Kardiologia robi krok wstecz

z prof. Andrzejem Wysokińskim, wojewódzkim konsultantem w dziedzinie kardiologii, rozmawia Anna Augustowska

  • Od 1 lipca w kardiologii obowiązują nowe, dużo niższe wyceny świadczeń (kolejne cięcia mają być wprowadzone od sierpnia 2017 r.). Jak te zmiany wpłyną na funkcjonowanie kardiologii?

– Mówiąc najkrócej – spowodują obniżenie świadczonych usług.

Najnowsze zmiany w wycenie procedur kardiologicznych wprowadziły wiele zamieszania w polskiej rzeczywistości medycznej. Dzięki wcześniejszemu, godnemu i rozsądnemu finansowaniu polska kardiologia poczyniła w okresie ostatnich kilkunastu lat ogromne postępy w leczeniu ostrych zespołów wieńcowych. Postępowanie w zawale serca jest od dłuższego już czasu zgodne z wytycznymi Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego i w dziedzinie tej nie ustępujemy czołowym krajom na świecie. Optymalnie zorganizowana sieć pracowni hemodynamicznych, dostępnych przez 24 godziny na dobę, dobrze wyszkolony personel oraz nowoczesny sprzęt spowodowały, że śmiertelność w ostrym okresie zawału serca zmalała nawet do ok. 6 proc. u chorych leczonych zabiegowo. Problemem jest natomiast brak należytej kontynuacji dalszej wysokospecjalistycznej opieki nad tymi chorymi, co sprawia, że po roku od zawału śmiertelność w tej grupie osób podwaja się, a po dwóch latach sięga nawet 30 proc.

 

  • Jaki cel przyświeca pomysłodawcom tych zmian?

– Celem ma być wyrównanie powyższych niedoskonałości w leczeniu chorych po zawale serca – pacjent powinien być właściwie leczony nie tylko w ostrej fazie lecz także w kolejnych latach choroby, która przecież dalej trwa. Szkoda jednak, że reforma płatności nie poszła we właściwym kierunku, lecz na zasadzie równania w dół i zabierania pieniędzy z dyscyplin – niewielu zresztą – które działają wzorowo. Spowoduje to niewątpliwie w krótkim czasie obniżenie poziomu świadczonych usług, cofając polską kardiologię o wiele lat do tyłu oraz narażając publiczne finanse na dodatkowe koszty powikłań.

 

  • Co w takim razie z dostępem do najnowszych metod leczenia?

– Zmniejszenie finansowania niezwykle dynamicznie rozwijającej się dyscypliny, jaką jest kardiologia zabiegowa, ograniczy dostęp chorych do najnowszych technologii medycznych (stenty biodegradowalne, przezskórne wszczepianie i reperacje zastawek serca), które oczywiście są droższe niż sprzęt starej generacji, wychodzący już często z użycia. Podobne problemy związane są także z elektrostymulacją serca. Do praktyki klinicznej bardzo szybko wchodzą coraz to nowocześniejsze rozwiązania – mniejsze baterie stymulatorów o dłuższym czasie życia, czy też stymulatory bezelektrodowe. Jest to niewątpliwie przyszłość kardiologii, ograniczona jednak przez ich niedostateczne finansowanie. Niewiele zmienia tu fakt nieznacznego podwyższenia płatności za leczenie niewydolności serca oraz zaburzeń rytmu serca.

Obniżenie wyceny części procedur kardiologicznych zmniejsza możliwości finansowe szpitali, przez co niewątpliwie wydłuży kolejki chorych oczekujących na zabiegi, znacznie utrudni bezpieczne i skuteczne leczenie pacjentów z chorobami sercowo-naczyniowymi w Polsce – a należy przy tym pamiętać, że są one przyczyną prawie 50 proc. wszystkich zgonów w naszym kraju.

Miejmy chociaż nadzieję, że pozytywne efekty przyniesie wprowadzony program kompleksowej opieki nad chorymi po zawale serca, włącznie z dowartościowaniem rehabilitacji kardiologicznej.

 

  • Czy możemy podać przykłady kosztów świadczeń, które zostały obniżone?

– Oczywiście, tym bardziej że są bardzo wymowne np. zabieg rozszerzenia tętnic  i założenia stentu to dotychczasowy koszt średnio 12.700 zł a wg nowego cennika to ok. 3,5 tys. zł mniej; inwazyjne leczenie zawału serca – to koszt ok. 13 tys. zł, nowy cennik – 10 tys. zł. Koszt wszczepienia kardiowertera-defibrylatora – do tej pory był wyceniony na  26.600 a teraz 23.000. Sądzę, że te przykłady wyraźnie pokażą skalę tych zmian.

 

  • Chyba warto też podać pewną statystykę związaną z liczbą leczonych pacjentów na Lubelszczyźnie?

– Rocznie w naszych pracowniach hemodynamicznych leczymy ok. 5.300 osób z zawałem serca, u ok. 7.500 wszczepiamy stenty; rozruszniki implantujemy u ok. 1.500 chorych, kardiowertery-defibrylatory u ponad 500 osób.

 

Polskie Towarzystwo Kardiologiczne przedstawiło projekt Kardiologia 2017+, który jest odpowiedzią środowiska na zmiany w wycenach zaproponowane przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji i Narodowy Fundusz Zdrowia.

Lekarze uważają, że tak drastyczne zmiany zmniejszą dostępność do zabiegów i zwiększą kolejki, co przełoży się na wzrost śmiertelności pacjentów kardiologicznych, a nawet na bankructwa szpitali.

Kardiolodzy przypominają też, że to kardiologia interwencyjna natychmiastowo ratuje życie w sytuacji jego zagrożenia. Ich zdaniem,  metody obrazowania RTG, leczenie zachowawcze, farmakoterapia, rehabilitacja, wtórna prewencja to niezbędne elementy składowe kompleksowego leczenia, ale ich rozwój nie powinien odbywać się kosztem cięć w kardiologii interwencyjnej. Dlatego konieczny jest wzrost finansowania zabiegów ratujących życie zgodnie z wyliczonymi kosztami i materiałami złożonymi do MZ i AOTMiT w dniu 6.06.2016.