Łęczna leczy dzieciaki

Mali pacjenci, którzy byli leczeni w dziecięcej „oparzeniówce” w Łęcznej, przyjechali 8 grudnia do szpitala. Tym razem bez strachu i łez, ale z radością i uśmiechem, bo był Mikołaj i prezenty oraz spotkanie z lekarzami, którzy się nimi opiekowali.

Tak jest od trzech lat. W każdą rocznicę powstania do Dziecięcego Oddziału we Wschodnim Centrum Leczenia Oparzeń i Chirurgii Rekonstrukcyjnej w Łęcznej przychodzi Mikołaj…

– Dla szpitala to ważne wydarzenie – podkreślał dyrektor SPZOZ w Łęcznej Krzysztof Bojarski. – Jesteście dowodem na to, że nasza praca ma sens i przynosi efekty.

W tym roku na spotkanie z Mikołajem i z lekarzami, na czele z prof. Jerzym Strużyną, szefem WCLOiChR w Łęcznej, przyjechało kilkadziesięcioro maluchów.

Byli pacjenci mogli także skorzystać z konsultacji specjalistów od chirurgii plastycznej.

Do tej pory Dziecięcy Oddział Oparzeń przyjął ponad 620 małych pacjentów z różnych stron Polski (łęczyński oddział jest jednym z trzech w Polsce wyspecjalizowanych – obok Warszawy i Szczecina – ośrodków leczenia oparzeń u małych pacjentów.

Tylko w 2017 roku w Łęcznej leczono 199 pacjentów, m.in. z woj. lubuskiego, podlaskiego, mazowieckiego, wielkopolskiego. – Wśród nich były dwa ciężkie, ekstremalne przypadki – przypomina Magdalena Bugaj, lekarz specjalista z zakresu chirurgii plastycznej w SPZOZ w Łęcznej. – Dwie dziewczynki, dwu- i trzylatka, miały oparzenia przekraczające 50 proc. powierzchni ciała. Przyczyną, tak jak w większości takich zdarzeń, był wrzątek, którym dzieci oblewają się ściągając na siebie naczynie z gorącym płynem. Dziewczynki w szpitalu spędziły ok. dwóch miesięcy, wyzdrowiały, ale wymagają dalszego leczenia, m.in. likwidacji przykurczy i skorygowania blizn. Statystki szpitalne potwierdzają to, co mówią lekarze. Najbardziej zagrożone są dzieci od roku do trzech lat. Według danych SPZOZ w Łęcznej, w tym roku największą grupą wśród oparzonych dzieci były dwulatki (48 przypadków), co stanowi 24,1 proc. wszystkich małych pacjentów leczonych w WCLOiChR w Łęcznej. Najmłodszy pacjent WCLOiChR z wadą wrodzoną miał 2 miesiące, a z oparzeniem 7 miesięcy.                  aa