Medal Lubelskiej Izby Lekarskiej – Maria Anna Ryss

Maria Anna Ryss

pediatra, w rozmowie z Anną Augustowską

 

  • Pamiętam Pani wspaniały warkocz… Dla mnie i mojego brata oznaczał, że idziemy do najmilszej Pani Doktor, której się nie baliśmy.

– Dawne czasy! Miło mi! Zawsze lubiłam pracę z dziećmi chociaż pediatria i praca w przychodni rejonowej (a potem w poz) to trochę zbieg okoliczności. Inaczej planowałam swoją karierę. Po studiach na Wydziale Lekarskim zaczęłam pracę
w Instytucie Pediatrii przy ul. Staszica na oddziale neonatologii, dostałam też stypendium doktoranckie i pewnie w tym kierunku bym podążała, ale… urodziłam dziecko, potem miałam kłopoty ze zdrowiem i musiałam zmodyfikować swoje plany. Nie żałuję. Związałam się z przychodnią przy ul. Łabędziej w Lublinie, w której do dziś pracuję (po przekształceniu w latach 90. utworzyłyśmy z koleżankami lekarkami spółkę Ani-Med.).

 

  • Znalazła też Pani czas na działalność w samorządzie lekarskim.

– To bardzo ważna dla mnie część działalności zawodowej. Z samorządem związałam się od pierwszych chwil odkąd został reaktywowany zaraz po transformacji ustrojowej i przez te lata działałam w różnych strukturach naszej Izby, ale chyba najbliższa była mi praca w Komisji Etyki. Zawsze bardzo dbałam o kształtowanie wzorowego wizerunku lekarza i chciałam, aby lekarze byli na to wyczuleni i bardzo o to dbali.

 

  • Znane jest Pani zaangażowanie nie tylko w pracę z pacjentami, ale też ze studentami. Co obok wiedzy medycznej stara się Pani przekazać młodemu pokoleniu?

– Pediatria jest trudną specjalizacją, na pewno wymaga pewnych predyspozycji, bo obok praktyki trzeba mieć też empatię, pewien rodzaj intuicji i to, co ja uważam za najważniejsze, zaangażowanie. Wtedy spotka nas nagroda, obok relacji lekarz – pacjent pojawi się relacja bezcenna: człowieka z człowiekiem. I tego staram się nauczyć studentów. Staram się również przekazać studentom to, że zawód lekarza wymaga nieustannego kształcenia się, bo w medycynie to, co dziś jest prawdą, jutro może być nieprawdą.