeutów. I nie można zapominać, że dobro chorego leży w rękach zespołu: lekarza specjalisty rehabilitacji i fizjoterapeuty oraz innych członków zespołu rehabilitacyjnego m.in. psychologów, logopedów i terapeutów zajęciowych.

• Porozmawiajmy o jeszcze jednym wymiarze rehabilitacji – do tej pory nieznanym w Polsce – o rehabilitacji dla chorych ze szpiczakiem plazmocytowym.
– To wyjątkowo ciężka odmiana nowotworu, a osoby, które dotyka, przez długie lata zmagają się z dramatycznymi jej konsekwencjami. I potrzebują specjalistycznej rehabilitacji. Obecnie w Polsce na szpiczaka mnogiego choruje ok. 6 tys. osób, rocznie rejestruje się od 1,5 do 2 tys. nowych zachorowań a statystyki z ostatnich lat wskazują na niepokojącą tendencję – coraz częściej na ten rodzaj nowotworu zapadają już osoby w wieku poniżej 55 roku życia. Naprzeciw potrzebom terapeutycznym i rehabilitacyjnym tych osób wyszło Uzdrowisko Nałęczów, które jako jedyne w Polsce podjęło się realizacji turnusów rehabilitacyjnych dla chorych na szpiczaka plazmocytowego. Obecnie turnusy rehabilitacyjne w Nałęczowie nie mają finansowania NFZ, ale została już złożona rekomendacja o kontraktowanie tej działalności i liczymy na pozytywną decyzję.
Chcę zaznaczyć, że już teraz uzdrowisko dysponuje centrum rehabilitacyjno-diagnostycznym „Werandki”, w którym na najnowocześniejszym sprzęcie mogą bezpiecznie ćwiczyć pacjenci onkologiczni.
Poza tym Uzdrowisko Nałęczów jest w trakcie prac, mających na celu utworzenie Instytutu Rehabilitacji Uzdrowiskowej, gdzie m.in. będą opracowywane innowacyjne metody leczenia, a także prowadzone badania naukowe, związane z leczeniem uzdrowiskowym, kompleksową rehabilitacją, a także rehabilitacją uzdrowiskową oraz prowadzenie certyfikowanych szkoleń.