Kamil Kurant (1942-2019)

W dniu 27.02.2019 roku na cmentarzu przy ulicy Lipowej odbyła się ceremonia pożegnania Kamila Kuranta. Odszedł od nas po długiej batalii z ciężką chorobą nowotworową. Żegnany był przez rodzinę, przyjaciół, kolegów z pracy i pacjentów.
Urodził się 9.01.1942 roku w Starachowicach w rodzinie Czesława i Marii z domu Dolar, która niedługo po narodzinach syna przeniosła się do Lublina. To w tym mieście młody Kamil rozpoczął edukację. Po szkole podstawowej kontynuował naukę w Liceum im. Staszica – w klasie, która wydała wielu wybitnych lublinian.
Po maturze Kamil ukończył Akademię Medyczną w Lublinie i rozpoczął pracę w Przychodni Kolejowej. Jednocześnie podnosił własne kwalifikacje otwierając specjalizację z interny. Przez całe zawodowe życie był związany ze Szpitalem Kolejowym. Pracował na Oddziale Chorób Wewnętrznych. Wspólnie z kolegą uruchomił Pracownię Badań USG w Szpitalu Kolejowym. Był współtwórcą Pracowni Badań Izotopowych, której przez wiele lat był kierownikiem. Specjalizował się w chorobach tarczycy. Po przejściu na emeryturę kolejową w 60 r. ż. został orzecznikiem ZUS, a potem przez kilka lat pracował w KOMP (Kolejowy Ośrodek Medycyny Pracy).
Był solidny i kompetentny. Bardzo lubił swoją pracę. Miał świetny kontakt z pacjentami, którzy doceniali Jego fachowość. Nawet teraz, po latach, Jego znajomi, współpracownicy i pacjenci wspominają Go serdecznie. Mówią, że to cudowny lekarz i człowiek. Zawsze chętny do niesienia pomocy – chorym, młodszym kolegom, i wszystkim, którzy tej pomocy potrzebowali. Ci, którzy znali Go najlepiej mówią, że był człowiekiem żyjącym „tu i teraz”, wesołym, towarzyskim, z poczuciem humoru i zdrowym dystansem do spraw, które działy się wokół. Potrafił celnie spuentować zaistniałą sytuację, a dobrym żartem rozładować kłopotliwe napięcie. Pracę rozpoczynał z przytupem. Wszyscy wiedzieli, kiedy doktor Kurant wchodzi do szpitala. Żył pozytywnie i z tego, co niesie los potrafił wybierać najlepszą ofertę. W młodości był czynnym sportowcem. Podnosił ciężary, pchał kulą. Uwielbiał kontakt z naturą. Kochał przebywać na swojej leśnej działce w Rudce. W Jego domu zawsze były zwierzęta.
Był silnym człowiekiem. Nie rozczulał się nad sobą. Swoimi chorobami nie chciał absorbować bliskich. Jego najbliżsi mówią: wspaniały mąż, bardzo opiekuńczy, ciepły człowiek. Zawsze znajdował czas dla swoich bliskich.
Niestety, ostatnia prosta życia pana Kamila naznaczona była chorobą. Walczył, bo chciał i miał dla kogo żyć. Został też otoczony troskliwą opieką swoich bliskich.
Odszedł 21 lutego 2019 roku o 23.05. Cześć Jego pamięci!